Podziękowania 10/2019

Obraz dla artykułu: Podziękowania 10/2019

Bogu przez Niepokalaną dziękują: Bruno Stachura, Marianna, Joanna, Janusz Kołodziejski, Henryka, Rycerka Stanisława, Maria, A. Pilach, Agnieszka G., Mieczysława i Józef Michalscy, babcia Iza, babcia, Stanisław Kobosko, Bronisława, Genowefa, Monika.

17 listopada 2017 r. udławiłem się, jedząc pizzę w Klubie Polskim. Było ze mną bardzo źle. Pogotowie zabrało mnie do szpitala, a ja przez wiele godzin byłem pod maszynami podtrzymującymi mi życie. W godzinie Miłosierdzia następnego dnia, 18 listopada zobaczyłem przed sobą, w mojej świadomości obraz Matki Bożej z Fatimy. Następnego ranka obudziłem się. Lekarz zapłakał z radości, gdyż powiedział mi, że miał duże obawy, czy kiedykolwiek się obudzę. W szpitalu przebywałem jeszcze osiem dni na obserwacji. Dziękuję Matce Najświętszej za uratowanie mi życia. Muszę zaznaczyć, że w 2003 r. w mojej rodzinnej miejscowości w Brzezinach wybudowałem kapliczkę Matki Bożej Niepokalanej, wypełniając w ten sposób wolę mego dziadka Stanisława. Jestem pewny, że mój dziadek interweniował w niebie i prosił Maryję o moje życie.

Bruno Stachura, Kanada – Windsor


Od wielu lat naśladowałam Papieża Jana Pawła II. Tak jak on odprawiałam nabożeństwo Drogi Krzyżowej oraz trwałam na modlitwie w nocy. Wyprosiłam przez to dwóm moim córkom dar sakramentu małżeństwa, gdyż córki żyły jakiś czas w wolnych związkach bez ślubu. Dzięki modlitwie otrzymałam też dar macierzyństwa dla jednej z córek. Odmawiałam Nowennę Pompejańską o nawrócenie dla mojego męża, który był daleko od Boga. Przed śmiercią nawrócił się i umarł spokojnie.

Marianna


Pragnę podziękować św. Józefowi za pracę dla mojego siostrzeńca oraz za przedłużenie umowy związku z wykonywaną przeze mnie pracą.

Joanna


Pół roku temu w wieku 66 lat zachorowałem na śmiertelną chorobę sepsę. W stanie krytycznym trafiłem do szpitala. Moja rodzina i liczne grono znajomych i nieznajomych ludzi, otoczyło mnie nieustanną modlitwą. W Kaplicy Wieczystej Adoracji w Niepokalanowie ojcowie franciszkanie zawierzyli moje życie przez ręce Niepokalanej Panu Bogu, a On w cudowny sposób ofiarował mi drugie życie. Dzięki Jej wstawiennictwu wracam do zdrowia. Dziękuję całym sercem Niepokalanej i wszystkim którzy otoczyli mnie modlitwą. Bóg zapłać.

Janusz Kołodziejski


Dziękuję Jezusowi i Matce Bożej za wszelkie łaski, a szczególnie za łaskę zdrowia.

Wdzięczna czcicielka Henryka


Maryjo Niepokalanie Poczęta, pragnę podziękować Ci za to, że prowadzisz mnie i całą moją rodzinę. W wielu trudnych sytuacjach mojego 60-letniego życia mi pomagałaś. Kilka razy wyszłam cało z wypadków samochodowych dzięki Twojej opiece. Dziękuję za odmianę męża oraz za przyjście na świat zdrowego wnuka, o co mocno się modliłam, gdyż moja córka zmagała się z ciężką chorobą.

Rycerka Stanisława


Dziękuję Matce Najświętszej za to, że wnuczka przyszła na świat i że nie została abortowana. Mój syn poznał moją obecną synową, a gdy ona zaszła w ciążę, chciała dokonać aborcji. Mój syn nie zgodził się na to. Wzięli ślub kościelny, urodziła się wnuczka, która ma obecnie 8 lat. Pan Bóg dał im jeszcze dwójkę dzieci. Za tę łaskę serdecznie dziękuję.

