Radość nieba i ziemi

Weselmy się wszyscy w Panu, obchodząc dzień uroczysty dla uczczenia Błogosławionej Dziewicy Maryi. Z Jej uroczystości radują się Aniołowie i wychwalają Syna Bożego”.

W dawnym mszale przytoczona antyfona była wykorzystywana we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel (Szkaplerznej), obchodzonego tak jak dzisiaj 16 lipca. Wykorzystuje ona przede wszystkim starożytne przekonanie wierzących, że każde wspomnienie Maryi w Kościele jest i powinno być dla wszystkich źródłem radości.
Od czasów starożytnych Maryja jest nazywana Radością zbawionych. Liturgia Kościoła i towarzysząca jej ikonografia ukazuje Matkę Chrystusa jako Tę, która jako pierwsza doznała skutków odkupienia, wysłużonych przez Syna, i która od tej chwili jaśnieje wobec wszystkich jako pierwsza z odkupionych. Ona jest Tą, w której w najwyższym stopniu spełniły się obietnice Boga, który zapowiadał w nich udział w Jego wiecznej radości. Jest Ona pierwszą uradowaną, czego doznała już w czasie zwiastowania. Jest to radość z posiadania Boga – posiadania Go na wieczność. Jest to radość, która jako jedyna może nasycić człowieka, obdarzając go trwałym pokojem.
Radość Maryi jest często ukazywana w Liturgii w wymiarach kosmicznych, kiedy jest Ona nazywana Radością nieba i ziemi,
Radością aniołów i ludzi, jak w przywołanej antyfonie. Wypełnienie się w Niej Bożej obietnicy i Jej trwałe wywyższenie pokazują wielką rangę, jaką posiada człowiek u Boga i jaki zasięg posiada obdarowanie go zbawieniem. Przez Nią jaśnieje nam radość z udzielonego Bożego daru, nazywamy Ją Przyczyną naszej radości. Maryja w swoim ziemskim życiu niczego nie posiadała dla siebie i niczego nie posiada dla siebie także dzisiaj, przebywając w chwale niebieskiej. Była Ona kobietą w najwyższym stopniu „wywłaszczoną”, ogołoconą z wszystkiego, aby być dla Boga, a tym samym być dla ludzi. Dlatego mogła przyjąć od Boga pełnię radości, mogła zostać nią zwieńczona
i ukoronowana.
Przytoczona antyfona liturgiczna przypomina nam, że radość z udzielonego nam przez Boga zbawienia jest zarazem czcią okazywaną Maryi, ponieważ Jej chodzi jedynie o to, aby Bóg był uwielbiony. Ona niczego nie zatrzymuje dla siebie. Nie zachowuje wyłącznie dla siebie otrzymanej radości, ale pobudza nią do radowania się aniołów i ludzi. Także Jej radość jest więc poniekąd „funkcjonalna”, to znaczy ma odniesienie do innych i ze względu
na nich. Udział w radości Maryi staje się zatem „radością w Panu”, jak zachęcał Filipian św. Paweł (Flp 4,4), a więc w Jej pierwszym i ostatecznym źródle. Wszystko to, co odnosi się do Maryi, zakorzenia się i ostatecznie zwraca się do Chrystusa Pana.
W przytoczonej antyfonie warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden szczegół. Motywem do świątecznej radości dla wierzących powinna być radość aniołów, którzy radują się z powodu czci, okazywanej Maryi w Liturgii Kościoła. W Liturgii niebo i ziemia łączą się ze sobą nie tylko w uwielbieniu, okazywanym Trójcy Świętej, ale radują się także z czci, okazywanej Maryi i Świętym. Radują się ze zwycięstwa zbawienia i świętości, które w nich się urzeczywistniło. Niebo nie tylko nie pozostaje obojętne na to, co dzieje się na ziemi, ale niejako utrwala dzieło Boże, które na ziemi dokonało się w zbawionych. Jest to wielkie dzieło historyczne, dlatego zasługuje na pieśń uwielbienia. Warto z tej lekcji wyciągnąć odpowiednie wnioski. Przede wszystkim chodzi o odkrycie, że to, co dokonuje się w dziele Zbawienia, ma wartość wieczną, dlatego zasługuje na ciągłą pamięć. Ta wartość powinna zachęcać nas do radości z powodu okazanego nam zbawienia i z tego, że każdego dnia możemy w nim uczestniczyć, zachęcając się do tego naszą więzią z Maryją, radością zbawionych, radością nieba i ziemi. ■