Rycerz potrzebny od zaraz

część II
Po przeprowadzce do Niepokalanowa

Ile trudu kosztowała przeprowadzka do nowego miejsca, wiedzą tylko ci bracia, którzy przy tym pracowali. Trzeba było nie tylko zbudować nowy klasztor od zera, przenieść do niego maszyny z oddalonego przecież nie o dwa metry Grodna, ale wypadało zapewnić ciągłość w ukazywaniu się „Rycerza”. Styczniowy numer na rok 1928 wyszedł z opóźnieniem, ale można powiedzieć, że cała skomplikowana operacja przenoszenia Wydawnictwa się udała. Od tego momentu historia „Rycerza” jest związana z Niepokalanowem.

A ten rośnie. I dlatego 8 grudnia 1929 roku Generał Zakonu, w relacji pięcioletniej, składanej do Watykanu, do Kongregacji do spraw Zakonów może napisać:
„W prowincji wydaje się dwa periodyki: «Pochodnię», a w Niepokalanowie – «Rycerz Niepokalanej», w nakładzie 120 000 egzemplarzy. Redaktorami są Maksymilian Kolbe i Alfons Kolbe. Maszyny drukarskie, obsługiwane tylko i wyłącznie przez braci, należą do prowincji”.
Rok później „Rycerza” jest już o 80 000 więcej. „Katalog Prowincji” z roku 1930, przysłany do Rzymu, informuje, że jest
w prowincji klasztor, który zwie się Niepokalanów i że jest to siedziba Wydawnictwa. Powstał na terenie, który prowincja otrzymała od księcia Druckiego Lubeckiego. Drukuje się tam „Rycerza”, którego nakład wynosi 200 000 egzemplarzy. Maksymilian figuruje jako dyrektor Wydawnictwa, Alfons jako redaktor. Prowincjałem jest o. Czupryk.
Rok 1930, relacja o. Peregryna Haczeli, wysłana do Rzymu. Według jego raportu nakład „Rycerza” to prawie 250 000 egzemplarzy. Redaktorem jest Ojciec Maksymilian, „mąż prawdziwie święty, który chce zdobyć dla Chrystusa, przez Maryję Niepokalaną, dusze wszystkich ludzi”. O. Haczela pisze również o niespodziewanym zwrocie akcji: „Maksymilian w marcu wziął ze sobą czterech braci i wyruszył do Chin i Japonii, aby tam Milicję założyć i z jej pomocą przyspieszyć nawrócenie pogan”. Czy „Rycerz” da sobie radę bez Maksymiliana?
Na bazie wyżej cytowanej relacji o. Haczeli o. Czesław Kellar przygotowuje swoje sprawozdanie, a pisząc o Niepokalanowie dodaje, że jest tam też siedem maszyn drukarskich, trzy związane z elektrycznością i wszystkie inne potrzebne w drukarni. Życie braterskie kwitnie, a spiritus movens całego życia i całej działalności to Maksymilian. W innym sprawozdaniu z tego samego roku porówna Niepokalanów do Rivotorto, podsumowując w jednym zdaniu styl Niepokalanowa, który powstał dla „Rycerza”: „Życie tutaj jest przykładne. Można porównać ów klasztor do Rivotorto, wszystko tutaj proste i ubogie, z wyjątkiem drukarni”.
Na kapitule prowincjalnej bracia oficjalnie decydują o otworzeniu domu w Japonii. Proszę zauważyć – poprzednia kapituła decydowała o otwieraniu Niepokalanowa, teraz decyduje się już na misje. Tempo rozwoju akcji jest niesamowite!
Toteż 10 października 1930 roku Sekretarz Misji Zakonu, Alessandro Antonelli, pisze do Propagandy Wiary podanie z prośbą
o możliwość erygowania klasztoru w Nagasaki. Kilka tygodni później, załączając pozytywną opinię z Propagandy i opinię od biskupa Nagasaki, Prokurator Zakonu prosi
i otrzymuje od Kongregacji do spraw Zakonów pozwolenie na erygowanie klasztoru
w Nagasaki. W prośbach i relacjach jest mo-
wa, że tu też będzie się drukować „Rycerza”, ba, ten „Rycerz” już wychodzi! Po japońsku!
3 grudnia 1930 roku. Smutne są wieści
z Niepokalanowa. Umiera o. Alfons Kolbe. Ale działalność się nie zatrzymuje. Choć jeszcze przed chwilą „Katalog Prowincji” podawał, że w Niepokalanowie działają Maksymilian i Alfons, to teraz na ich miejsce są już o. Florian Koziura i o. Justyn Nazim. Już nikt nie może powiedzieć, że „Rycerz” to jakaś prywatna sprawa Kolbów. Nie, „Rycerz” to sprawa prowincji!
Rok 1931. Alfons już po lepszej stronie życia, Maksymilian w Japonii. Ale praca idzie dalej. 25 marca 1931 roku Generał Tavani pisze do Papieża prośbę o zezwolenie na kupno maszyn drukarskich za 300 000 złotych. Prośba dotyczy oczywiście Niepokalanowa. Tavani zanosi list do Kongregacji do spraw Zakonów i jeszcze tego samego dnia pisze do Prokuratora Zakonu, że zgodę otrzymał, od Sekretarza Kongregacji. W liście do Papieża wyjaśniał, że prowincja musi kupić tak drogie maszyny, bowiem drukuje periodyk, którego nakład wynosi 400 000 egzemplarzy.
Ten sam rok, 1931. Prowincjał, teraz jest nim o. Kornel Czupryk, pisze do Generała, że nie może mu wysłać żadnych pieniędzy na misje Zakonu, bo sam ma misję w Japonii i jest tam już 13 braci, a w najbliższych dniach wyśle tam dwóch kolejnych. A poza tym trzeba kupić teren oraz machinarum typographicum – maszyny drukarskie. Sprawa „Rycerza” staje się zatem powolutku sprawą całego Zakonu.