O POGŁĘBIENIU NABOŻEŃSTWA DO NIEPOKALANEJ

Z Konferencji  św. Maksymiliana

Czasem myśli się samemu, a czasem i inny podszepnie, że u nas to nabożeństwo do Matki Bożej jest za duże. Niektórzy mówili, żeby te rzeczy jakoś uporządkować, bo to jest przesada.

Te i tym podobne rzeczy można czasem usłyszeć gdzieś, a nawet i przeczytać lub też i samemu przyjdzie podobna wątpliwość. Tymczasem wszystko to stąd pochodzi (u tych, co są dobrej woli), że za mało znamy Matkę Najświętszą. Właściwie jeżeli chodzi o nowszych pisarzy, to o Matce Bożej prawie nic nie piszą. Moja Matka, Ku wyżynom, Mój ideał Jezus Syn Marji – to bardzo mało i to są dopiero początki. Jeszcze mniej piszą o Matce Bożej w krajach protestanckich.
Bł. Grigniona prześladowali janseniści, do których należeli księża i biskupi. Są jeszcze i obecnie te naleciałości jansenizmu, a w protestanckich krajach przenika do katolicyzmu protestantyzm.
Jak się zabierać do pogłębienia sprawy Niepokalanej? Jest wielkie niebezpieczeństwo, jeżeli ktoś zabiera się rozumem tylko. Ponieważ tu chodzi o Matkę Bożą, a więc wchodzi pojęcie „Bożą” – jest to tajemnica i tego rozumem nie zgłębimy, bo tajemnice Boże przewyższają nasz rozum. Profesorowie Sorbony, aczkolwiek uczeni i zacni, też się pomylili, a jedynie Jan Duns Szkot prawdy bronił, którą później Ojciec Święty potwierdził. Tradycja mówi, że gdy Jan Duns Szkot szedł na dysputę, modlił się po drodze, a napotkawszy figurkę Niepokalanej, westchnął do Matki Bożej: „Dozwól mi chwalić Cię, Panno Przenajświętsza, i daj mi moc przeciwko nieprzyjaciołom Twoim”. Nie mówił: pobłogosław mi w dyspucie, ale: dozwól. Czuł się niegodnym tej łaski, aby mógł bronić Niepokalanego Poczęcia. To jest łaska, żeby móc chwalić Niepokalaną tą pokorną prośbą. Jeżeli w drodze tak się modlił – to ile było przygotowania i modlitwy przedtem; tego nie wiemy, ale z tych okoliczności możemy przypuszczać bardzo wiele. Modlitwą zwracał się do Matki Bożej, żeby mógł Ją chwalić.

Pierwszą i zasadniczą
sprawą jest głęboka pokora.
Musimy sobie jasno przedstawić sprawę, czym my jesteśmy,
a czym Ona.
Sprawiedliwy siedem razy na dzień upadnie [por. Prz 24,16], a co dopiero my – niedoskonali, którzy często nie dostrzegamy może nawet grzechów, kiedy istotnie je popełniamy. My jesteśmy grzeszni, a Ona nieskalana, bez żadnego grzechu. Jak my stajemy wobec Niej?
My nie jesteśmy godni spojrzeć na Jej figurkę, wymówić Jej imię, myśleć o Niej, bośmy skalani, a Ona niepokalana.

To jest najważniejszy punkt,
żebyśmy stanęli wobec Niej
jako skalani, grzeszni. I wtedy
dopiero módlmy się o łaskę,
której niegodni jesteśmy,
by o Niej myśleć, zagłębiać się
w Jej przywileje. Jeżeli zabraknie nam tej prawdy, czym my
właściwie jesteśmy – to jakże
liczyć możemy na oświecenie
umysłu!
Potkniemy się tak jak profesorowie Sorbony. Tak więc pierwszą i najważniejszą rzeczą jest głęboka pokora i pokorna modlitwa.
Następnie jest dobrze i trzeba czytać książki, zwłaszcza przez świętych pisane. Ale nie tylko raz przeczytać, ale i więcej razy. Bł. Grignion pisze, że sam nie pojmuje wielu rzeczy, więc widocznie pisał wprost pod natchnieniem Matki Najświętszej. Od modlitwy i od pokory zależy głębokość zrozumienia. Jak oczyma widzimy i poznajemy, ale nieraz niezbyt dobrze, bo gdy szkło powiększające weźmiemy, wiele rzeczy zauważymy, których gołym okiem nie dostrzegamy, tak i w świetle tej pokory i modlitwy oglądamy dokładniej i głębiej tajemnice Boże. Módlmy się podczas czytania, żebyśmy cośkolwiek poznali. Potem prócz czytania trzeba rozważać i modlitwą rozważanie przeplatać. Jak się tak będziemy ćwiczyć i rozważać – to i z obfitości serca usta będą mówić, a więc same tematy będą nam przychodzić.
Poznajemy nie tyle rozumem, ile raczej modlitwą i pokutą. Do tego trzeba dodać pokutę, która by oczyszczała serce, aby zdolne było dokładniej widzieć i odczuwać.
Zatem modlitwa pokorna i ufna, jak dziecka do matki. Nie zapominajmy też czytania
i rozmyślania oraz udzielania się na zewnątrz młodszym. Przez rozmowę i samemu pogłębia się te rzeczy. A nawet i w czasie rozmowy trzeba też przeplatać modlitwą, żeby nie schodzić z tematu.
Ci, co są solemnymi, mają obowiązek miłości bliźniego, a więc mają udzielać z tego, co przez dłuższy czas w zakonie nabyli. Zbliżać się do nich i udzielać im tych rzeczy.
I my powinniśmy więcej niż inni kochać Niepokalaną, bo się przecież Niepokalanowem nazywamy. Do Niej całkowicie należymy z wszystkimi maszynami i długami
i gdybyśmy Jej nie znali, to byśmy wielką przykrość sprawili Matce Bożej i Panu Jezusowi. Więc pod tym względem starajmy się być gorliwi. ■

Konferencje św. Maksymiliana – 104,
Niepokalanów,
niedziela, 26 września 1937 roku,
[notował br. Witalian Miłosz]