Wdzięczna babcia


W 2017 r. otrzymaliśmy diagnozę choroby nowotworowej u mojego syna. Był to rzadko spotykany nowotwór (raz na 2000 przypadków), dlatego lekarze nie do końca wiedzieli, jaką próbę leczenia podjąć. Spowiednik w tym trudnym dla mnie czasie polecił mi modlitwę Nowenną Pompejańską. Przy odmawianiu nowenny, pod jej koniec, zauważyłam iskierkę nadziei. Syn poddawany był różnym diagnozom i okazywały się one trafne. Podjęte leczenie też przynosiło efekty. Również operacja, którą syn przeszedł, przebiegła pomyślnie. Po półtorarocznym leczeniu wyniki badań wykazały, że nie ma zmian nowotworowych w jego organizmie. Wiem, że to, co się dokonało, jest dziełem Matki Bożej i Jej wstawiennictwa u Jezusa.

Maria


Pragnę podziękować Dobremu Bogu i Matce Najświętszej za wszystkie otrzymane łaski. Przede wszystkim dziękuję Słudze Bożemu o. Wenantemu Katarzyńcowi za pomoc w błyskawicznym znalezieniu mieszkania.

A. Pilach


Chciałabym podziękować Matce Najświętszej i św. Maksymilianowi za ich wstawiennictwo i nawrócenie dwóch osób: Przemysława i Anny.

Agnieszka G.


Pragnę podziękować Panu Bogu i Matce Najświętszej za otrzymane łaski. Dziękuję za ocalenie nas z wypadków samochodowych, za szczęśliwe małżeństwo, za dobrą rodzinę, za ocalenie nas i naszego domu podczas II Wojny Światowej, gdy bardzo blisko przebiegała linia frontu, za piątkę zdrowych dzieci i inne liczne łaski, jakich doznaliśmy.

Mieczysława i Józef Michalscy


Mam 84 lata i uzbierało się wiele łask, za które pragnę publicznie podziękować dla jak największej chwały Bożej. Dziękuję za łaskę powołania kapłańskiego dla ośmiu kapłanów z mojej rodziny oraz za trzy powołania do życia zakonnego, wśród których jestem i ja. Dziękuję za udaną operację rozlanego wyrostka, za ocalenie chorego nosa, o którym lekarz powiedział, że jest to przypadek nie do uratowania, a było to w 1961 r. Dziękuję za usunięcie woreczka z dwoma ogromnymi kamieniami, za dwukrotne usunięcie zaćmy z tego samego oka oraz za całkowite zniknięcie ogromnego guza (wielkości dużego orzecha włoskiego). Stało się to w ciągu jednej nocy po posmarowaniu wodą z Jordanu i wezwaniu na pomoc św. Elizeusza. Dziękuję również za udaną operację nowotworu złośliwego. Dzięki modlitwom moja bliska krewna wyzdrowiała z depresji po pół roku, choć lekarze mówili, że dojście do zdrowia będzie trwało od 2 do 3 lat. We wszystkich trudnościach zawsze zwracałam się o pomoc do Matki Najświętszej poprzez modlitwę różańcową. Pragnę do niej zachęcić. Ja mam jeszcze różaniec od mojej I Komunii świętej z 1945 r. i wciąż na nim się modlę.

s. Bożena


Dziękuję Matce Najświętszej za szczęśliwy powrót mojego wnuka z zagranicy. Wnuk wyjechał i przez długi okres nie wracał do kraju, co było trudne dla całej rodziny. Obecnie wnuk jest już w domu.

Wdzięczna babcia Iza


Dziękuję za liczne łaski, jakie otrzymałam za wstawiennictwem Niepokalanej. W sposób szczególny pragnę podziękować za obronę pracy magisterskiej mojego wnuka Michała.

