Nie wszystko stracone

W I Czytaniu 2. Niedzieli Adwentu
(Iz 11,1-10) usłyszymy o tym, że kiedyś nastanie czas pokoju, czas bez podziałów, rozłamów, czas, w którym zostanie rozbrojona – ręką Dziecka – moc „jadowitego węża”. Gruntem, na którym rośnie ten pokój, jest znajomość Boga. Kto zna Boga, nie działa niesprawiedliwie, nie czyni innym krzywdy.
O pokoju i jedności we wspólnocie czytamy dzisiaj i u św. Pawła, który w Liście do Rzymian (15,4-9) zachęca dwie grupy chrześcijan: tych, pochodzących z judaizmu, i tych, którzy mieli przeszłość pogańską, aby przypatrzeć się dobrze Chrystusowi – tak jak On przyjął
i jednych, i drugich do Siebie, tak i członkowie wspólnoty mają przyjmować siebie nawzajem. Gruntem, na którym rośnie pokój i jedność
we wspólnocie, jest łaska Chrystusa, jest przykład wzięty z Niego.
Dzisiejsza Ewangelia mówi zaś o nawróceniu. I robi to w podobny sposób, w jaki robiły to poprzednie czytania. Mówi: „Nawróć się”. Ale od razu opowiada o tym, że to nawrócenie rośnie na jakimś gruncie. Nie mam się nawracać, bo tak trzeba, bo tak wypada, bo tak ksiądz powiedział, bo żona marudzi od 12 lat, że do spowiedzi nie chodzę, bo w tym roku Pierwsza Komunia święta dziecka, więc głupio samemu do Komunii nie iść. Nie. Te wszystkie okoliczności mogą być czasem pomocne – dlaczegóż by nie? – ale to może nie wystarczyć.
Jan Chrzciciel mówi: „Nawróć się, bo królestwo Boże jest blisko”. To jest grunt nawrócenia. Świadomość, że królestwo Boże jest blisko. Świadomość, że nie wszystko jest stracone. Wiara w to, że jest możliwa zmiana. Nadzieja na to, że mój wysiłek przyniesie jakiś efekt.
„I tak już nic się nie da zrobić”, „teraz,
panie, to już nie warto nawet zaczynać”, „to już i tak niczego nie zmieni” – tak mówi ktoś, kto myśli, że królestwo jest daleko, że jest za daleko, że nie jest w zasięgu naszych możliwości. Jan Chrzciciel chce nas dzisiaj przekonać, że to nieprawda.
Królestwo jest blisko, Jezus jest blisko,
z Nim nasze możliwości są nieograniczone.