WŁAŚCIWA OCENA

Panno wsławiona – módl się za nami. Czciciele Maryi!
Może zastanawialiśmy się nieraz, dlaczego właściwie Bóg wybrał Najświętszą Maryję Pannę na Bogarodzicę?
Przecież w tym czasie, kiedy Jezus miał przyjść na ziemię, było wiele innych niewiast zacnych i dostojniejszych.
Może dlatego, że była najczystsza i najbardziej posłuszna… Nie.

Święci Ojcowie mówią, że dlatego, iż była Ona najpokorniejsza. Zresztą Maryja sama to stwierdza w swoim pięknym hymnie Magnificat, mówiąc: „Wielbi dusza moja Pana, bo wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy i dlatego uczynił mi wielkie rzeczy, że odtąd będą mnie nazywać błogosławioną wszystkie narody!” Pokora zatem Najświętszej Panny obdarzyła Ją tą wielką łaską. Pokora – zdaniem teologów – to prawda. A polega ona na tym, że uznajemy rozumem i potwierdzamy życiem, że wszystko, co posiadamy, otrzymaliśmy od Boga – naszego najlepszego Ojca i Stwórcy. Pokora nie każe nam zapierać się zdolności czy owoców naszej pracy, lecz każe nam uznawać, że wszystko, czym jesteśmy lub mamy, otrzymaliśmy z dobroci Boga. Św. Paweł Apostoł powiada: „Cóż masz, czego byś nie otrzymał, a jeśli otrzymałeś, to czemu chełpisz się”. Na innym miejscu jeszcze naucza: „Bez łaski Bożej nawet dobrze pomyśleć nie jesteśmy w stanie”.
Kiedy archanioł Gabriel staje przed Maryją i pozdrawia Ją słowami z nieba: „Bądź pozdrowiona Maryjo, pełna łaski”, to Ona wcale temu nie przeczy, ale z pokorą odpowiada: „Oto Ja służebnica Pańska”. Uznała, że wielkie dary otrzymała od Boga, tak ogromne, że narody będą nazywać Ją błogosławioną. Ale ze swej strony chce być tylko narzędziem Boga – służebnicą Pańską.
Słynny muzyk Gounod kazał na wszystkich instrumentach, których używał do gry, umieścić [obraz głowy] Chrystusa w cierniowej koronie, aby nigdy nie zapominać, od Kogo ma talent muzyczny. Piękne też słowa wkłada Mickiewicz w usta ks. Piotra w utworze Dziady: „Panie, czymże ja jestem przed Twoim obliczem? – prochem i niczem”.
Ludzie tak często unoszą się pychą, zapominając, co sam Najwyższy wypisał na kartach Pisma Świętego: „Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym daje łaskę”. Zapominają, że Najwyższy Stwórca karze najsurowiej grzech pychy. Przykładem tego jest kara [dla] zbuntowanych aniołów oraz pierwszych rodziców. Pierwsi – uniesieni pychą, nie chcieli służyć Bogu, a drudzy chcieli posiąść mądrość Stwórcy. Zresztą z jakiego powodu człowiek ma unosić się pychą? Ciało po śmierci staje się pastwą robactwa, piękność może zeszpecić lada choroba, zdobycie choćby największej wiedzy to jakby kropelka w morzu naszej nieświadomości – tajemnic wszechświata, ubranie – niedawno zwierzątko na swojej skórze nosiło. Zaiste, pycha nie jest wielkością, tylko puchliną – wygląda na zewnątrz ogromnie, lecz wewnątrz zdrowa nie jest. A zresztą, jak słuszne są nasze przysłowia: „Im bardziej coś puste, tym wyżej wiatr je unosi”.
Ludzie prawdziwie wielcy odznaczali się prawdziwie prostotą i skromnością. Oni dobrze wiedzieli, że pokora jest fundamentem każdej wielkości i każdej cnoty. Św. Augustyn, wielki Doktor Kościoła, w jednym ze swoich dzieł o pobożności mówi: „Gdybyś mnie zapytał, jaka jest najpotrzebniejsza
cnota, to odpowiem – pokora. I jeśli mnie trzeci raz zapytasz, to znowu odpowiem – pokora”.
Człowiek prawdziwie pokorny zachowa zawsze swą wiarę, podda swe sądy pod wszechpotężny autorytet Boga, a tylko pyszny swoją wyniosłą głupotą na krytykę świętej wiary się zdobędzie. Pięknie pisze o tym nasz poeta Gomulicki w wierszu pt.: Autor i dzieło:
Kiedy mi młodość lała ogień w żyły,
A dziwne moce w górę mnie znosiły,
Chcąc się wyróżniać
czymś bardzo wspaniałym,
Przed krzyżem czapki
zdejmować nie chciałem.
W tej samej szumnej tytanowej porze,
Anioł mnie życia zawiódł aż na morze,
Tam bezmiernością ruchu i błękitu,
Zdumiony – głowę odkryłem z zachwytu.
Dziś, gdy rozważam minione zapały,
Ów czas, gdy „silny” znaczyło „zuchwały”,
Myślę, że tylko pychą dusza chora,
mogła czcić dzieło, a nie znać Autora.

Oby bakcyl pychy nie zakorzenił się w naszym życiu i nie przyprawił duszy o chorobę. Prosiła raz w liście pewna uczennica swoją matkę, aby jej przysłała lusterko. Wkrótce otrzymała paczkę, a w niej trzy ponumerowane podarki. Na pierwszym był napis: „Taka jesteś”. Na drugim: „Taka będziesz”. Na trzecim: „Taka być powinnaś”. Po odwinięciu uczennica dostrzegła, że pierwszym podarkiem było lusterko, drugim – fotografia ludzkiej czaszki, a trzecim – obrazek Matki Najświętszej.
I my takimi być powinniśmy, jak nasza niebieska Pani i Królowa – pokornymi sługami Boga, bo wtedy tylko znajdziemy łaskę
w Jego miłosiernych oczach. ■