POKÓJ I DOBRO!

Intencja Rycerstwa Niepokalanej na styczeń:
Aby pokój, który daje nam Pan Jezus, zachęcał nas do życia jak bracia i siostry, budując braterskie życie i wspólnotę.

Tymi słowami witają się franciszkanie. Przywitanie bogate w treść. Wydaje się niezwykle aktualne w kontekście toczących się wojen, a zwłaszcza tej, która zbiera śmiertelne żniwo tuż przy granicy Polski. Nie jest trudno życzyć sobie pokoju. Dlaczego zatem ciągle musimy bać się i mierzyć z problemem wojny? Poszukajmy odpowiedzi na pytanie: czym jest pokój? Może wtedy łatwiej będzie nam go wprowadzać i doświadczać?…
Gdy mówimy „pokój”, najczęściej rozumiemy go jako „brak wojny”: nie walczymy
z nikim i nikt nie walczy z nami. Żyjemy spokojnie w granicach, które zostały ustalone i nie są przekraczane. Nasz naród doświadczył wielu wojen, stąd ich okrucieństwo nie jest nam obce. Ale czy polityczna równowaga wyczerpuje znaczenie słowa „pokój”? Czy odnajdując to słowo w Biblii, odkrywamy Bożą mądrość, która odnosi się jedynie do działań militarnych? Oczywiście, że nie. Biblijny pokój jawi się szczególnie jako rodzaj sprawiedliwości – pokój Boży jest skutkiem wierności Przymierzu. Człowiek gubi tę równowagę – grzesząc. Zatem pokój zależy od człowieka, a jego źródłem jest ludzkie serce: bo przecież Bóg jest wierny, nie może zaprzeczyć samemu sobie.
I w ten sposób dochodzimy do głębszego rozumienia tego, czym jest pokój. To dar otrzymany od Boga, który stworzył wszystko dobre. Dał człowiekowi wolność i to dzięki niej człowiek żyje w pokoju, ma go w sercu lub wprowadza niepokój, będący początkiem wojny. Pan Jezus pogłębia jeszcze bardziej nasze rozumienie pokoju. Wskazuje na Siebie jako źródło: „Pokój Mój daję wam” i objawia nam prawdę, że tylko Bóg jest jego gwarantem – nie „świat”, który nas otacza, nie my sami, nie „ci drudzy”. Jezus daje nam Pokój, jakiego świat dać nie może! Bo „świat” to ludzie: święci i grzesznicy, którzy umieją kochać, ale bywają egoistami, którzy często za wszelką cenę – także życia innych – dla zaspokojenia swych żądz zdolni są do wywoływania wojen. Człowiek musi wreszcie uwierzyć w Jezusa i zrozumieć, że tylko Bóg jest źródłem pokoju. Bez Boga nie ma i nie będzie stabilności politycznej, gospodarczej, międzynarodowej i wreszcie tej najbardziej podstawowej, która mieści się w ludzkim sercu
i buduje rodziny, społeczności i narody.
Posyłając Apostołów, Pan Jezus mówi o pokoju zstępującym na tych, którzy ich przyjmą. Ale mówi również o tym, że pokój nie zagości tam, gdzie Apostołowie – głosiciele Ewangelii – nie zostaną przyjęci. Zatem rozumiejmy, że tam, gdzie nie ma Jezusa, gdzie odrzuca się Ewangelię – tam nie ma pokoju. W tym kontekście jeszcze dobitniej brzmią słowa, którymi św. Jan Paweł II rozpoczął pontyfikat. Wtedy wołał z mocą:

„Bracia i Siostry, nie bójcie się
przygarnąć Chrystusa i przyjąć
Jego władzę, pomóżcie Papieżowi
i wszystkim tym, którzy pragną
służyć Chrystusowi, służyć
człowiekowi i całej ludzkości.
Nie bójcie się, otwórzcie,
otwórzcie na oścież
drzwi Chrystusowi!
Dla Jego zbawczej władzy
otwórzcie granice państw,
systemów ekonomicznych
i politycznych, szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju!
Nie bójcie się! Chrystus wie,
co nosi w swoim wnętrzu
człowiek. On jeden to wie!”.
Pokój jest tam, gdzie jest Jezus: gdzie jest modlitwa, adoracja, życie zgodne z Ewangelią – a to zależy od każdego z nas. Jeśli umiemy przebaczyć temu, kto nam zawinił, jeśli nie nosimy w sercu urazy i nie szukamy odwetu, jeśli opanowujemy swoje żądze i modlimy się także za nieprzyjaciół – wprowadzamy pokój. Jedyna wojna, którą winniśmy prowadzić nieustannie, to wojna z grzechem, ale to jest temat na inne spotkanie.
Pokój i Dobro! ■