Biedni notariusze i głupie inwestycje

W dzisiejszej Ewangelii ukryte jest współczucie dla notariuszy i doradców prawnych: Pan Jezus unika podjęcia się pracy przy sprawie spadkowej, przy podziale majątku.
(Każdy, kto miał do czynienia z tą tematyką, Panu Jezusowi się raczej dziwić nie będzie… Poruszanie się między dyskutującymi spadkobiercami to jak łażenie po polu minowym). Niemniej jednak Pan Jezus wykorzystuje tę okazję do tego, aby opowiedzieć, w co warto zainwestować.
I przypomina, że trzeba uważać na chciwość, bo nasze życie nie zależy od tego, co się ma (św. Paweł w Liście do Kolosan ujawni prawdziwą naturę chciwości: „jest ona bałwochwalstwem” – Kol 3,5). To, co robimy z tym, co posiadamy, jest papierkiem lakmusowym naszej wiary. Dzisiejsza Ewangelia zaprasza do mądrego inwestowania, do mądrego zarządzania dobrami. Mądre zarządzanie wyklucza chciwość.
Św. Ambroży komentuje: „Jak ubogi bardziej zasługuje na pochwałę, gdy chętnie wspiera bliźniego, nie lękając się grożącego niedostatku, i nie uważa się za biednego, jeśli ma to, czego potrzebuje natura, tak bogacz tym większej dopuszcza się winy, gdy nie dziękuje, jak powinien, Bogu za to, co otrzymał, i gdy pieniądze dane dla ogólnego pożytku ukrywa, nie korzystając z nich, i w ziemi zakopuje skarby. A więc nie pieniądze są grzeszne, ale przywiązanie do nich. Chciwy umysł skąpca całe życie spędza na niespokojnym czuwaniu – nad co nie ma większej kary –
i z lękiem strzeże tego, co będzie z pożytkiem dla tych, którzy po nim dziedzictwo obejmą, i ma tylko to zadowolenie, jakie mu sprawia zbieranie. Ci, którzy w tym życiu mieli tylko tę pociechę, utracili wieczną nagrodę”.