Nawrócenie Jana Chrzciciela

Janowi Chrzcicielowi nic się nie zgadzało. Kiedy wychodził na pustynię i nauczał o potrzebie nawrócenia, to zapowiadał, że przyjdzie jeszcze Ktoś, kto jest mocniejszy niż on. On był mistrzem ascezy – ubrany w jakiś dziwaczny strój służbowy z wielbłądziej skóry, przepasany jakimś dziwnym pasem, przestrzegał skrupulatnie diety białkowo-węglowodanowej (szarańcza i miód). I zapowiadał, że Ten, który przyjdzie za chwilę, będzie potężniejszy niż on. I opowiadał o Kimś, kto będzie oczyszczał, wymiatał brud. Ogień, siekiera, ciężki sprzęt rolniczy (na marginesie: czy ktoś wie, co to jest wiejadło?) – oto atrybuty Kogoś, kto idzie po Janie Chrzcicielu. Tu już nie ma miejsca na żarty.
Tymczasem zamkniętemu w więzieniu Janowi donoszą, że Jezus jest przyjacielem pijaków i prostytutek, że gada z grzesznikami, że chodzi na kolację do typków spod ciemnej gwiazdy. I że gdyby żył w XXI wieku,
to siedziałby w klubach nocnych, rozmawiając do późna z wciągającymi przez nos kokainę, z nadużywającymi Tindera i marnującymi czas na głupoty. Że nie ma w ręku ani siekiery, ani pochodni, ani nawet wiadra z Domestosem, do oczyszczenia wszystkich
i wszystkiego. Nic się Janowi nie zgadzało. Posyła zatem swoich uczniów, aby zapytali Jezusa, czy On to na pewno On, czy może na kogoś innego trzeba czekać.
Jezus odpowiada, nie mówiąc ani „tak”, ani „nie”, ale zaprasza do przyjrzenia się sygnałom i znakom. Są inne niż te, których oczekiwał Jan. Jan trafił co prawda z tym, że Jezus jest Mesjaszem, ale nie do końca zrozumiał, że królestwo Boże wiąże się z inną logiką, ekonomią, inne nim rządzą zasady.
I nam się czasem zdarza takie Janowe zwątpienie: „To już?”, „Tylko tyle?”, „Tak ten Pan Bóg działa?”… Chcemy, żeby objawiał się po naszemu, oczekujemy, że się wpisze w nasze oczekiwania, że zrealizuje nasze pomysły, że wpisze się w nasze granice wyobraźni.
A On je przekracza. A On robi po swojemu.
Dzisiejsza Ewangelia uspokaja nas. Jeśli i nam coś się kompletnie w działaniu Pana Boga nie zgadza, to musimy pamiętać, że
i największym Świętym się nie zgadzało. Dzisiejsza Ewangelia podpowiada: obserwuj uważnie rzeczywistość, znaki, to, co się dzieje. Bóg działa. Po swojemu, ale działa.