Obiad i kolacja – podstawowe narzędzia ewangelizacyjne?

Zadziwia treść rozkazu, który Pan Jezus wydaje 72 uczniom, wysłanym na misję. Proszę sprawdzić. Właściwie jedyna sprawa, o której mówi, to jedzenie. No dobrze, jest i o modlitwie, mają się modlić o to, aby Pan posłał robotników na misję. Potem jest o tym, czego nie mają robić: nie mają zabierać ze sobą plecaków, siatek, toreb, walizek, nie mają zabierać sandałów, nie mają się zatrzymywać po drodze na jałowe pogaduchy o pogodzie. A co mają robić? Mówić: „Pokój temu domowi”. A potem zatrzymać się i jeść, i pić, co podadzą. I jeszcze Pan Jezus dodaje motywację – mają jeść i pić, bo przecież robotnik jest godzien strawy! Niezła stawka godzinowa, skoro wystarczy powiedzieć raz: „Pokój temu domowi” i już, obiad się należy. I to nie jest jakiś błąd w druku, bo za chwilę Pan Jezus mówi o tym samym! Że jeśli wejdą do jakiegoś miasta, to mają „jeść, co im dadzą”.
Ja rozumiem, że logistyka misji jest ważna, ale żeby tyle razy o tym jedzeniu mówić?! Wynika bowiem z tego, że jedzenie ważniejsze jest niż głoszenie Ewangelii!
O co tu chodzi? Może o to, że w tych podstawowych sprawach, jak jedzenie i picie, mają się zdać na Pana i nie zaprzątać sobie tym głowy? Cyryl z Aleksandrii mówi, że wszystkie te zakazy i nakazy misyjne można skrócić do: „Zrzuć swą troskę na Pana, a On cię podtrzyma” (Ps 55,23), ponieważ to „On daje świętym to, co potrzebne do życia”.
A może chodzi o to, że śniadanie, obiad i kolacja to podstawowe narzędzia ewangelizacyjne? Zjeść z kimś, przygotować komuś posiłek – to ustanowić wspólnotę, nawiązać relację, bliskość. A to zupełnie inne warunki do głoszenia Ewangelii niż kompletna obcość. Co więcej, to już część składowa głoszonej Ewangelii.