Wdzięczna babcia


W 1988 r. jechałem z Błonia do Podkowy Leśnej. Po drodze zatrzymałem się w kościele w Rokitnie, gdzie jest cudowny Obraz Matki Bożej Prymasowskiej Wspomożycielki. Tam zrodził się pomysł wskrzeszenia pieszych pielgrzymek z Podkowy Leśnej do Rokitna. Proboszcz parafii po wezwaniem św. Krzysztofa wyraził na to zgodę. Pielgrzymki odbywają się raz w roku w 2 niedzielę września. Za radę pielgrzymowania pragnę podziękować Matce Bożej.

Stanisław Kobosko


Pragnę dotrzymać obietnicy i podziękować Matce Najświętszej i Panu Jezusowi Miłosiernemu, do których zanosiłam modlitwy o zdrowie dla mojej bratanicy, u której wykryto nowotwór. Dzięki otrzymanej łasce Edyta jest już zdrowa, a ja dziękuję za tę łaskę.

Bronisława


Pragnę podziękować Matce Najświętszej za wysłuchanie prośby i znalezienie pracy dla córki. Dziękuję także za wszystkie otrzymane łaski dla całej mojej rodziny.

Genowefa


Żyłam przez czterdzieści lat bez jakiejkolwiek relacji z Bogiem. Bez refleksji nad moim przyszłym, wiecznym życiem… Bóg, wiara, Kościół nie zajmowały wiele miejsca w moim starym życiu… Msza święta raz w tygodniu, bo wypada… Myślami zupełnie gdzie indziej, wchodziłam i wychodziłam z kościoła w każdą niedzielę bez żadnego pragnienia bycia z Nim i bez żadnych oznak Jego obecności we mnie. Podziwiałam często tych, którzy odchodzili od Kościoła katolickiego do innych wyznań, bo rozumiałam, że czegoś szukają w swoim życiu… Ja byłam obojętna na mój Kościół.

Do czasu, aż Pan pochwycił mnie bardzo mocno, kiedy doświadczyłam Jego miłości  i zapragnęłam Go bardziej. Dziś mogę śmiało powiedzieć, że cztery lata temu Bóg dał mi nowe życie. Nieustannie, każdego dnia, pragnę Go jeszcze bardziej, uczę się Go poznawać i budować bliską relację z Nim. Pamiętam, że w swoich świadectwach nawrócenia często powtarzałam, że nawróciłam się dzięki Duchowi Świętemu, że to On pociągnął mnie do Boga i cały czas prowadzi. Z czasem, kiedy zaczynałam rozważać ewentualną obecność Maryi w moim życiu, obawiałam się, że stracę relację z Jej Synem oraz z Duchem Świętym. Karmiłam się Słowem Bożym, doświadczałam Jego obecności na Eucharystii we wspólnocie Odnowy w Duchu Świętym.

Maryja nadal jednak była mi bardzo obca. Nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego mam w sobie taką blokadę do tej Świętej Kobiety… Modlitwa różańcowa sprawiała mi trudność. Z czasem zaczęłam zauważać, że różaniec pojawia się dość często w moich myślach. Mając świadomość działania Ducha Świętego, zaczęłam iść za tym tchnieniem i za każdym razem, kiedy przychodziła mi myśl związana z różańcem, sięgałam po niego i modliłam się nim w drodze. Teraz wiem, że był to początek, kiedy Maryja zaczynała wchodzić w moje życie. Bardzo delikatnie, jednak na tyle wyraźnie i zachęcająco, że odpowiedziałam Jej na to zaproszenie. Jednak jeszcze wtedy nie odbierałam tego jako początku naszej znajomości. Nadal żyłam w przeświadczeniu, że Jej nie znam i nie ma we mnie duchowości maryjnej.

Wszystko zmieniło się, kiedy do naszej parafii przybył nowy kapłan, nie dało się nie zauważyć, że jest on bardzo maryjny. Początkowo przestraszyło mnie to i uświadomiło po raz kolejny, jak mało jest Jej w moim życiu. Nie ukrywałam tego przed tym kapłanem, że nadal mam problem z Maryją. Na co usłyszałam z jego ust odpowiedź: „Pewnie dlatego tu jestem… abyś poznała Ją lepiej”. Jestem przekonana, że to dzięki wstawiennictwu Maryi udało nam się wstąpić do wspólnoty Kościoła Domowego.

Monika