Rozważać w sercu

1 STYCZNIA 2023,
ŚWIĘTEJ BOŻEJ RODZICIELKI MARYI
EWANGELIA: ŁK 2,16-21

Lecz Maryja…

Ewangelia dzisiejsza opowiada historię niezwykłej przygody pasterzy. Oto normalna noc, jakich wiele. Pasterze pracują. Mają nocną zmianę, podczas której doglądają owiec – trzymają straż nad swoim stadem. A bo to wiadomo? Nigdy nie wiadomo, kiedy się pojawi jakiś złodziej, a może nawet dzikie i żarłoczne zwierzę, jakiś wilk. Owiec szkoda, trzeba czuwać. Tylko że ta noc jest wyjątkowa – pojawia się bowiem anioł i mówi, że urodziło się Dziecko. – „Cóż z tego? Dlaczego im przeszkadzasz w pracy, Aniele drogi? Co to znów za Dziecko?” – „Zwyczajne, ale wyjątkowe” – obwieszcza anioł. Pasterze idą więc pospiesznie do Betlejem.
Zastanawiam się: co zrobili z trzodami? Zostawili kogoś na straży? Zrobili losowanie? A może podzielili się na dwie tury? Najpierw poszła pierwsza część brygady, a potem druga? A może aniołowie powiedzieli, że oni wszystkiego popilnują?
W każdym razie – pasterze idą. Znajdują Maryję,
Józefa i Niemowlę, a potem opowiadają wszystkim
o tym, co się stało. O aniołach, o ich śpiewie i o Dziecku. I cóż się dzieje? „Wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli”.
A Łukasz opowiada dalej: „Lecz Maryja
zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”. Po co w tekście Łukaszowym to „lecz”? Wszakże oddajemy nim jakieś przeciwieństwo, jakiś kontrast. Czyżby Maryja poprzez swoje zachowywanie i rozważanie spraw w sercu ustawiła się w jakiejś kontrze do tych „wszystkich, którzy się zdumieli”?
Ale czyż zdziwienie jest czymś niewłaściwym? Chyba nie, wszakże w Łukaszowej Ewangelii zdumiewa się i lud, gdy to zbyt długo czeka na Zachariasza, który zasiedział się
w świątyni (1,21), zdumiewają się ludzie, gdy widzą, że Jan Chrzciciel będzie miał na imię Jan (1,63), zdumiewa się i Józef z Maryją, widząc, co robi Jezus (2,33), zdumiewa się i sam Jezus, gdy widzi wiarę setnika (7,9). Może zatem Łukasz chce przez to „lecz” podkreślić, że Maryja robi jeszcze coś, czego inni nie robią – skrzętnie chowa wszystko w sercu i rozważa?
Zdarza się, że i my wracamy pełni zdumienia, zdziwienia i radości z pielgrzymki, z dnia skupienia, z czasu modlitwy, ze wspaniałych spotkań, z ciekawych wydarzeń.
Maryja uczy nas, że jeśli chodzi o wydarzenia, w których łatwo dostrzegamy działanie Pana Boga, zawsze warto sięgnąć nieco głębiej, poza warstwę emocji, doznań i wrażeń. Warto zapamiętać, co się wydarzyło,
i strzec tego wspomnienia. Jak oka w głowie.

