Ideał Maksymiliana - nasz Ideał

Wincenty Łaszewski

Życie człowieka musi mieć swój sens i cel. Jakie one były w życiu św. Maksymiliana? – pytamy. Jakie są one w naszym życiu? Wiemy, że odpowiedź zależy od tego, co dla nas naprawdę ważne. Jeśli nasze wartości są ziemskie, to skupiamy się na osiągnięciu rzeczy ziemskich. Wielu jest dziś takich – nawet wśród ludzi wierzących. Tylu wśród nas goni za pozorami szczęścia: bogactwem, sławą, władzą. Ci ludzie chcą się zapisać w kronikach tego świata – przejść do historii, być kimś.

Szaleni ludzie chcą odcisnąć na ziemi swój ślad. A przecież wcale nie mają oni przejść do historii, ale do nieba! Przecież nie mają szukać doczesnego szczęścia, które jest jak balon: pozornie wielkie, ale w rzeczywistości puste i nietrwałe. Oni mają przyjąć w darze szczęście prawdziwe, które nie ma granic ani kresu.

Kto to jednak zrozumie? Tylko ci, dla których na pierwszym miejscu jest Bóg, a potem długo, długo nic…

Tylko oni znają prawdę.
Takim tylko Bóg nadaje życiu sens.
On jest ich celem. Tylko dla Niego żyją.
Nie jest tych ludzi wielu, a ich wybór wygląda na szalony.
To Święci. To oni decydują o losach świata.
Wśród tych szaleńców
idących inną drogą niż wszyscy,
wśród Świętych oddanych całkowicie Bogu,
jest jeszcze grupa wybrana szczególną łaską
i przeznaczona do szczególnych zadań.
To ludzie Maryi.
To ci, których sama Matka Najświętsza wyróżniła
swym darem wybrania.
Zagarnęła ich w swoją sieć,
a oni dali się pochwycić.
Otworzyła dla nich swoje Serce,
a oni pobiegli…

Jak ich rozpoznać? Są wśród nich mali i wielcy, prości i uczeni, ale wszyscy oni odkryli w sobie dziecko i całym sobą zapatrzyli się w niebieską Matkę, tak zupełnie, że świata poza Nią nie widzą. To ci, których łatwo poznać wśród ludzi, bo nie tylko nie mówią o tym świecie, ale mówią wciąż o Bogu, więcej – opowiadają o Maryi, ale… nazywają Ją „Mamą”, „Mamusią”. To ci, którzy dotknęli sercem tajemnicy Boga – a to wielka łaska – i Bóg stał się dla nich „Abbą” – „Tatą”, „Tatusiem”. Ich Bóg jest bliski, zatroskany o nich i czuły, zaś Boża Matka, Maryja, w której „wszystko jest Bogiem”, jest zjednoczona z nimi w sposób doskonały. Oni to wiedzą, oni czują, że dla nich bije Jej Niepokalane Serce, a oni z tego Serca czerpią życie.

Tacy ludzie nie muszą wszystkiego rozumieć,
nie muszą wszystkiego pojmować.
Czy dziecko wszystko rozumie?
Ono całe kocha i całe ufa.
Maryja też „nie rozumiała”.
Ale cała kochała i ufała Bogu.
Tym ludziom – jak Maryi – wystarcza, że „Bóg tak chce”.
Zresztą, czy nie wiedzą,
że wskazana im droga jest najpiękniejsza?
Oczywiście, że otrzymali ten dar poznania!

Ci ludzie otrzymali zadanie. O co prosi ich Matka Najświętsza? Mają postawić na Jej drodze cały świat! Wystarczy im, że czują Jej ciepło, że widzą Jej światło, i że Bóg im objawia, iż to ciepło i światło ma wypełnić świat aż po najdalsze krańce, że to jest misja Niepokalanej. Wiedzą, że Maryja ma ocalić ludzkość. Poznali, że Maryja chce, by ludzie byli szczęśliwi – teraz i przez całą wieczność. I że może ludziom pomóc, bo takie zadanie zlecił Jej Stwórca. Wiedzą, że ludzie mają się stać szczęśliwi jak Ona.

Jak jednak przekonać do tego tych, którzy Jej nie znają? Albo patrzą na życie Matki Bożej i nie widzą w nim szczęścia, za którym tęsknią? Jak zresztą mają je widzieć, skoro marzą o szczęściu fałszywym? Jak im otworzyć oczy? Jak ich uratować?

To proste.
Trzeba stać się świadkiem
szczęścia Maryi. Przejąć Jej ducha.
Upodobnić swe serce do Jej Serca.
Nie wolno być „nauczycielem” o szczęściu,
ale „dowodem” szczęścia.
I nie przestawać nalegać,
by inni pobiegli tą samą drogą.
Tak jak człowieka maszerującego
ku przepaści trzeba szarpnąć
za rękę…

Jaki jest Twój ideał, mój bracie i siostro? – pyta św. Maksymilian. – Czy jesteś szczęśliwy? Obyś był szczęśliwy szczęściem Niepokalanej. Powiedz, co jest dla Ciebie najważniejsze? I proszę, dokonaj wyboru. Wybierz Maryję – doskonałego Ucznia Zbawiciela i doskonałe Narzędzie w rękach Boga. I jeśli jak Ona wybierzesz Boga, zgódź się na to, że będzie to wybór szalony.

PEŁNY ARTYKUŁ PRZECZYTASZ
W PAPIEROWYM WYDANIU “RYCERZA NIEPOKALANEJ”