Królowa Pokoju w świecie

„Królowo świata najdostojniejsza, Maryjo, zawsze Dziewico, proś dla nas o pokój i zbawienie; Ty, któraś zrodziła Chrystusa Pana, Zbawiciela wszystkich”.

Już w cesarstwie bizantyńskim, zwłaszcza w jego stolicy Konstantynopolu, wobec nierzadko pojawiających się zagrożeń militarnych chrześcijanie z ufnością uciekali się do Maryi, prosząc ją o dar pokoju dla ich ojczyzny. Znane są zwłaszcza prowadzone tam procesje z szczególnie czczonymi ikonami maryjnymi, w czasie których usilnie i ufnie proszono Maryję o wstawiennictwo
i obronę. Nie wahano się przypisywać Maryi odnoszonych zwycięstw i błogosławionego czasu pokoju, a sam Konstantynopol nazywano ogrodem Maryi. Wyrazem uznania dla Jej zwycięskiego wstawiennictwa wobec zagrożeń jest między innymi słynna pieśń Akathistos (VII wiek) – „pieśń zwycięstwa”. W Kościele zachodnim w czasach nowożytnych modlitwą o zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi i o pokój stał się Różaniec Maryi. Wpisał się on wyjątkowo głęboko zarówno w dzieje Europy, jak i w dzieje Polski, a Maryja stopniowo utrwalała swoje znaczenie jako Ta, która wstawia się, aby panował pokój, oraz jest wzywana i czczona jako Królowa Pokoju.
W najwyższym stopniu wołanie do Maryi o pokój zabrzmiało w czasie pierwszej wojny światowej. Gdy nie widziano już żadnej możliwości pokojowego rozwiązania tej „nieużytecznej rzezi”, jak powiedział papież Benedykt XV o owej wojnie, gdy działania dyplomatyczne utraciły wszelki sens i były tylko wyrazem bezsilności, gdy Europie zagrażało realne widmo totalnej śmierci, tenże papież postanowił zwrócić się do Maryi, zachęcając, aby modlić się do Niej jako Królowej Pokoju. Dla wzmocnienia swojej zachęty polecił umieścić w rzymskiej bazylice Santa Maria Maggiore statuę Matki Bożej Królowej Pokoju. W tym samym czasie miały miejsce objawienia w Fatimie, w czasie których sama Maryja przypomniała, że świat nie dostąpi pokoju za pośrednictwem jedynie ludzkich działań. Zło wojny osiągnęło taki zasięg i siłę, że tylko interwencja Boża może go pokonać, a Ona może do tego się przyczynić, gdy ludzie sięgną po
różaniec.
Przywołana antyfona ze wspomnienia Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel (Szkaplerznej), z dawnego mszału, wyraża bardzo dobrze wielowiekowe doświadczenia chrześcijańskie, które w obliczu wojny i wobec wielkiej potrzeby pokoju każą prosić o niego Maryję. Ona, Dziewica i Matka, przez którą przyszedł na świat Zbawiciel, wprowadzając pokój między Bogiem i ludźmi oraz między samymi ludźmi, nadal uczestniczy w dziele Zbawienia i w troskach ludzkich, w tym także w tej ważnej trosce, którą jest pokój. Zdajemy sobie sprawę z demonicznego charakteru wojny, a zarazem doświadczamy pilnej potrzeby uzyskania tego daru Bożego obecnie w obliczu wojny na Ukrainie.
Wiemy aż nadto dobrze, że ludzkie zabiegi nie wystarczą, aby przywrócić i zapewnić pokój nie tylko na Ukrainie, ale także w wielu innych miejscach na świecie. Nie wystarczą sojusze, choćby najpewniejsze i najszersze; nie wystarczy uzbrojone wojsko i straż graniczna. Potrzeba zdecydowanego i powszechnego wołania do Boga i uznania skuteczności wstawiennictwa Królowej świata w wielkim dziele wprowadzania i umacniania pokoju. Wynika to z faktu, że pokój jest pierwszorzędnie darem Bożym, o który trzeba zabiegać i który trzeba stale chronić. W tym dziele wspiera nas Maryja i Jej wsparcie odgrywa niezastąpioną rolę. Trzeba na nowo odzyskać to przekonanie dogłębnie religijne. Dopiero potem możemy stawiać na nasze zabiegi i na nasze wysiłki. Gdy więc słyszymy Chrystusowe Błogosła­wieństwo dla wprowadzających pokój, które w tym czasie nam niezwykle pomaga, nadając sens choćby trosce o uciekinierów wojennych, powinniśmy stale pamiętać, że w celu stania się uczestnikiem tego Błogosławieństwa musimy koniecznie stać się dogłębnie maryjni. Jeśli więc dzisiaj z troską myślimy o pokoju, to powinniśmy mieć jasną świadomość, że ta troska domaga się od nas pogłębienia naszej maryjności, ożywiając ją modlitwą do Niej
i z Nią. ■