Podziękowania 12/2018

Chwała Niepokalanej.

Podziękowania Niepokalanej Najświętszej Maryi Pannie, św. Maksymilianowi i naszym świętym Orędownikom.

***

Dwa lata temu moja 16-letnia córka odkryła, że ma guza. Po badaniu USG skierowano nas do chirurga, na wizytę trzeba było czekać około miesiąca. Było to pod koniec roku szkolnego. Mieliśy już zaplanowany wyjazd do Chorwacji, więc będąc na miejscu, jeden dzień poświęciliśmy na podróż do Medjugorje. Tam modliliśmy się za wstawiennictwem Matki Bożej o zdrowie dla córki. Po powrocie do domu modliłam się gorąco, a córka przykładała w miejsce, gdzie był guz, chustę przywiezioną z Medjugorje. W dzień zabiegu, rano, córka powiedziała mi, że nie może znaleźć tego guza. Ja również nie wyczuwałam go palcami. Potem lekarz stwierdził to samo, a ponowne badanie USG dało pewność, że guza nie ma. Dzięki wstawiennictwu Matki Bożej, jej czułości i troskliwości, guz się nie odnowił. Ponadto w zeszłym roku latem zadzwoniła do mnie moja mama, mieszkająca w Niemczech i powiedziała, że ma w piersi raka. Była już po drugiej chemii, ale ukrywała to przede mną i moją siostrą, żebyśmy mogły spokojnie wypocząć na wczasach. Wiadomość była druzgocąca o tyle, że nasza babcia zmarła właśnie na raka piersi. Obie z siostrą, nic sobie nie mówiąc, rozpoczęłyśmy Nowennę Pompejańską w tej intencji, a znajomi kapłani odprawili Msze o zdrowie dla mamy w Fatimie i w Lourdes. Dużo ludzi otoczyło nas swoją modlitwą. Gdy lekarze badali mamę, zszokowani stwierdzili, że guz zmniejszył się o 70%. Jego pozostałości usunęli. Po roku modlitwy i działań medycznych lekarze orzekli, że mama jest w 100% zdrowa. Matka Boża wyprosiła tę łaskę u swego Syna.
W ostanie wakacje podczas mojego badania USG odkryto jakieś guzy. Postanowiłam ofiarować strach i cierpienie za synów, aby zaczęli chodzić na Mszę i ukochali Eucharystię. Bliscy modlili się, żeby to nie był rak. Badanie wykazało, że to niegroźna torbiel. Uwielbiam Pana Jezusa i w Nim Matkę Bożą. Nie przestaję dziękować Maryi, nie potrafię słowami wyrazić wdzięczności, więc staram się dziękować życiem, które oddałam Jej na własność.

Wdzięczna Rycerka

***

Kiedy miałam 21 lat, zmarła moja mama, zostawiając ośmioro rodzeństwa pod opieką ojca i moją. Wypowiedziałam słowa: Maryjo, weź nas w swoją opiekę. Tę opiekę czuję do dziś. Wyszłam za mąż, urodziłam dziewięcioro dzieci, siedmioro jeszcze żyje w swoich rodzinach. Latem 2017 roku zachorował mój mąż. Modliłam się, prosząc o wstawiennictwo św. Józefa i Maryję, o szczęśliwą śmierć dla męża i bym mogła być przy jego śmierci. Mąż odszedł w spokoju, przy zapalonej gromnicy, w asyście modlitwy mojej oraz córki i syna. Mąż przeżył 94 lata. Bogu dzięki za wszystkie razem przeżyte dni pod opieką Świętej Rodziny i św. Maksymiliana.

