Nieznany Kuzyn?

„Ja Go przedtem nie znałem”. Jan dwukrotnie obwieszcza swoim słuchaczom, że nie znał wcześniej Jezusa. Janie drogi, kogo
a kogo, ale ciebie o nieprawdomówność nie będziemy podejrzewać. Coś nam się jednak nie zgadza i chcemy zapytać: co to właściwie ma znaczyć, że „przedtem Go nie znałeś”? Bo, jeśli pamięć nas nie myli, to spotkaliście się nawet przed urodzeniem! Ty miałeś mniej więcej sześć miesięcy z drobnym hakiem, a Jezus mógł mieć tydzień, może dwa, może trzy. Mieszkaliście jeszcze pod sercami Waszych Mam, ale przecież poznałeś Go! Poruszyłeś się nawet z radości w łonie twojej mamy, Elżbiety. To dlaczego teraz nam mówisz, że przedtem Go nie znałeś?
Teodor z Mopsuestii w Komentarzu do Ewangelii św. Jana pisze, że to dlatego Jan Chrzciciel mieszkał na pustyni, żeby mógł ogłosić: „Ja Go przedtem nie znałem”. Bóg posyła Jana na pustynię po to, aby… nie było żadnego spotkania między Janem a Jezusem. Żeby nikt nie mógł powiedzieć, że Jan wskazuje Go, ogłasza Go „Barankiem Bożym”, ze względu na jakieś znajomości czy pokrewieństwo. Nie zna Go, ale jest w stanie wskazać na Niego, bo widzi, że spełnia się proroctwo, które usłyszał na pustyni: Duch Święty zstępuje na Jezusa.
Tak sobie pomyślałem, że czasami i my lądujemy na jakiejś pustyni. Czasem i w naszym życiu jest dziwnie, nijako, posucha kompletna… Ten pobyt Jana Chrzciciela na pustyni, służący temu, by usunąć wszelką wątpliwość co do motywacji przyświecających wskazywaniu na Jezusa i zapewnić skuteczność działania, uczy, że pobyty na pustyniach mają jakiś cel. Jeśli Pan Bóg pozwala, żebyśmy wylądowali na pustyni, jeśli nasze życie wchodzi na jakąś mieliznę, to, kto wie, może po to, aby zapewnić większą skuteczność przyszłym działaniom?