Największy Skarb

S. Dorota Drozdowska SFMI

Obraz dla artykułu: Największy Skarb

Wiara jest początkiem wszystkiego. To życie Boga we mnie, to życie w Jego obecności. Cokolwiek robię, gdziekolwiek jestem – On tu jest, On na mnie patrzy, On zna moje serce i przenika mnie do głębi. Wszystko w naszym życiu ma być naznaczone Jego obecnością. W Nim musi być zakorzeniona każda nasza myśl, każde nasze pragnienie, każde drgnienie naszego serca. Przyjrzyjmy się wierze misjonarza Japonii.

Łaska wiary

Dla o. Mieczysława Mirochny wiara była największym skarbem otrzymanym od Boga, za który nieustannie dziękował. Zapisał: „Boże mój! (…) Choćbym miał wszystkie skarby obecnego świata, to jednak nie mogę ich porównać z łaską wiary, którą otrzymałem od Ciebie, która coraz bardziej napełnia szczęściem moje serce i duszę”.

Zdawał sobie również sprawę, że jest wiele niebezpieczeństw, które mogą tę wiarę osłabić. W jednym z artykułów napisał:

„Jest coś, co stara się pozbawić moje serce największego dla mnie skarbu, wiary w Jezusa Chrystusa. To coś, nacierając na mnie z różnych stron, stara się zakłócić moje życie w Chrystusowej miłości. Nie wolno mi nigdy o tym zapomnieć i nigdy też nie mogę temu ulec. Dlatego ciągle proszę Boga o łaskę wytrwania przez wstawiennictwo Maryi, Matki Bożej – Chrystusowej Matki. Uciekając się do Niej ze wszystkich sił, walczę. Toczę ciężką walkę. I jeżeli będę trwał w Chrystusowej miłości tak, jak On sam o tym pouczył, to bez względu na to, jakie będą przeszkody na mojej drodze, moje zwycięstwo jest pewne”.

Bez wiary nie ma prawdziwej modlitwy! W swoich notatkach z rekolekcji zapisał taki cytat:

„Kto jest przy modlitwie roztargniony, ten widać przed modlitwą nie obudził w sobie aktów wiary w obecność Pana Boga” (kard. Filippo Giudice Caracciolo).

Wiara jest bramą prowadzącą nas do głębokiej, zażyłej relacji z Bogiem, która rodzi się na modlitwie.

Tu nie chodzi tylko o wiarę, że Bóg jest. To za mało.

Żyć Jego Obecnością, to żyć prawdą,
że jestem w Jego rękach.
To pozwolić Mu działać,
dać Mu się prowadzić.
Jeżeli podejmuję jakieś czyny, działanie,
to tylko ze względu na Niego.
I nie liczę na własne siły!

Moje czyny nie są tylko owocem ludzkich kalkulacji, ale jedynym ich powodem jest to, że Bóg tego teraz chce. Dlatego o. Mieczysław w czasie rekolekcji prowadzonych przez o. Maksymiliana w 1931 roku postanawia „spełniać swe czynności (…) z żywą wiarą w obecność Bożą, aby uczynki moje były przyjemne oczom Tego, który na mnie patrzy”. Tak! Żyć w obecności Bożej, to tak żyć, aby podobać się Bogu. To mieć świadomość, że On na mnie patrzy.

Być tylko narzędziem

Za wiarą idzie ufność. Jeżeli Bóg tego chce, to da łaskę i trzeba Mu zaufać bezgranicznie. W życiu o. Mieczysława ufność nie była jedynie biernym czekaniem na łaskę. Ze swej strony robił, co tylko mógł, podejmował wysiłki, był aktywny, ale resztę zostawiał Bogu. Jego ufność była naprawdę heroiczna!

Gdy po wojnie borykał się z wieloma problemami finansowymi, utrzymaniem internatu, wydawnictwa, klasztoru, nie poddał się, szukał pomocy, jeździł po różnych miejscach i wręcz żebrał o pomoc.

Był pełen nowych inicjatyw w zdobywaniu środków finansowych. Nie było w tym ludzkiego niepokoju, ale bezgraniczne zaufanie Bogu. Wiedział, że jeśli to są dzieła Boże, to Bóg znajdzie wyjście z tych trudnych sytuacji. I nie zawiódł się! Nie dość, że misyjna placówka ocalała, to jeszcze się znacznie rozwinęła poprzez nowe powołania i powstawanie nowych klasztorów.

Całkowicie zaufał Opatrzności Bożej. Nie opierał się na swoich ludzkich siłach, ale robił, co mógł, zawierzając resztę Bogu. W tych wszystkich dziełach czuł się jednie narzędziem i chciał być dobrym narzędziem. Gdyby oparł się tylko na swojej ludzkiej logice, nigdy nie zdziałałby tyle w Japonii.

All text article in print edition of "Rycerz Niepokalanej"