Dane do wiadomości redakcji

***

Wszystko zaczęło się w 2004 roku, byłem w szpitalu bielańskim ponad siedem miesięcy na oddziale, a mój stan z tygodnia na tydzień w zastraszającym tempie się pogarszał. Pamiętam jak przez mgłę rozmowy lekarzy i bliskich mi osób, że dla mnie już nie ma nadziei. Nagle, leżąc na łóżku, coś mnie złapało u rąk przy nadgarstkach i u nóg przy kostkach; to mnie tak mocno chwyciło, że nie mogłem się z tego wyrwać. Pamiętam doskonale i świadomie, że nie były to tzw. pasy, tak bardzo popularne na tego typu oddziałach. Nie umiem nazwać tego, co się ze mną działo, ani tego, ile trwała całość. Zacząłem się modlić. Z nosa leciała krew i czułem jakbym się topił.
W pewnym momencie nie mogłem już tego wytrzymać i uniosłem lekko głowę. Pod daszkiem na zewnątrz widziałem na przemian pionierów polskiego hip-hopu i aniołów. Padał deszcz. Potem nagle ciepły głos kilkukrotnie powtarzał: nie odpowiadaj. Weszła do sali dziewczyna, która wszystkich okradała, i zapytała, czy mam może papierosy. Milczałem. Zapytała znów. Milczałem. Zapytała ponownie. Nie wytrzymałem i wykrzyknąłem na całe gardło: TAK. Uściski z nadgarstków i kostek puściły. Wyszedłem z sali. Minęło kilka dni i zostałem wypisany do domu. Wróciłem do pracy. Do znajomych. Do normalnego życia. Jakiś czas później na jednej z Mszy za Ojczyznę w parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu spóźniłem się do kościoła. Wszedłem do środka i zobaczyłem matkę księdza Jerzego, a obok niej moją mamę. Podczas Mszy św. zrozumiałem, że to, co mi się przydarzyło, to przeżycie śmierci księdza Jerzego, a to moje TAK było tym, że On do końca nie wyparł się wiary.

Dane do wiadomości redakcji

23 września 2018

Gorąco pragnę podziękować za liczne łaski, które otrzymałam. Kilka lat temu chorowała moja wnuczka i dzięki modlitwom wyzdrowiała. W marcu 2017 zachorowała na raka piersi moja córka, ma usuniętą pierś i węzły chłonne. Po amputacji okazało się, że jest w ciąży bliźniaczej. Nie zgodziła się na aborcję, przerwała leczenie, pomimo że miała już piątkę dzieci. W tym samym czasie jej najstarszy syn, a mój wnuk, zachorował na raka jąder. Przeszedł usunięcie jądra i chemię. Wiele osób modliło się w tych intencjach w kraju i za granicą. Bliźnięta urodziły się zdrowe, córka powróciła do leczenia, wnuk również ma się dobrze. Dziękuję Bogu za wszystkie łaski, którymi nas ciągle obdarza.

Wdzięczna mama i babcia

***

Pragniemy podziękować Matce Najświętszej za wstawiennictwo u Boga w naszych sprawach. Modliliśmy się wiele razy Nowenną Pompejańską. Najpierw o dar rodzicielstwa, by córka nie była jedynaczką i Matka Boża wyprosiła siostrzyczkę. Następnie modliliśmy się o większe mieszkanie, mając gorącą prośbę, by mieszkanie przynależało do parafii Matki Bożej Fatimskiej. Matka Boża wyprosiła nam i wymarzoną lokalizację, i jeszcze więcej. Następnie modliliśmy się o szkołę dla starszej córki, by została przyjęta; i tak się stało. W te wakacje modliliśmy się o dar pracy – od 1 października pracuję w miejscu o jakim, bym nie śniła. Mimo spełnienia naszych małych marzeń, też mamy różne doświadczenia – szatan czai się, by skoczyć. Zawierzamy się codziennie Matce Najświętszej i Ona chroni nas, czujemy Jej obecność.

