Z Pism  św. Maksymiliana

Dnia 15 bm. Kościół święty, czcząc Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, śpiewa radośnie: „Wzięta jest Maryja do nieba, weselą się Aniołowie, wysławiając błogosławią Pana”. Mimo woli usiłujemy w tym dniu odtworzyć w naszej wyobraźni to oczekiwane niebo, ale jednak, mimo wszelkich wysiłków, nie jesteśmy jeszcze zadowoleni. Musi tam być jakoś inaczej, niż to nam opowiadają, albo czytamy po książkach – mówimy sobie.

I słusznie, rzeczywiście w niebie jest nie tylko „jakoś” inaczej, ale można powiedzieć: całkiem inaczej, niż my to sobie możemy wyobrazić.
A dlaczego?
Bo my wszystkie nasze pojęcia czerpiemy z rzeczy nas otaczających, rzeczy materialnych, które widzimy tu na tym naszym ziemskim globie, albo wśród przestworzy firmamentu i stąd dopiero przez podobieństwo
i przyczynowość wyrabiamy sobie jakie takie pojęcie o niebie. Pojęcie to jednak jest bardzo a bardzo niedokładne.
Wszystko, co nas otacza, chociażby było najpiękniejsze i najbardziej pociągające, zawsze jednak jest zewsząd ograniczone. Nie ma tu piękna nieskończonego ani niezmiennego. Cokolwiek widzimy, słyszymy lub kosztujemy, nie zaspokaja całkowicie naszych pragnień. Chcemy więcej; a tego „więcej” nie ma. Chcemy dłużej; a tu już nieubłaganie
zawsze następuje – koniec. Zupełnie inaczej w niebie. Tam Dobro, Piękno nieskończone – Bóg i szczęście bez końca. Różnica więc jest ściśle nieskończona.
W Piśmie Świętym i w dziełach Ojców Kościoła znajdujemy liczne podobieństwa z naszych ziemskich stosunków. Tak na przykład św. Jan porównuje niebo do szczęśliwego miasta i mówi: „Miasto nie potrzebuje słońca ani księżyca, by w nim świeciły, gdyż jasność Boga je oświeciła i światłem jest Baranek. I będą chodzić narody w jego świetle…” (Ap 21,23-24). Przy czym opisuje je jako zbudowane z najdroższego i najpiękniejszego materiału, o jakim mógł tylko pomyśleć, więc ze złota i najrozmaitszych drogich kamieni.
Często też w kazaniach usiłują księża nakreślić obraz nieba. Zbieramy, co najpiękniejsze wokoło nas i co najlepsze, by z tego złożyć ów obraz, ale wszystko to, to tylko podobieństwa dalekie, bardzo dalekie, bo o całą nieskończoność różne podobieństwa.
Najlepiej jeszcze opisał niebo ten, który za życia jeszcze był do niego porwany na krótki czas, tj. Paweł święty: „Ani oko nie widziało, mówi on, ani ucho nie słyszało, ani w serce człowieka nie weszło, co zgotował Pan tym, którzy Go miłują”
(1 Kor 2,9). Jest to opis najbardziej jeszcze zbliżony do prawdy, bo wskazuje na ową nieskończoną różnicę pomiędzy naszymi pojęciami o niebie a rzeczywistością.
Trochę zaś mogą sobie jako tako uzmysłowić, jak to będzie w niebie, ci, którzy nieco z przedsmaku nieba zakosztowali już tu na ziemi. I każdy może tego doświadczyć. Niechaj tylko szczerze, dokładnie, z żalem głębokim za grzechy i mocnym poprawienia się postanowieniem wyspowiada się. Natychmiast poczuje pokój i szczęście, wobec którego wszystkie przemijające
a brudne rozkosze świata są raczej wstrętnym utrapieniem. Niech z dobrym przygotowaniem się przyjmie Pana Jezusa w Przenajświętszym Sakramencie, niech nigdy nie pozwoli duszy pozostawać w grzechu, ale zaraz ją oczyści; niech wszystkie swoje obowiązki wykonuje dobrze; niech pokorne a częste modły śle przed tron Boga, zwłaszcza przez ręce Niepokalanej Dziewicy; niech znosząc dla miłości Bożej cierpienia i trudy, obejmie miłosnym sercem i innych współbraci; niech dla miłości Bożej jedynie, a nie dla pochwały ludzkiej, ani nawet wdzięczności, wszystkim, nawet swoim nieprzyjaciołom dobrze czyni, to wtedy przekona się, co to jest przedsmak nieba i w ubóstwie może nieraz i cierpieniu, niesławie, chorobie znajdzie pokój i szczęście.
Przedsmak ten nieba jest też pewną zapowiedzią wiecznej szczęśliwości. Niełatwo co prawda tak się przełamywać, by zdobyć to szczęście, ale pamiętajmy, że kto pokornie a wytrwale Niepokalaną prosi, ten na pewno otrzyma, bo ani Ona nam, ani Pan Bóg Jej nic odmówić nie potrafi.
Dokładnie zaś, jak to będzie w niebie, dowiemy się – już niedługo. Za 100 lat na pewno nikt z nas nie będzie już chodził po tej ziemi. A cóż to jest lat 100 wobec tego, co przeżyliśmy… Ale kto i tylu lat doczeka?… – więc niezadługo, byle się tylko dobrze, pod opieką Niepokalanej, przygotować. ■

Pisma św. Maksymiliana – 977,
sierpień 1924 roku,
O. Maksymilian Kolbe