Przyjaciel – moje drugie „ja”

Mama pyta Jasia: „Dlaczego już nie przyjaźnisz się z Małgosią?”. Jasio w odpowiedzi pyta: „A ty chciałabyś się przyjaźnić z kimś, kto jest złośliwy, nigdy nie ma czasu na spotkanie i nie chce słuchać trosk drugiego człowieka?”. Mama odpowiedziała: „No chyba nie”. „No, właśnie – kontynuuje Jaś – Małgosia też nie chce”.

Być „przy”

Z samej nazwy „przyjaźń” można wysnuć już pewne wnioski, dotyczące istoty przyjaźni. Słowo to bowiem składa się z dwóch członów: „przy” i „jaźń”, którą należy rozumieć jako tożsamość człowieka – pewien rodzaj samoświadomości. Zatem przyjaźń jest trwaniem przy najgłębszej istocie drugiej osoby. Przyjaźń nie należy jedynie do zewnętrznych form bycia z drugim człowiekiem, jak koleżeństwo, lecz jest pewnym wejściem – za zgodą i zaproszeniem drugiej osoby w szeroko pojęte wnętrze człowieka. Przyjaźń to wzajemne wpuszczenie się w głąb duszy, by tam być jako drugie „ja” człowieka. Nie oznacza to jednak, że staje się tym samym, co druga osoba, lecz jest z nią zjednoczony na poziomie duszy. Jakże zatem cudownie brzmią słowa Jezusa, który mówi do swoich uczniów, gdy zwraca się do nich jak do swych przyjaciół, dopuszczając ich do pewnych tajemnic, objawionych Mu przez Ojca.
Przyjaźń jest wyborem

Zmierzając w kierunku miłości-przyjaźni (przyjaźń jest pewnym poziomem miłości), spróbujmy naszkicować jej cechy za pomocą trzech terminów: obecność, spojrzenie i milczenie.
Obecność

Miarą miłości dojrzałej jest istnienie dla innych – jest to główny wskaźnik i miara dojrzałości człowieka do obdarzenia drugiej osoby miłością-przyjaźni. Tylko taka miłość może sprawić, że druga osoba będzie przez nią realizować siebie. Ta ogólna zasada uzdalnia człowieka do przekraczania progu własnego „ja”, by wejść w przestrzeń drugiego osobowego „ty”. Człowiek bowiem musi niejako „wyjść z siebie”, by być obecnym
w życiu drugiego człowieka. Bez tego podstawowego poziomu wszelkie relacje interpersonalne nie mogą zaistnieć.
Poziomy obecności można ukazać obrazem koncentrycznych kręgów, z których
każdy może być przedsionkiem do następnego lub kresem istniejącej już relacji. Przejście lub zatrzymanie się na danym kręgu obecności uzależnione jest od wolności człowieka. Osoba ludzka bowiem w wolności może przejść do następnego kręgu, ale jednocześnie musi być przez drugą osobę zaproszona do tego przejścia. W ten sposób obecność, przechodząc przez właściwe sobie etapy, zmierza do swego epicentrum, w którym zostaje „ja” i „ty” – zunifikowane w „my”
miłości-przyjaźni lub miłości oblubieńczej.