Rycerze Niepokalanej: Anna, Tomasz i Sara

21 września 2018

Obiecałam sobie, że jak wyzdrowieję, to podziękuję na łamach „Rycerza Niepokalanej”. W czerwcu, po skupieniu rycerskim, zachorowałam. Bardzo źle się czułam, nie dawałam rady jeść, słabłam, chudłam i nie wiadomo było, co mi jest. Coraz bardziej myślałam o śmierci, nawet do tego się przygotowywałam, spiesząc się do spowiedzi świętej. Wtedy gorąco się modliłam, jeszcze bardziej przybliżyłam się do Pana Boga. Prosiłam Matkę Bożą i św. Maksymiliana oraz wielu Świętych o uzdrowienie. Po długim czasie wykryto, co mi jest, dostałam leczenie i wyzdrowiałam. Wierzę, że za łaską Opatrzności Bożej, Matki Bożej i św. Maksymiliana zostałam uzdrowiona, za co z całego serca dziękuję!

Rzeszów
lipiec 2018

Pragnę z całego serca podziękować Bogu, św. Antoniemu z Padwy, Maryi Niepokalanej i Wszystkim Świętym za łaski, jakich doznałam w moim życiu i przy uratowaniu mi życia. Jestem już w podeszłym wieku.

Wdzięczna czcicielka z Rzeszowa

Mazowieckie

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.Pragnę złożyć podziękowanie na łamach „Rycerza Niepokalanej” za swojego bratanka Marka i za jego uwolnienie z nałogu pijaństwa. Modliłam się na Różańcu przez cały rok i obiecałam Matce Bożej, że gdy się uwolni z tego nałogu, to podziękuję na łamach „Rycerza Niepokalanej”. Dziękuję Bogu z całego serca.

Ciocia

17 września 2018

Matko Boża Różańcowa, z całego serca dziękuję Ci za opiekę w moim życiu, a szczególnie za łaskę wiary i nadziei w czasie ciężkiej choroby i śmierci rodziców oraz siostry. W ostatnim czasie miałam wypadek, w wyniku którego doznałam zwichnięcia ręki. W czasie upadku prosiłam Matkę Bożą, abym nie doznała złamań. Obiecałam, że podziękuję na łamach „Rycerzu Niepokalanej” jeśli tak się stanie, co teraz czynię z wdzięcznością. Matko Boża, proszę Cię o dalszą opiekę nad naszą rodziną.

Wdzięczna czcicielka

7 sierpnia 2018

Dziękuję, z całego serca Bogu, Niepokalanej, Ojcu Wenantemu i wszystkim orędownikom w niebie, za wszelkie dobro, łaski i dary, za opiekę nad dziećmi, wnukami i całą rodziną. Dziękuję za liczne przeżyte i udane operacje, proszę o uzdrowienie z choroby nowotworowej, o dalsze łaski, opiekę i powrót do całkowitego zdrowia. Jeszcze mam jedną prośbę do Ciebie, Matko Boża, aby moje dzieci znalazły dobrą pracę.

Ufająca Bogu i Matce Bożej Maria

15 października moja córka Aneta kończy 40. rok życia. Pragnę podziękować Bogu i Matce Najświętszej za łaski i prosić o Boże błogosławieństwo, zdrowie dla niej i jej synów – Mateusza i Krystiana.

Mama

Bytnica

Pragnę wyrazić wdzięczność Matce Najświętszej. Dwa lata temu przyszła na świat moja prawnuczka Wiktoria. Okazało się, że jej serduszko ma różne skomplikowane wady – wydawało się, że nie do wyleczenia. Jednak całą rodziną wierzyliśmy mocno w to, że Miłosierdzie Boże jest wielkie. Ufaliśmy, że Matka Najświętsza zdoła uprosić łaski u swego Syna. Zanosiliśmy do Niej nieustanne modlitwy. Za zdrowie malutkiej prawnuczki modliłam się Nowenną Pompejańską, a też wiele Mszy św. ofiarowałam w jej intencji. Z radością oznajmiam, że operacja, którą przeszła miesiąc temu, się powiodła. Dziewczynka zaczęła się normalnie rozwijać, choć będzie jeszcze wymagała lekarskiej opieki. Brakuje mi słów do wyrażenia wdzięczności Matce Najświętszej, ale myślę, że Ona mnie doskonale zrozumie bez słów.

Prababcia Katarzyna z Dobrosułowia