Czy Polacy słuchają Matki Bożej?

Niebo interweniuje, jeśli pojawia się zagrożenie. Boża troska ujawnia się zwłaszcza w postaci próśb i wskazówek, bo pozostajemy wolni. Takim orędziem jest Dekalog.
Jego naruszanie zawsze sprowadza na ludzi jakąś klęskę. Przecież to grzech sprowadził na świat śmierć. Zatem jesteśmy ostrzegani i wspierani. Taka też była misja Proroków.
Może te zagrożenia są coraz groźniejsze, bo otrzymujemy liczne, bezpośrednie pouczenia ze strony samej Matki Jezusa.

Niepokalana pozwala się zobaczyć i usłyszeć. Otrzymujący te objawienia są w różnej sytuacji, choć szczególnie często są to dzieci. Kościół słusznie podchodzi bardzo ostrożnie do takich przekazów, bo zdarza się, że nie są autentyczne. Czasami bardzo długo trwa badanie jakichś konkretnych wydarzeń, zanim Kościół uzna, że nie przeszkadzają wierze. Pozostają jednak obszarem wolnego wyboru wiernych, Kościół nie nakazuje ufać im tak, jak dogmatom wiary. Dlatego nawet nazywamy je „objawieniami prywatnymi”. Nawet jednak te „prywatne” są przedmiotem uwagi Kościoła w trosce o zdrowie duchowe wiernych. Do wydarzeń sprawdzonych przez Kościół mamy prawo podchodzić z większym zaufaniem.
W Polsce też miały i mają miejsce takie spotkania – interwencje Opatrzności, ale
stosunkowo niewiele jest dokładnie sprawdzonych. Zazwyczaj z powodów historycznych. Przecież w XIX wieku znajdowaliśmy się pod zaborami (czyli de facto pod obcą okupacją) i Kościół często miał związane ręce, nie mógł działać normalnie. W zaborze pruskim była to wprost wojna z Kościołem (tzw. Kulturkampf), w rosyjskim wiele zakazów administracyjnych, na przykład zakaz rozwoju zakonów i bractw, likwidacja Kościoła unickiego. Również zabór austriacki nie był wolny od takich zakłóceń. Nic zatem dziwnego, że wiele wydarzeń nie doczekało się odpowiedniego zbadania. Nie przeszkodziło to Polakom trwać w wierze i zaufaniu do Jezusa i Maryi, ale bez wątpienia osłabiało. Także wiek XX przyniósł silną presję na Kościół. Nie należy się zatem dziwić, że na ziemiach polskich tylko nieliczne objawienia zostały kanonicznie zbadane i zaakceptowane. Takimi są
objawienia Matki Bożej w Gietrzwałdzie na Warmii (pod Olsztynem). Miały one miejsce w dniach 27 czerwca do 16 września 1877 roku. Był to teren Prus. Tymczasem Maryja rozmawiała z dwiema dziewczynkami (Justyną Szafryńską, Barbarą Samulowską) –
po polsku. Sprawa polityczna! Miejscowy proboszcz, ks. Augustyn Weichsl, przekonał się, że objawienia są autentyczne, ale miał z tego powodu poważne kłopoty. Dotykały go różne kary. Ponieważ jednak objawienia trwały bardzo długo – trzy miesiące dzień w dzień – a szczegóły były wiarygodne, zaś liczbę pielgrzymów szacowano na dziesiątki tysięcy, to w końcu miejscowe władze kościelne przeprowadziły stosowne badanie. Dociekania trwały długo. Finalnie uznano objawienia za godne wiary.
Do Gietrzwałdu płynęła rzesza pielgrzymów – Niemców, a zwłaszcza Polaków, również po zakończeniu objawień. Pielgrzymów zarówno oficjalnych, legalnych, jak i nielegalnych, przez „zieloną granicę”. Tych oficjalnych było tak wielu, że w pewnym momencie zatkała się przepustowość linii kolejowych na tym terenie. W Polsce podzielonej zaborami wydarzenia te uruchomiły falę pobożności i nawrócenia. W orędziu wybijały się dwie sprawy: wezwania do modlitwy, zwłaszcza różańcowej, oraz wezwania do zachowania trzeźwości. Ta ostatnia sprawa przebiegała nawet nieco humorystycznie. Podczas objawień dziewczynki dostawały od ludzi wiele zapytań, czasem całkiem doczesnych. Jedna z rodzin była trapiona chorobami, więc zapytała, czy jej członkowie będą zdrowi. Dziewczynki usłyszały dobitną odpowiedź: „Będą zdrowi, jeżeli będą się modlić i nie będą pić wódki!”.
Oto jest recepta Maryi na dobre zdrowie! Co ciekawe, recepta ta jest w pełni zgodna ze współczesną wiedzą. Nadużywanie alkoholu figuruje wśród głównych czynników ryzyka przedwczesnej utraty zdrowia i życia w skali światowej. Nadużywanie alkoholu odpowiada za kilkadziesiąt chorób (w tym raka), a z powodu samej tylko marskości wątroby dziennie umiera w Polsce 19 osób. Pijaństwo skraca życie mężczyzn – u nas różnica: mężczyźni/kobiety w średniej długości życia wynosi około ośmiu lat, w Rosji kilkanaście.