Rycerska walka

Intencja Rycerstwa Niepokalanej na październik: Abyśmy nie odstępowali od modlitwy różańcowej, stali na straży wiary w świecie, chroniąc jej chrześcijańskie wartości.

Dlaczego to właśnie październik zasłużył na miano miesiąca różańcowego, można wyjaśnić bardzo prosto, ale nie bardzo krótko. Nie wystarczyłoby miejsca nie tylko na tej stronie, ale być może w całym październikowym „Rycerzu”, żeby opisać wydarzenia, które sprawiły, że właśnie w październiku odkrywamy w sposób szczególny obecność Maryi w naszym świecie.
Niech zatem wystarczy, że ponad cztery wieki temu, 7 października 1571 roku, flota okrętów – nazwijmy je „chrześcijańskimi” – stanęła naprzeciw floty okrętów Imperium Osmańskiego. Stanęła w obronie porządku świata chrześcijańskiego, odpierając atak na wiarę, kulturę i obyczaje, przypuszczony przez turecką nawałę. Trudno wyobrazić sobie, jak wyglądałby dziś świat, gdyby nie poświęcenie i odwaga obrońców chrześcijaństwa. Zwycięstwo w tej właśnie bitwie morskiej, uznawanej za jedną z najbardziej krwawych bitew morskich w historii, ówczesny papież, Pius V, przypisał nadzwyczajnemu orędownictwu Matki Najświętszej, uproszonemu przez modlących się na różańcu chrześcijan. Nam, Polakom, przychodzi zaraz na myśl „Cud nad Wisłą”
w 1920 roku, gdy świat został ocalony przed nawałą bolszewicką w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Wtedy to my zanosiliśmy do Boga usilne błaganie przez wstawiennictwo Niepokalanej i zostaliśmy wysłuchani. Oto moc szczerej i z ufnością zanoszonej modlitwy!
Minęły wieki od zwycięstwa morskiego pod Lepanto, minęło ponad 100 lat od Bitwy Warszawskiej, ale nie minęły niepokoje i złość w ludzkich sercach. Wojna na Ukrainie, wojny w innych miejscach świata, o których nawet nie wiemy, i wojna między nami – o „rząd dusz”. I dziś toczy się w Polsce wojna na płaszczyźnie religijnej, kulturowej, obyczajowej… Widoczne jest to gołym okiem, jak deprecjonuje się i usuwa z tak zwanej przestrzeni publicznej znaki przynależności do Chrystusa, jak obrazoburczo traktuje się święte obrazy i symbole, wyśmiewa się ludzi wierzących w Boga w Trójcy Jedynego. To okrutna walka, choć nie polega na stosowaniu przemocy fizycznej. Deprawacja sfery uczuciowej człowieka, atak na wyznawane
i przekazywane w Kościele wartości sprawiają, że wielu ludzi – zwłaszcza młodych – duchowo umiera. Stają się oni jak postaci z wirtualnego świata, generowanego przez zaawansowane technologicznie urządzenia – pozbawione życia, a jednak poruszające się „żywe trupy”, zombie. Oczywiście nie jest to stan powszechny – dzięki Bogu – ale spotykany coraz częściej i w związku z tym coraz częściej napawający niepokojem. Ale my – rycerze Niepokalanej – nie jesteśmy od tego, by narzekać albo, rozkładając ręce, okazywać swą bezsilność!
Mamy Dowódcę – Jezusa Chrystusa. Mamy broń – modlitwę różańcową. I mamy siebie nawzajem – Kościół, czyli armię, która jest niezwyciężona, nawet przez moce piekielne. Musimy tylko ochoczo i uczciwie stanąć do walki z własnymi słabościami. Swoją postawą: postawą miłości (bo tylko ona jest twórcza) zwalczyć zło panoszące się wokół nas. Musimy też prosić o wiarę, że ten świat nie zginie. Wszak „ludzi dobrej woli jest więcej”, jak śpiewał Czesław Niemen w przejmującej pieśni pt. Dziwny jest ten świat. Trzeba nam stanąć na straży wartości zamiast łatwo usprawiedliwiać grzechy swoje lub osób nam bliskich. Bo rycerz to ten, który staje do walki. Ale obowiązkiem rycerskim jest także stać na straży. Zatem: odwagi! ■