"Ojcze nasz" czy "Ojcze mój"?

Ks. Marcin Kołodziej

Gdy bierzemy udział we Mszy świętej, zdarza się, że jesteśmy świadkami, jak niektórzy z uczestników zgromadzenia liturgicznego w trakcie wspólnie odmawianej modlitwy „Ojcze nasz”, naśladując niejako kapłana, również mają ręce rozłożone i wzniesione do Boga. Może się wówczas pojawić pytanie: Czy taka postawa jest poprawna?

Gdy bierzemy udział we Mszy świętej, zdarza się, że jesteśmy świadkami, jak niektórzy z uczestników zgromadzenia liturgicznego w trakcie wspólnie odmawianej modlitwy „Ojcze nasz”, naśladując niejako kapłana, również mają ręce rozłożone i wzniesione do Boga. Może się wówczas pojawić pytanie: Czy taka postawa jest poprawna?

Sprawowanie sakramentów ma ściśle określone ramy w prawie liturgicznym. Nie dlatego, aby uczynić z liturgii skostniałą strukturę, ale przede wszystkim zadbać o to, aby była sprawowana z należną jej godnością.

Ręce Mojżesza wzniesione ku górze

Każdy z obrzędów liturgii Mszy świętej ma swoje źródło i historię. Podobnie jest w przypadku gestu wzniesionych rąk. Z jego znaczeniem można zapoznać się już na kartach Starego Testamentu. Autor biblijny wspomina o rękach wzniesionych ku górze w kontekście bitwy, jaką pod wodzą Mojżesza Izraelici stoczyli z Amalekitami. „Jak długo Mojżesz trzymał ręce podniesione do góry, Izrael miał przewagę. Gdy zaś ręce opuszczał, miał przewagę Amalekita” (Wj 17,11). Zwycięstwo odniesione przez Izraelitów zostało zatem przypisane szczególnemu wstawiennictwu Mojżesza, który ze wzniesionymi do góry rękoma, modlił się do Boga o pomyślność dla ludu wybranego. […]

All text article in print edition of "Rycerz Niepokalanej"