To, co najważniejsze

Obraz dla artykułu: To, co najważniejsze

Wywiad z abp. Mieczysławem Mokrzyckim
Rozmawia Anna Artymiak

Kilka razy Ksiądz Arcybiskup zabierał głos podczas obrad. Na jakie sprawy Wasza Ekscelencja zwraca uwagę?

Zwróciłem uwagę na to, że zarzuca się, i to w Instrumentum laboris, i było to obecne w wypowiedziach niektórych ojców synodalnych, że Kościół nie rozumie młodzieży, że jest z dala od nich, że nie używa ich języka. Nie zgadzam się z tym. Kapłani nie przychodzą znikąd czy z księżyca. Klerycy przychodzą ze środowiska swoich rówieśników i tego języka później w swojej posłudze używają. Często zrzuca się także winę na Kościół, że młodzież jest z dala, że nie przychodzi. Myślę, że tutaj największą odpowiedzialność za to ponoszą rodziny. Gdybyśmy zostawili wolność pójścia do szkoły, czy na inne zajęcia dzieciom czy młodzieży, z pewnością wielu by pozostało w domu i nie poszłoby ani do przedszkola, szkoły czy pracy. Pewna dyscyplina musi być.

Uważam, że tu wielką rolę odgrywają rodziny, rodzice, którzy powinni pokazywać nie tylko wartości, jakie niesie za sobą chrześcijaństwo, chodzenie do Kościoła, czy na katechezę, ale przede wszystkim zobowiązywać swoje dzieci, ponieważ w Kościele mogą dobrze formować swoją osobowość, swój charakter, zrozumieć swoje trudności i nauczyć się rozwiązywać i pokonywać je razem z Chrystusem.

To, że mamy mniej młodzieży w Kościele, to nie jest winą samego Kościoła, tylko rodziców, którzy często uważają, że ważniejsze jest dla ich dzieci nauczenie się gry na instrumencie, chodzenie na gimnastykę, czy znajomość wielu języków niż właśnie formacja ludzka. Tutaj będziemy się zwracać do naszych rodzin, rodziców, by nie żałowali dzieciom tego czasu na spotkanie z Bogiem, formację wewnętrzną, która jest ważniejsza. Jak podkreślał Jan Paweł II: więcej być niż mieć.

Z jakimi potrzebami przychodzi przede wszystkim młodzież do Kościoła na Ukrainie?

Przede wszystkim potrzebuje podstawowej formacji, aby poznać bliżej wiarę i nauczanie Kościoła. Prowadzimy więc katechezy przybliżające im nauczanie, katechizm, czy kręgi biblijne. Często w swoich rodzinach nie mają takiej możliwości. Nie było takiej tradycji. Rodzice często sami nie mieli sposobności, żeby pogłębiać swoją wiedzę na temat Kościoła czy moralności. Młodzież też chce być razem, ubogacić siebie i jak najwięcej poznać taką wiarę, takie zasady, które pomogą im być ludźmi, które pomogą im uciec przed różnymi pułapkami, które dzisiejszy świat oferuje, bo nie chcą zmarnować swojego życia.

Ksiądz Arcybiskup jest świadkiem pontyfikatu Jana Pawła II, który ukochał szczególnie młodzież.

Ojciec Święty Jan Paweł II w swojej posłudze Piotra naszych czasów wiele uwagi poświęcił młodzieży, która jest bardzo liczna w Kościele Katolickim. To, co też bardzo podkreślali biskupi z Afryki. Papież mówił i zaznaczał, że młodzież jest przyszłością Kościoła i każdego narodu.

Wiedział, że trzeba jak najwięcej w młodych inwestować. Zwłaszcza, że młodzi przeżywają pewne etapy swojego rozwoju, pewne trudności i trzeba im pomóc, jak najlepiej przeżyć ten trudny okres, czasami sprzeciwiania się pewnym nakazom, zakazom, żeby – jak mówił Ojciec Święty – nie zmarnowali swojego życia, które jest jedyne, piękne i na wieczność.

Poprzez swoją posługę pokazywał nam wiele form spotkania z młodzieżą, to przede wszystkim taką siłę bycia razem, braterstwo, stąd diecezjalne dni młodzieży, później światowe. Pokazał, że można młodzież przyciągnąć do Kościoła, że można wiele młodzieży dać, żeby byli wartościowymi ludźmi.

Co chciałby Ksiądz Arcybiskup przekazać młodzieży ze spuścizny Jana Pawła II jako jego bliski współpracownik?

Ojciec Święty często mówił do młodzieży wymagajcie, jeśli nawet inni od was by nie wymagali. Wcześnie zmarła mu matka, ojciec i wiedział, że gdyby nie wymagał od siebie, to z pewnością nie zostałby tym, kim został. Od najmłodszych lat był pilnym, obowiązkowym uczniem, co potwierdzają świadectwa szkolne. Później jako młodzieniec starał się być obecny w wielu dziedzinach, nie tylko w szkole, ale i w teatrze, pracy. Chciał jak najwięcej zdobyć, przede wszystkim wykształcenia, co pomogło mu potem podjąć odpowiedzialne obowiązki.

Papież wymagał od siebie. Było widać to w jego życiu. Był bardzo obowiązkowym człowiekiem, ale też i odpowiedzialnym. Nie marnował ani chwili. W każdym czasie się modlił, dużo czytał, dużo pracował. Chciał jak najwięcej dać z siebie.

Do takiej systematyczności i do takiego „stylu” życia zachęca nas „bliskie otoczenie”. Zaczynać od siebie, a potem wymagać od innych, od swoich pracowników. Żeby to życie nie było zmarnowane, ale żeby jak najwięcej talentów pomnożonych przynieść na spotkanie z Panem Bogiem.

Jak młodzież zmieniała Jana Pawła II?

Ojciec Święty cytował powiedzenie: z kim przystajesz, takim się stajesz. Wiedział, że ten entuzjazm, radość, niewinność, które promieniowały od młodzieży, taka szczerość, ta siła, witalność bycia, zrobienia czegoś też Janowi Pawłowi II dodawała sił, skrzydeł i takiej radości na co dzień.

All text article in print edition of "Rycerz Niepokalanej"