Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiona jestem

Marta wyrabia 500% normy, miotając się po chałupie. Prawie wszystkie polskie tłumaczenia, starsze i nowsze, sugerują, że jest stroną aktywną tego całego przedsięwzięcia: „pieczołowała się około rozmaitej posługi” (Wujek), „krzątała się około wielu posług” (Biblia Poznańska), „uwijała się około rozmaitych posług” (Biblia Tysiąclecia). Tekst grecki używa tutaj jednak formy biernej czasownika, a gdybyśmy chcieli pójść za tą gramatyczną intuicją, to trzeba by nam było wymyślić coś na kształt: „była pochłonięta przez mnóstwo posług”. Tak naprawdę to stroną aktywną są: garnki, piec, ciasto, mąka, woda. To one ją pochłaniają. To one nią poniewierają.
Maria zaś siedzi sobie spokojnie, nie rusza się, słucha, ale Pan Jezus mówi, że to ona jest tą aktywniejszą siostrą: Maria wybrała najlepszą cząstkę.
Gdyby było tak, że Maria zostałaby zmuszona do siedzenia
i słuchania, a Marta wybrałaby posługiwanie, to może ta scena wyglądałaby zupełnie inaczej. Jan Damasceński mówi, że w życiu trzeba nam przede wszystkim zachować spokój: „Nie chciał Bóg, który nas stworzył, abyśmy się poddawali niespokojnej trosce o «zbyt wiele», zasępiali i martwili już naprzód o nasze życie. […] Chciał bowiem Bóg, abyśmy w tych sprawach byli opanowani”. Dzisiejsza Ewangelia jest zatem również o tym, czy wybieramy to, co robimy. „Z niewolnika nie ma pracownika”, mówi porzekadło podwórkowe.