Lecz Maryja…

Lecz Maryja…

Ewangelia dzisiejsza opowiada historię niezwykłej przygody pasterzy. Oto normalna noc, jakich wiele. Pasterze pracują. Mają nocną zmianę, podczas której doglądają owiec – trzymają straż nad swoim stadem. A bo to wiadomo? Nigdy nie wiadomo, kiedy się pojawi jakiś złodziej, a może nawet dzikie i żarłoczne zwierzę, jakiś wilk. Owiec szkoda, trzeba czuwać. Tylko że ta noc jest wyjątkowa – pojawia się bowiem anioł i mówi, że urodziło się Dziecko. – „Cóż z tego? Dlaczego im przeszkadzasz w pracy, Aniele drogi? Co to znów za Dziecko?” – „Zwyczajne, ale wyjątkowe” – obwieszcza anioł. Pasterze idą więc pospiesznie do Betlejem.
Zastanawiam się: co zrobili z trzodami? Zostawili kogoś na straży? Zrobili losowanie? A może podzielili się na dwie tury? Najpierw poszła pierwsza część brygady, a potem druga? A może aniołowie powiedzieli, że oni wszystkiego popilnują?
W każdym razie – pasterze idą. Znajdują Maryję,
Józefa i Niemowlę, a potem opowiadają wszystkim
o tym, co się stało. O aniołach, o ich śpiewie i o Dziecku. I cóż się dzieje? „Wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli”.
A Łukasz opowiada dalej: „Lecz Maryja
zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”. Po co w tekście Łukaszowym to „lecz”? Wszakże oddajemy nim jakieś przeciwieństwo, jakiś kontrast. Czyżby Maryja poprzez swoje zachowywanie i rozważanie spraw w sercu ustawiła się w jakiejś kontrze do tych „wszystkich, którzy się zdumieli”?
Ale czyż zdziwienie jest czymś niewłaściwym? Chyba nie, wszakże w Łukaszowej Ewangelii zdumiewa się i lud, gdy to zbyt długo czeka na Zachariasza, który zasiedział się
w świątyni (1,21), zdumiewają się ludzie, gdy widzą, że Jan Chrzciciel będzie miał na imię Jan (1,63), zdumiewa się i Józef z Maryją, widząc, co robi Jezus (2,33), zdumiewa się i sam Jezus, gdy widzi wiarę setnika (7,9). Może zatem Łukasz chce przez to „lecz” podkreślić, że Maryja robi jeszcze coś, czego inni nie robią – skrzętnie chowa wszystko w sercu i rozważa?
Zdarza się, że i my wracamy pełni zdumienia, zdziwienia i radości z pielgrzymki, z dnia skupienia, z czasu modlitwy, ze wspaniałych spotkań, z ciekawych wydarzeń.
Maryja uczy nas, że jeśli chodzi o wydarzenia, w których łatwo dostrzegamy działanie Pana Boga, zawsze warto sięgnąć nieco głębiej, poza warstwę emocji, doznań i wrażeń. Warto zapamiętać, co się wydarzyło,
i strzec tego wspomnienia. Jak oka w głowie.