8 STYCZNIA 2023,
NIEDZIELA CHRZTU PAŃSKIEGO
EWANGELIA: MT 3,13-17

Współpraca

Misja Jezusa zaczyna się od przekonania Jana, że trzeba współpracować. Pan Jezus nie zaczyna misji sam. Możemy sobie, co prawda, wyobrazić, że Jezus mógłby rozwiązać wszystko sam, bez niczyjej pomocy. Początek Jego misji domaga się jednak tego, żeby zaistniała jakaś współpraca. Tylko że Jan nie jest
w stanie sobie wyobrazić, że może się Jezusowi do czegoś przydać: „Przecież to ja potrzebuję chrztu od Ciebie! Dlaczego przychodzisz do mnie?”.
Jezus mówi do Jana: „Godzi się nam wypełnić wszystko”. Nie: „Tobie się godzi”, „Mnie się godzi”, ale właśnie „nam się godzi”. Nie: „Janie drogi, ochrzcij Mnie i nie marudź, bo Ja muszę wypełnić wszystko, co sprawiedliwe”. Nie: „Janie drogi, ochrzcij Mnie i nie marudź, bo godzi się tobie wypełnić misję”. Ważne jest to „nam”: Jan jest częścią misji Pana Jezusa; Pan Jezus jest częścią misji Jana.
Gdy pojawia się nam w głowie pytanie
o sensowność naszego bycia na tym świecie, o naszą użyteczność, o naszą przydatność
i zdolność do działania, przypomnijmy sobie Jana, który zmagał się z podobnym pytaniem: „Po co jestem Tobie potrzebny? Przecież to ja potrzebuję Ciebie!”. I przypomnijmy sobie odpowiedź Jezusa, który prosi Jana o chrzest w wodach Jordanu i mówi, że tak trzeba uczynić, tak jest właściwie, tak chce sam Bóg.
Jezus z dzisiejszej Ewangelii pokazuje, że Bóg chce naszej z Nim współpracy. A i owszem, mógłby to wszystko tak rozwiązać, że nie potrzeba by było żadnej naszej pracy i zaangażowania. Ale nie chce. Mamy do spełnienia tutaj jakąś misję, jakieś zadanie. Czy wiesz, jakie ono jest? Jana nazywamy Chrzcicielem, bo jego misją było chrzcić.
A ciebie, jak mogę nazywać? Co jest twoją misją i zadaniem?
15 STYCZNIA 2023,
2. NIEDZIELA ZWYKŁA
EWANGELIA: J 1,29-34

Nieznany Kuzyn?

„Ja Go przedtem nie znałem”. Jan dwukrotnie obwieszcza swoim słuchaczom, że nie znał wcześniej Jezusa. Janie drogi, kogo
a kogo, ale ciebie o nieprawdomówność nie będziemy podejrzewać. Coś nam się jednak nie zgadza i chcemy zapytać: co to właściwie ma znaczyć, że „przedtem Go nie znałeś”? Bo, jeśli pamięć nas nie myli, to spotkaliście się nawet przed urodzeniem! Ty miałeś mniej więcej sześć miesięcy z drobnym hakiem, a Jezus mógł mieć tydzień, może dwa, może trzy. Mieszkaliście jeszcze pod sercami Waszych Mam, ale przecież poznałeś Go! Poruszyłeś się nawet z radości w łonie twojej mamy, Elżbiety. To dlaczego teraz nam mówisz, że przedtem Go nie znałeś?
Teodor z Mopsuestii w Komentarzu do Ewangelii św. Jana pisze, że to dlatego Jan Chrzciciel mieszkał na pustyni, żeby mógł ogłosić: „Ja Go przedtem nie znałem”. Bóg posyła Jana na pustynię po to, aby… nie było żadnego spotkania między Janem a Jezusem. Żeby nikt nie mógł powiedzieć, że Jan wskazuje Go, ogłasza Go „Barankiem Bożym”, ze względu na jakieś znajomości czy pokrewieństwo. Nie zna Go, ale jest w stanie wskazać na Niego, bo widzi, że spełnia się proroctwo, które usłyszał na pustyni: Duch Święty zstępuje na Jezusa.
Tak sobie pomyślałem, że czasami i my lądujemy na jakiejś pustyni. Czasem i w naszym życiu jest dziwnie, nijako, posucha kompletna… Ten pobyt Jana Chrzciciela na pustyni, służący temu, by usunąć wszelką wątpliwość co do motywacji przyświecających wskazywaniu na Jezusa i zapewnić skuteczność działania, uczy, że pobyty na pustyniach mają jakiś cel. Jeśli Pan Bóg pozwala, żebyśmy wylądowali na pustyni, jeśli nasze życie wchodzi na jakąś mieliznę, to, kto wie, może po to, aby zapewnić większą skuteczność przyszłym działaniom?

