Zawody w podawaniu patyków

Opowieści z lasu. Odcinek XXI

Abba Włodek z Konigórtka to nasz fikcyjny bohater literacki. Pustelnik, ale polski. A ponieważ pustyń u nas niewiele, a lasów ci u nas dostatek, to umieściliśmy go w leśnej chatce w okolicach Konigórtka, nad Brdą. I w ten sposób został naszym pustelnikiem leśnym, leśnopustnikiem. W poprzednim odcinku zostawiliśmy go w Rzymie, na oddziale ortopedycznym szpitala Gemelli. Na prośbę swojego przyjaciela, ks. Zwierzaka z Funki, przyjechał z odsieczą do Wiecznego Miasta, aby wspomóc Amelię i Jana, pielgrzymów, rodzeństwo, którzy połamali sobie nogi (całe szczęście, że nie sobie nawzajem, ale każde z osobna w innych okolicznościach) i wymagali krótkiej hospitalizacji.

Włodek wszedł do swojej chatki. Elvis i Muchomor, dwa koty, udawały obrażone i nie raczyły wyjść mu na spotkanie. Być może uznały, że wyjechał na zbyt długo –
chciały mu dać do zrozumienia, że więcej nie powinien tak robić. Faktycznie, nie było go dość sporo czasu. Wyjechał znienacka do Rzymu, na prośbę ks. Zwierzaka z Funki. Miał przyjechać tylko na kilka dni, aby pomóc panu Jankowi, bratu Amelii, wrócić do Polski. Jan złamał nogę w czasie pielgrzymki, zorganizowanej przez ks. Zwierzaka, a ten nie chciał go zostawić w Wiecznym Mieście samotnego, bez opieki i towarzystwa. W międzyczasie połamała się i Amelia, i pobyt wydłużył się jeszcze bardziej.
W transporcie zagipsowanego rodzeństwa do Polski pomogły siostry elżbietanki. Akurat tak się składało, że przywiozły do Rzymu naczynia do Domu Pielgrzyma. Kupowały je zawsze bezpośrednio u producenta, w Łubianie, i przewoziły busem. Aby uniknąć pustych przebiegów, ładowały w Rzymie do busa pojemniki z oliwą z oliwek,
z makaronem, z przecierem pomidorowym. Tym razem załadowały również Amelię
i Janka, a ich znajomy kierowca ucieszył się, że nie będzie wracał do Polski sam, co więcej, że będzie miał drugiego kierowcę na zmianę: Włodka.
Dojechali niedawno, zostawili Amelię
w jej domu w Bachorzu, Jana w Chojnicach, a ks. Zwierzak przejął Włodka już w Funce i odwiózł go do Konigórtka. I tak, po prawie miesięcznej nieobecności, Włodek meldował się w swojej leśnej chatce. Nikt nie włączał oczywiście podczas jego nieobecności żadnego ogrzewania, było więc dość rześko. Uruchomił zasilaną fotoogniwami instalację geotermiczną. Jego leśny domek zaczął powoli się ogrzewać. Nie zdążył jeszcze dobrze się zreorganizować, gdy rozległ się dźwięk telefonu. Dzwoniła Czarna, siostra Chudego z Trąbinka. Chciała poprosić o modlitwę za jej przyjaciółkę, która znajdowała się w dość dużych tarapatach.
– A tak sobie pomyślałam, że w Konigórtku, w twojej kapliczce leśnej, jest dobre miejsce na modlitwę za nią. Ja się też za nią modlę, a co tam… Ufam, że Pan Bóg słucha tych naszych modlitw. Może Go przekonamy tą naszą życzliwością… A jak będziesz, Włodku drogi i leśny, w naszych okolicach, to wpadnij do nas na kawę. Mój brat tu dla ciebie paczkę Bożonarodzeniową zostawił. Warto odebrać.
Czarna wyjaśniła jeszcze, w których godzinach Włodek znajdzie ich w domu, i rozłączyła się. Włodek zabrał się do porządkowania i organizowania chatki. Jeszcze nie wyglądała adwentowo i postanowił zmienić to jak najszybciej.
Następnego dnia wsiadł do swojej czarnej pandy i pojechał w kierunku Chojnic. Kupił to, co miał do kupienia, i poszedł do Czarnej. Jej mąż był jeszcze w pracy, ale dzieciaki już wróciły ze szkoły. Diesel w pięć minut opowiedział o tym, co wydarzyło się na przerwach (które były 200 razy bardziej interesujące niż lekcje), a Balbina postanowiła poprosić o pomoc w pracy z polskiego. Polonistka prosiła o nauczenie się na pamięć wiersza Adama Mickiewicza. Odpytywanie miało się odbyć już jutro, Balbina potrzebowała więc publiczności, przed którą mogłaby potrenować deklamację. Czarna przygotowywała herbatę, Diesel usiadł obok Włodka, a Balbina zaordynowała
zamienienie się w słuch i zaczęła trening umiejętności teatralnych.
– Adam Mickiewicz, Przyjaciele – ogłosiła całej swojej dwuosobowej publiczności i przystąpiła do przedpremierowej recytacji. – „Nie masz teraz prawdziwej przyjaźni na świecie / Ostatni znam jej przykład w oszmiańskim powiecie. / Tam żył Mieszek, kum Leszka, i kum Mieszka Leszek. / Z tych, co to: gdzie ty, tam ja, – co moje, to twoje”…
Włodek z Dieslem wysłuchali przepięknej recytacji. Włodek zadeklarował, że to na pewno skończy się piątką, jak nie szóstką,
a Diesel ni stąd, ni zowąd skomentował: