Rozważania Słowa Bożego

O. Grzegorz Kwiecień OFMConv

5 maja / 3 Niedziela Wielkanocy

Ci, którzy stracili najbliższych, często ze wzruszeniem odwiedzają miejsca, które przypominają wspólnie spędzane chwile, chociaż często znajdują tam tylko ból. Niektórzy zdają się wierzyć w ponowne spotkanie, chociaż śmierć przypomina bezlitosną prawdę o rozstaniu już na zawsze.

Zapytałem kiedyś młodego człowieka, który czuł się, jakby Bóg Go zostawił, czy pamięta takie spotkanie z Nim, które nazwałby wyjątkowym, niepowtarzalnym, za którym prawdziwie tęskni. Opowiedział mi o doświadczeniu modlitwy, którego nigdy nie zapomni, bo Bóg był wtedy taki bliski. Potem mogłem być świadkiem, jak uświadamiał sobie, że Bóg tak naprawdę nigdy od Niego nie odszedł. Pomogło mu to, że miał do czego wrócić – do tej chwili, kiedy Bóg był naprawdę bliski.

Czy to przypadek, że po śmierci Jezusa uczniowie wracają w te miejsca, gdzie On kiedyś na nich spojrzał, całkowicie zmieniając ich życie? Myślę, że nie jest bez znaczenia to, że Jezus przychodzi do nich w bardzo podobny sposób, jak wtedy, gdy ich zachwycił przy pierwszym spotkaniu. Jakby chciał przypomnieć im to, o czy zdawali się zapominać.

Bóg daje nam swoją bliskość w niepowtarzalny sposób, nie omijając nikogo. Nigdy nie pozwól, by Ci odebrano wyjątkowość Twojej relacji z Nim, to, o czym wiesz tylko Ty i On. Pielęgnuj to i nie pozwól sobie tego odebrać. Kiedy przyjdzie na Ciebie coś, co podkopie Twoją wiarę, przekonując, że Bóg Cię zostawił, przypomnij sobie, jak On potrafi być blisko.


12 maja / 4 Niedziela Wielkanocy

Jezus Dobry Pasterz – jeden z najpopularniejszych obrazów biblijnych. Kto z nas nie widział go w formie najzwyklejszego obrazka religijnego? Często w przesłodzonej, może nawet kiczowatej firmie, a jednak ukazuje ważną prawdę. Owce – nieodłączny element kompozycji, zawsze związane z rękami Pasterza, które przytulają, chronią, obejmują jak skarb.

Wszyscy marzymy, czasem przez całe nasze życie, by znaleźć serce, które będzie niepowtarzalnym miejscem dla naszego serca. Podobnie jak ręce, które nigdy nas nie odtrącą. Tęsknimy za nimi, poszukujemy ich, cierpimy, gdy ich nie ma. Ilu jest takich ludzi, którzy słyszeli wzniosłe obietnice dozgonnej miłości, po czym zostali bez skrupułów brutalnie odepchnięci i pozostawieni?

Jezus – Dobry Pasterz, mówi, że Jego owce nie zginą nam wieki, że nikt ich nie wyrwie z Jego ręki, że nikt nie może ich wyrwać z ręki Jego Ojca.

Prawdopodobnie każdy z nas doświadczył kruchości ludzkich obietnic. Niektórzy zawiedli się najgłębiej, jak się tylko da, doświadczając odtrącenia, które przyszło od najbliższych. To z myślą o nich, choć także o nas wszystkich, Jezus mówi o rękach, z których nikt i nic nie potrafi wyrwać. One naprawdę istnieją i bardzo chcą nas przygarnąć.


19 maja / 5 Niedziela Wielkanocy

Za stołem pierwszej Eucharystii Judaszowi przypadło jedno z miejsc najbliższych Nauczycielowi. Jednak to właśnie on – Judasz, zdawał się najmniej rozumieć z tego, co się wtedy dokonywało. On też nie dotrwał do końca tego misterium największej miłości – wyszedł, by wydać Jezusa oprawcom. Ewangelia wspomina Jego tragiczny koniec – Judasz odebrał sobie życie – powiesił się.

Judasz to jedna z najtragiczniejszych biblijnych postaci. Ale jego tragiczny los to też ostrzeżenie. Mając przed oczyma Judasza siedzącego obok Jezusa w Wieczerniku, pytam: czy to, że zajmuję pierwszą ławkę w kościele albo krzesło w prezbiterium, sprawia, że jestem bliższy Bogu? Mogę być bardzo blisko religijnych praktyk i zewnętrznych gestów i jednocześnie najbardziej Boga zdradzić. Jezus, demaskując obłudę faryzeuszy w Ewangelii wg św. Mateusza, zacytował im proroka Izajasza: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. A jeśli to ja najmniej rozumiem ogrom Jego Miłości, chociaż wszyscy mówią o mnie: Jego uczeń?

Możemy nawet nie dostrzegać, że to my sami wychodzimy z Wieczernika, zmierzając ku prawdziwej zagładzie. Dzisiaj jest podobno modne występowanie z Kościoła. Niektórzy z dumą chwalą się tą swoją „odważną” decyzją, mówiąc, że uwolnili się od wpływów szkodliwej według nich instytucji. Ale Jezus, po wyjściu Judasza, nie cieszył się, że zdrajca się doigrał, tylko wezwał do miłości i ruszył, by umrzeć na Krzyżu. Także za tego swojego ucznia i tych wszystkich, którzy kiedykolwiek wzgardzą Jego miłością.


26 maja / 6 Niedziela Wielkanocy

Zapytany o najważniejsze i największe przykazanie, Jezus wskazał na przykazanie miłości. Być kimś, kto spełnia je na co dzień, oznacza spełnianie największego z możliwych dzieł. Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę…, mówi Chrystus w Ewangelii wg św. Jana.

Czy jednak największe, nie znaczy też najtrudniejsze? Czy łatwo jest kochać Boga? Czy łatwo kochać bliźniego? Najłatwiej jest kochać tym, którzy odwzajemniają miłość, tym, którzy doświadczają prawdziwego oddania w miłości z drugiej strony. A co, jeśli nie ma tego odwzajemnienia? Czy Jezus nie mówił też o miłości nieprzyjaciół i tych, którzy nas nienawidzą?

Chrystus musiał przyjąć krzyż, żeby dotarło do nas, jak bardzo nas kocha. Ale nawet krzyż nie przekonał wszystkich. Św. Franciszek z Asyżu ze łzami w oczach wołał: Miłość nie jest kochana, gdy widział obojętność ludzi na miłość Ukrzyżowanego. Jak bardzo potrafimy być zaślepieni, jeśli nie robi na nas wrażenia oddane za nas życie Boga?

Tak. Prawdziwa miłość jest najtrudniejsza. Ale jest też możliwa – można się jej nauczyć! Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu Jezusa, jest tym, który nas wszystkiego nauczy, zgodnie z Jego obietnicą. Miłość to nie tylko przykazanie. To też nasze największe pragnienie. Dlatego warto zrobić wszystko, by przyjąć Pocieszyciela – Nauczyciela wszystkiego, szczególnie miłości.