Coś dla każdego

Wywiad z bp. Davidem Tencerem
biskupem Reykjaviku na Islandii

Rozmawia Anna Artymiak

Ksiądz Biskup powiedział podczas briefingu, że bez Internetu duszpasterstwo na Islandii praktycznie by nie istniało.

To jest tak mocno powiedziane. Internet to wielka pomoc.

Jak wygląda duszpasterstwo na Islandii?

Duszpasterstwo jest dla wszystkich i jest wszystko. Model czysto parafialny, parafii jako wspólnoty. Msza parafialna to najmocniejszy moment całego duszpasterstwa. Gromadzimy się i potem każdy robi to, czego potrzebuje. Są różne spotkania. Są też starsi.

Najważniejsze są Msza św. i sakramenty. Tego ludzie najbardziej pragną. Ludzie zwyczajnie pracują, ale jak są wierzący, to pragną uczestniczyć w życiu Kościoła razem z księżmi, którzy chcą żyć, pracować i umierać z nami.

Naturalnie pragną ze sobą pobyć, np. po Mszy św. nie uciekają od razu do domu. Jak już się raz spotkają, to chcą rozmawiać, a przy tym realizują różne projekty: dyskoteki, jasełka. W parafiach większych miast, np. w Reykjavíku działają ruchy, np. neokatechumenat, Focolare, oazy, grupki Ojca Pio. Są też grupy, z którymi wcześniej się nie spotkałem,jak „Youth For Christ”, młodzi dla Chrystusa. Mamy rekolekcje, cykliczne spotkania. Propozycji jest tak dużo, że każdy coś dla siebie znajdzie.

Jaka jest młodzież na Islandii?

Można znaleźć ludzi z każdego zakątka świata. Nasza wspólnota katolicka na Islandii jest bardzo katolicka. Liczymy, że mamy ok. 100 języków w Kościele. Mamy przynajmniej z tych północnych krajów największy wzrost młodych. Starych katolików islandzkich jest bardzo mało. Ciężko dziś w naszym Kościele znaleźć starszą osobę. Co roku w diecezji jest 120 chrztów, a pogrzebów już tylko 16. To akurat nie jest owoc jakiejś naszej pracy, ale wiele rodzin emigruje do nas z zagranicy: z Polski, z Litwy, z całej Europy, ale i spoza, jest dużo Filipińczyków. Także z państw dotkniętych konfliktami: Syrii, Iraku. Oni przybywają z całymi rodzinami, mają małe dzieci.

Jak wielu uchodźców do Was dociera?

U nas jest ich mało. Islandia nie jest krajem aż tak popularnym, bo jest daleko, trudny klimat, mała wspólnota, małe możliwości. Reykjavík ma 150 tys. mieszkańców. Co to jest? Ludzie, jak emigrują, to szukają czegoś przyjemniejszego. Dlatego Islandia nie jest kierunkiem marzeń uchodźców.

Czy młodzi wybierają się do Panamy?

Oczywiście. Jest to mała grupka, bo u nas wszystko jest w malutkim wymiarze. Ale nie było jeszcze ani jednego Spotkania, żeby nas nie było. Zawsze się ktoś znajdzie. Zależy nam na tym, żeby ktoś pojechał, zobaczył i później zrelacjonował innym.

Jest to pierwszy synod Księdza Biskupa. Jakie wrażenia?

Wielkie przeżycie. Dużo treści. Każdy mówił, co jest dlań najważniejsze. Robiłem sobie notatki, które będą na lata. Zupełnie inaczej odbieram ten Synod, z tego względu, że jestem jego uczestnikiem. Inaczej odbieram. Inaczej jest, jak czytam, że coś się gdzieś wydarzyło, a zupełnie inaczej, jak przy tym jestem i mam możliwość coś jeszcze powiedzieć.

Myślę, że każdy synod jest dobrze przygotowany, ale ten był szczególny, bo poprzedził go kwestionariusz. Chyba do tej pory nigdy tyle osób się nim nie zainteresowało co teraz, tylko z samej Ugandy było 16 tys. młodych, którzy uzupełnili ten kwestionariusz. W tym roku wszystko było wokół Synodu. Zachęcaliśmy i widać było zainteresowanie. Kiedy normalnie w spotkaniu młodzieżowym jak co roku w Niedzielę Palmową uczestniczy ok. 50-60 osób, to w tym roku było ich ponad 100. Także gdy chodzi o młodych, młodzież się mobilizuje. To jest bardzo pozytywne.

All text article in print edition of "Rycerz Niepokalanej"