Chrześcijańska ocena zjawiska nudyzmu

O. Piotr Artur Sokołowski SVD

Obraz dla artykułu: Chrześcijańska ocena zjawiska nudyzmu

Nudyzm, jakiegokolwiek by nie nosił imienia, jakimkolwiek nie posługiwałby się uzasadnieniem, dobra i piękna ludzkiego ciała nie chroni i nie afirmuje, jest moralnie i społecznie niebezpieczny i z chrześcijańskiego punktu widzenia żadnego dobra nie realizuje.

Istnieje hipoteza wiążąca nudyzm z psychologiczną potrzebą obnażania się celem zwrócenia na siebie uwagi jako na osobę atrakcyjną. Tendencja ta ma dotykać pewną część ludzkiej populacji albo w wyniku uwarunkowań genetycznych, albo w wyniku problemów rozwojowych, względnie jakiejś koniunkcji pierwszego i drugiego. Brak opanowania tej potrzeby prowadzi do ekshibicjonizmu lub też sama ona jest z nim utożsamiana. Ponieważ publiczne obnażanie się – twierdzą zwolennicy tej hipotezy – nie zyskuje społecznej akceptacji lub jest wręcz zwalczane i potępiane, a osoby doświadczające takiej potrzeby źle się z nią czują, muszą dokonać tzw. racjonalizacji, czyli uzasadnienia, że to, co robią, jest rozumne, a nawet dobre.

Gdyby ta hipoteza okazała się prawdziwa, to w celu zrozumienia współczesnego ruchu nudystycznego należałoby poszukać śladów owej „racjonalizacji”, czyli uzasadniania rozumności i dobra mającego wynikać z takiego stylu życia. Podwalin takiego uzasadnienia można by doszukiwać się w uproszczonej interpretacji filozofii Jeana Jaquesa Rousseau (+1778) oraz powszechnie, choć niekoniecznie prawidłowo, utożsamianej z nią idei „szlachetnego dzikusa” sformułowanej przez angielskiego poetę Johna Drydena (+1700). Według Rousseau człowiek z natury, w przeciwieństwie do tego, co sądził filozof Thomas Hobbes (+1679), nie jest potworem, lecz stworzeniem dobrym i współczującym. Cywilizacja i postęp uczyniły z tego stworzenia łagodnego i współczującego, choć niemającego moralności, istotę wolną i moralną, a więc zdolną do dobra i zła. Jego polityczny i filozoficzny oponent Voltaire (właściwie: François-Marie Arouet +1778), przeciwstawiając się egalitaryzmowi propagowanemu przez Rousseau, przypisał mu pogląd, iż zło zawarte jest w cywilizacji. To zaś stało się początkiem powszechnego utożsamiania filozofii Rousseau z poetycką ideą „szlachetnego dzikusa” i twierdzeniem, że cywilizacja jest źródłem zła, a powrót do natury drogą wyzwolenia. Na marginesie należy stwierdzić, ze sam Rousseau nigdy w swoich pismach nie użył terminu „szlachetny dzikus” ani nie był za odrzuceniem cywilizacji. Jego zaś przypadek stanowi ciekawy przykład tego, że tzw. narracje potrafią żyć swoim życiem niezależnym od prawdy.

Na idei „szlachetnego dzikusa” w dobie romantyzmu (ok. 1800-1890) zaczęła się nabudowywać idea powrotu do natury, wyzwolenia z okowów ograniczeń cywilizacyjnych (na gruncie polskim przykładem takiego podejścia może być powieść Narcyzy Żmichowskiej (+1876) pt. „Poganka” – wyd. 1846) oraz zainteresowanie starożytnymi wierzeniami – zwłaszcza druidyzmem, magią i okultyzmem. Pojawia się też tzw. egzotyzm, czyli zainteresowanie się życiem i zwyczajami ludów pozaeuropejskich. Na przełomie XIX i XX wieku zwłaszcza w dwóch krajach, tj. w Cesarstwie Niemieckim i Imperium Brytyjskim, pojawiają się środowiska, w których zrodzi się późniejszy ruch nudystyczny w rozumieniu ideologii uzasadniającej publiczną nagość. Środowiska te zresztą dały również początek innym ruchom zaliczanym do duchowości alternatywnych (wobec chrześcijaństwa), duchowości jak neodruidyzm lub współczesne czary, obecnie zwane „wicca”, czy też nowożytny satanizm zapoczątkowany przez „Thelemę” Alistaira (a właściwie: Edwarda A. Crowleya +1947). Nie można jednak stawiać znaku równości między tymi ruchami. Mają one bowiem swoich odrębnych założycieli i swoje pisma oraz różne formy organizacyjne. Występujące jednak między nimi podobieństwa nie są dziełem przypadku.

Warto zwrócić uwagę na dwie hipotezy związane z powstaniem ruchu nudystycznego, gdyż odpowiadają one dwóm głównym argumentom mającym przemawiać na korzyść czy też usprawiedliwiać publiczną nagość. Pierwszą z nich można nazwać roboczo „hipotezą mocy”, a drugą „hipotezą zdrowia”. Hipotezy te nie są sobie przeciwstawne, ale się uzupełniają. Hipoteza mocy odnosi się do argumentu, że człowiek praktykujący nagość jest obdarzony szczególną mocą. Przypuszcza się, iż powstała ona wśród wojskowych walczących z hinduistycznym zakonem o charakterze „rycerskim” o brzmiącej dla Polaków nieco śmiesznie nazwie Naga Baba, względnie Naga Sadhu. Według hinduskiej legendy Naga Babowie, szczególnie wyróżniony przypadek ruchu Daśanami Sanjazinów, zostali powołani do życia przez Śankaraćariję (legendarnego kodyfikatora pewnych nurtów hinduizmu, który dokonał odróżnienia hinduizmu od buddyzmu). Imię to było też nazwą własną wielkich przywódców ruchu monastycznego w hinduizmie, a więc mógł powołać ich do życia któryś z jego następców, którego traktowano prawdopodobnie jako reinkarnowanego Śankaraćarię, celem walki z Mogołami (czyli muzułmanami, którzy opanowali Indie w XVI-XIX w.) w obronie wiary i tradycji hinduistycznej. Ich akhary (klasztory) były szczególnie rozpowszechnione w stanie Madja Pradesz. Tam właśnie koloniści brytyjscy toczyli z nimi ciężkie boje, często ponosząc klęski, pomimo nowoczesnego uzbrojenia. Przypuszcza się, że oficerowie wojska, którzy studiowali wojny punickie, zauważyli analogię z Celtami, którzy towarzyszyli wojskom Hannibala, i również walczyli nago. Moje obserwacje potwierdzają, że przy odnowionym zainteresowaniu Celtami przekonanie jakoby nagość wyzwalała szczególną siłę zaczęło być coraz popularniejsze wśród pewnych części elit brytyjskich i niemieckich (Niemcy mieli analogiczne doświadczenie ciężkich walk z nagimi pigmejami w Afryce).

Druga hipoteza („zdrowia”) widzi uzasadnianie publicznej nagości w promocji tzw. naturoterapii […].

All text article in print edition of "Rycerz Niepokalanej"