RYCERZ PIERWEJ SŁUŻY

CZĘŚĆ XIX

Ja: W Księdze stanu rycerskiego Rajmund Lull przypomina adeptom sztuki i godności rycerskiej, że aby poznać jego wielkość i szlachetność, trzeba najpierw być sługą i nauczyć się służyć (por. I,12). I poświęca cały rozdział II na refleksję o służbie rycerskiej, która jest celem i racją tego stanu. Choć w historii i w mowie służenie kojarzy się jednoznacznie z posługiwaniem u kogoś (służba domowa, dworska, folwarczna, pałacowa), to nie brakuje prób jego nie tylko semantycznej nobilitacji: służba medyczna (zdrowia), służba wojskowa, służba narodowi, nauce, prawdzie, sprawie, służba kapłańska, zakonna, kościelna, służba na rzecz ubogich i potrzebujących. Wszystko, co ma lub powinno służyć człowiekowi, dobru społecznemu, ludzkim wartościom i wzniosłym sprawom, określa się mianem służby. Niemniej jednak budzi zdziwienie, że pozostawiając i wychwalając „służbę”, rezygnuje się z pojęcia „sługa” na rzecz „funkcjonariusza” czy „pracownika”.

Rycerz: Możliwe, że wielu chce pełnić służbę, ale tak mało chce być sługami. Przekłada się to niewątpliwie na brak atrakcyjności nawet
wzniosłych propozycji służenia – jakim jest choćby Rycerstwo Niepokalanej. Zacznijmy jednak od pierwszej twojej intuicji: jeżeli chcesz być dobrym rycerzem, to najpierw musisz nauczyć się służyć. Co więcej, trzeba wpierw być sługą (czy się komuś to podoba, czy nie). Ot i służba, i sługa nie z tej bajki.

Ja: Często – jako zawsze początkujący rycerz – zastanawiam się, jak to się stało, że nasz wzniosły wzór, św. Ojciec Maksymilian, mógł sięgać szczytów ideału rycerskiego.
Powracam wtedy do Jego notatek z rekolekcji. Ukazują one nie tylko to, co głosili mniej lub bardziej zdolni kaznodzieje, ale wskazują na wrażliwość Ucznia, który z owego skarbca wybiera perły swojej przyszłej świętości. Zachęca nas tym samym, aby od początku wszczepiać w swoje życie to, co najważniejsze, i ćwiczyć się (zaprawiać) w dobrem.

Rycerz: Widać z nich, że miał jednak dobrych nauczycieli, a i sam był nieprzeciętnym uczniem. Już w pierwszych zachowanych notatkach z 1912 roku sięga istoty rzeczy: „Wola: wiernie służyć, wypełniać wolę Bożą” (Pisma, 840). Służbę i służenie umieszcza na właściwym poziomie. Są one przede wszystkim kwestią woli, a ich owocność zależy od podporządkowania się Bogu, przełożonym
i regułom. Rok później pogłębi zagadnienie: rozum jest dla poznania (Pana Boga), wola, „abym Go umiłował i wiernie służył, tj. wypełniał Wolę Jego Przenajświętszą” (Pisma, 841). W roku 1914 (kiedy zaczęła się pierwsza wojna światowa) zanotuje: „Wszystko marność, prócz służby Panu Bogu samemu” (Pisma, 842). A w następnym roku, ponownie podczas duchownych ćwiczeń, powróci do tematu: „Cel twój – chwalić, czcić i służyć Panu Bogu i przez to zbawić duszę. Służyć to jest: chcieć, czego Pan Bóg chce” (Pisma, 844).

Ja: Może tu tkwi odpowiedź na wspomnianą trudność: nie chcę być sługą, bo nie chcę rezygnować z własnej woli. Muszę wszelako często przypominać sobie, że nie chcieć służyć, nie chcieć być sługą, nosi w sobie coś z diabelskiego „non serviam” – „nie będę służył” (zob. Pisma, 847).

Rycerz: Co więcej – skoro bycie sługą jest kwestią woli – to jest ono jednocześnie wyrazem miłości: „każdą rzecz czyń doskonale, bo czynisz w oczach Boga i służysz Bogu, nie ludziom. Więcej miłuj niż pracuj, w każdej sprawie” (Pisma, 848). Wypowiedziane wówczas przed samymi święceniami: „Dziś zacznij służyć” (Pisma, 848), można by przetłumaczyć: „dziś zacznij kochać”. Jak widzisz, służba rycerska nie potrzebuje najemników, funkcjonariuszy, pracowników – domaga się wielbicieli, entuzjastów, zapaleńców, pasjonatów, admiratorów. Ci są prawdziwymi sługami spraw, którym służą.