22 STYCZNIA 2023,
3. NIEDZIELA ZWYKŁA
EWANGELIA: MT 4,12-23

Awans do ważniejszego działu

„Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei”. Ewangeliści pokazują, że historie Jezusa i Jana są ze sobą splecione w przedziwny sposób. Jezus słyszy, że coś dzieje się z Janem, i podejmuje odpowiednie kroki. Przemieszcza się, idzie do Kafarnaum, tam zakłada coś w rodzaju obozu głównego, z którego będzie wyruszał na poszczególne misje wokół jeziora. Rozpoczyna swoją działalność od… ogłoszenia ludziom dokładnie tego samego, o czym mówił Jan Chrzciciel. Jan Chrzciciel głosił na Pustyni Judzkiej: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie” (Mt 3,2). Teraz to Jezus głosi w Galilei: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie”.
Początkowe chwile Jego działalności to przede wszystkim kwestie związane z zatrudnieniem, z HR, czyli z przyjmowaniem do pracy nowych kandydatów. Nie składają oni żadnego CV, nie ma żadnych rozmów kwalifikacyjnych. Pan Jezus proponuje awans i nowi kandydaci zgadzają się. Pracuje pani
w sekretariacie? Proszę bardzo, od jutra sekretariat stanu. Pracuje pan jako stróż nocny? Proszę bardzo, od jutra będzie pan pracował w straży granicznej. Z Apostołami robi to samo – pracują panowie jako rybacy? Zapraszam za-
tem do pracy ze Mną, w dziale łowienia ludzi. Z rybołówstwa do ludziołówstwa.
Bóg, zapraszając do misji, nie wyrzuca do kosza naszych umiejętności, talentów, sprawności. Wykorzystuje je, często pozwalając użyć ich w ważniejszych działach.

29 STYCZNIA 2023,
4. NIEDZIELA ZWYKŁA
EWANGELIA: MT 5,1-12

Albowiem oni…

Styczniowe rozważania zaczęliśmy od przyjrzenia się słówku „lecz”. Tym razem przyjrzyjmy się słówku „albowiem”. Wielki słownik języka polskiego podpowiada, iż dzięki temu spójnikowi „do tego, co o pewnym stanie rzeczy nadawca powiedział wcześniej”, można dodać „nową informację, która ma pomóc odbiorcy zrozumieć, jaki jest związek między oboma faktami”.
W serii Ośmiu Błogosławieństw spójnik „albowiem” łączy deklarację „błogosławieni” z obietnicą opisaną
w trzeciej części zdania. Nie łączy części drugiej z częścią trzecią. Ktoś jest błogosławiony nie dlatego, że jest ubogi w duchu. Jest błogosławiony, dlatego że do niego należy królestwo niebieskie. A ponieważ do niego należy królestwo niebieskie, to w zupełnie inny sposób może przeżywać tę swoją tragedię bycia ubogim w duchu. Ktoś jest błogosławiony, szczęśliwy nie z tego powodu, że płacze. Ale nawet wówczas, gdy płacze, może być szczęśliwy,
bo wie, że będzie pocieszony.
Sytuacje trudne, tragiczne, momenty próby i doświadczenia: ubóstwo, kłopoty w relacjach, konflikt, brak sprawiedliwości, brak miłosierdzia, głód piękna, wojna, prześladowanie – nie są w stanie zabrać nam możliwości doświadczenia Bożej łaski, radości i szczęścia. Albowiem jest jakaś obietnica na horyzoncie, jest jakaś łaska: królestwo, pocieszenie, możliwość oglądania Boga itd.
Błogosławieni, którzy pamiętają o Bożych obietnicach, ponieważ mądrzej przeżywają czas kryzysu i trudności. ■