Życie Maryi staje się modlitwą

O radościach Najświętszej Maryi panny

Charakterystyczną cechą wiary chrześcijańskiej, zakorzenioną w Tradycji biblijnej zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu, jest jej wymiar historyczny. Bóg wyszedł naprzeciw człowiekowi i wszedł w jego dzieje, jak widzimy w przypadku Abrahama. Dzieje Zbawienia, które tak zostały zapoczątkowane, ukazują i potwierdzają kolejne interwencje Boże w dziejach narodu wybranego,
a przez niego w dziejach całej ludzkości. W najwyższym stopniu Bóg wszedł w dzieje ludzkie
w swym Synu, który stał się człowiekiem,
a tym samym stał się także wyjątkową cząstką dziejów ludzkich. Do biblijnego „obrazu” Boga należy jako charakterystyczny i wybijający się ten właśnie rys, którego nie ma
w żadnej innej religii. Decyduje on potem
o odniesieniu człowieka do Boga, o jego wierze, o jego modlitwie, o kulcie, o tym, jak człowiek powinien traktować swoje życie
i jak je ukierunkować.
Wiara natomiast, którą człowiek odpowiada objawiającemu się i zbawiającemu Bogu, polega w decydującej mierze na uznaniu, że Bóg rzeczywiście działa w dziejach ludzkich i w życiu konkretnych ludzi. W modlitwach biblijnych bardzo wyraźnie odzwierciedla się ten fakt – człowiek biblijny, zwracając się do Boga, na pierwszym miejscu zawsze wypowiada konkretne przykłady Jego działania, objawione w życiu narodu, począwszy od wybrania Abrahama aż do tych momentów,
w których żyje modlący się. Najbardziej rozbudowany przykład znajdujemy w 9. rozdziale Księgi Nehemiasza. Wierzący wie, że dopiero dokonawszy takiego wyznania wiary w historyczne działanie Boga, może zwrócić się do Niego w swojej konkretnej sytuacji życiowej i sformułować swoją prośbę: „A teraz, Boże nasz, Boże wielki…” (Ne 9,12). Skoro Bóg działał już tyle razy i to działanie było skuteczne, może wejść w dzieje narodu i w dzieje pojedynczego człowieka także teraz.
Modlitwa chrześcijańska wyrasta z Tradycji biblijnej, czego najlepszym przykładem jest Liturgia. Msza święta nie jest właściwie niczym innym jak opowiadaniem o działaniu Boga na rzecz zbawienia człowieka, które skoncentrowało się w Jezusie Chrystusie, w Jego Męce, Śmierci i Zmartwychwstaniu (anamneza), a teraz jest urzeczywistniane przez Ducha Świętego i Jego przemieniającą moc (epikleza). Taka modlitwa staje się najwyższym uwielbieniem Boga Ojca (doksologia). Wyznanie tego wyjątkowego działania stanowi podstawę, by Kościół mógł wstawiać się skutecznie za żywymi i za zmarłymi, formułując w modlitwie swoje potrzeby.
Liturgiczna szkoła skutecznej modlitwy znalazła swój wyraz w licznych tak zwanych koronkach (zwanych w języku staropolskim wiankami), wśród nich Różaniec Maryi zajmuje niewątpliwie pierwsze miejsce. Koronki łączą w sobie dwa zasadnicze elementy, a mianowicie: rozważanie jakichś tajemnic wiary i wydarzeń zbawczych połączone
z odmawianiem tradycyjnych bądź nowych formuł modlitewnych. Ich cechą charakterystyczną jest niewątpliwie odniesienie do wydarzeń historycznych, w których ukazało się działanie Boże, aby na nich oprzeć wiarę i czerpać z nich inspirację dla osobistej wiary i dokonywanych wyborów. Powtarzane formuły modlitewne mają na celu niejako skonkretyzować to doświadczenie działania Bożego na rzecz człowieka, aby przy tym wyrazić także swoje rozmaite potrzeby życiowe. Koronki zawsze były traktowane jako bardzo podstawowa szkoła modlitwy. Być może dlatego dzisiaj, gdy rzeczywiście wiele mówi się o potrzebie modlitwy, wierzący chętnie sięgają do Różańca Maryi, Koronki do Miłosierdzia Bożego, Koronki do św. Józefa i innych koronek, wyrastających z tradycji katolickiej.