Winnica radości

Katarzyna Mazierska-Białek

W 2009 r. wpadłam w totalną otchłań beznadziei. Mój mąż pochłonięty był pracą, a ja czułam się samotna i cierpiałam na depresję. Z niczego nie umiałam się już cieszyć. Nie było dnia, abym nie rozpaczała. Całkowicie utraciłam wiarę w szczęście. Chudłam i marniałam. Wciąż dręczyły mnie natrętne myśli, które przypominały mi, że jestem kompletnym zerem, nic mi nie wyszło i na nic nie zasługuję. Tak zamknęłam się w swojej samotni, a odwiedzały mnie jedynie… myśli samobójcze.

Przekreśliłam siebie, swoje pragnienia, wszelkie marzenia i na nic już nie liczyłam. Moja wiara była martwa, bo ja byłam żywym trupem. Wiedziałam jeszcze tyle, że Bóg gdzieś tam jest, lecz na pewno nie był ze mną, a już na pewno nie mógł nic zmienić w mojej beznadziejnej sytuacji. W tym samym czasie mój mąż miał poważne problemy w pracy. Był gotowy ratować swoją pasję za wszelką cenę, więc za jego namową poszłam w tej intencji na Mszę świętą z modlitwą o uzdrowienie. Chociaż nic znaczącego się nie wydarzyło, to po raz pierwszy w życiu odczułam ten niesamowity pokój! Tak bardzo mnie to zaintrygowało, że zaczęłam regularnie przychodzić na Msze święte, po których miała miejsce modlitwa wstawiennicza.

Boży humor, czyli od depresji do maksymalnej radości

Rok później zapragnęłam pogłębić wiarę, dlatego podjęłam Seminarium Odnowy w Duchu Świętym. W tym czasie odbyłam też szczerą spowiedź, przed którą poprosiłam Boga, by powiedział mi, co mam dalej zrobić ze swoim życiem? Pan posłużył się spowiednikiem, który ni stąd ni zowąd powiedział, bym przed Najświętszym Sakramentem oddała całe życie Jezusowi. Po spowiedzi pobiegłam więc do Jezusa i wyznałam: „Jeśli nie chcesz, abym kiedykolwiek miała to, o czym marzę, to zgadzam się na to, Panie. Oddaję Ci wszystko. Niech pełni się już Twoja wola. Ale proszę Cię tylko o jedno – zabierz ode mnie ten nieznośny smutek!”.

Po tym szczerym wyznaniu nastąpił przełom. Bóg rozkochał i rozradował mnie w sobie. Uznanie Jezusa za Pana mojego życia przemieniło wszystko. Odzyskałam pewność siebie, jako ukochanej córki Boga. Nie potrafiłam zatrzymać tej radości tylko dla siebie…

Charyzmat radości

Pan zabrał przygnębienie, ból niepłodności, wstyd z powodu braku pracy i lęk o przyszłość. […]

All text article in print edition of "Rycerz Niepokalanej"