Moja historia

Paweł Cwynar

Obraz dla artykułu: Moja historia

Pochodzę z dobrego domu, w którym niczego mi nie brakowało. Miałem swój przestronny pokój z czterema oknami z widokiem na park. Duże dębowe biurko, przy którym odrabiałem lekcje i czytałem książki. Kota, psa, akwarium, rower. Kochających rodziców, dziadków. Czyli wszystko, co można by nazwać szczęściem.

Byłem przeciętnym uczniem, co wynikało z braku zapału do nauki. Dlaczego tak twierdzę? Ponieważ, kiedy uczęszczałem systematycznie do szkoły, błyskawicznie nadrabiałem zaległości – potrafiłem awansować nawet na przewodniczącego klasy. Rodzice byli dumni, ja – obojętny. To były przebłyski, do których nie przywiązywałem uwagi. Szkołę traktowałem raczej jako coś, co mnie ogranicza, nakazując schematyczne myślenie, a ja od dziecka byłem indywidualistą i wolnym duchem. Na wszystko miałem swój pomysł. Jedyne co lubiłem i do czego się przykładałem to czytanie lektur. Niestety byłem i jestem dysortografem; wtedy to nie była rozpoznawalna dolegliwość. Pisałem najlepsze wypracowania w klasie. Jednak z powodu błędów nauczycielka stawiała mi oceny niedostateczne. Aż pewnego dnia sumienie ją ruszyło i powiedziała, że będzie stawiała mi dwie oceny – osobno za styl i osobno za ortografię. Zawsze było to 5/2.

All text article in print edition of "Rycerz Niepokalanej"