Poproś o znak!

„A właśnie że nie będę prosił o żaden znak!” – odpowiada Achaz w dzisiejszym
I Czytaniu, mimo że zaprasza go do tego sam Pan Bóg. Czyżby Achaz nie chciał, żeby Pan poprzestawiał jego plany? Achaz, młody władca Królestwa Południowego, zawarł bowiem sojusz z potężną Asyrią, po to, aby móc pokonać sojusz Samarii i Damaszku – przeciwnych jemu i rządzonej przez niego Jerozolimie. Pan Bóg mówi: „Nie wchodź w sojusz z Asyrią, bo to się źle skończy. Mnie zaufaj. Nie wierzysz? Poproś o znak!”. Achaz nie bierze pod uwagę tych Bożych słów. Robi po swojemu. Co ciekawe, Pan nie poddaje się i nie zostawia go na pastwę losu – i znak mu daje. Mimo wszystko. Znak dziwny, bo na co komu małe dziecko, gdy huczy wokół wojenna zawierucha? Gdyby Pan przysłał ze 40 pociągów załadowanych Leopardami, HIMARS-ami, Bayraktarami, to jeszcze można by było to łatwo zrozumieć.
Ale pojawienie się dziecka? Dziecka, które ma się nazywać Emmanuel? Co to zmienia? Przecież dzieckiem się trzeba opiekować, a na wojnie nie ma na to czasu!
Temat znaku i Emmanuela pojawia się też w dzisiejszej Ewangelii, gdyż św. Mateusz cytuje Izajasza i w świetle tego cytatu patrzymy na historię narodzenia Pana Jezusa. Oto przed naszymi oczyma pojawia się Józef, który właśnie odkrywa, że w jego życiu nie idzie tak, jak sobie zaplanował, nie idzie po jego myśli. Maryja jest w ciąży. A przecież nie zamieszkali jeszcze razem! Wszyscy wiedzą, że są już tak naprawdę małżeństwem, że brakuje tylko ostatniej ceremonii – tej, po której młodzi zaczynają mieszkać razem. Ale przecież jeszcze nie mieszkają! To dlaczego Maryja jest w ciąży? Z kim? Sypie się Józefowy świat – zaczyna rozpadać się to, co myślał
o przyszłości, zaczyna rozpadać się to, co myślał o Maryi, zaczyna rozpadać się kalendarz, w którym miał wpisaną datę uroczystej ceremonii weselnej, po której mieli zamieszkać razem. Józef przygotowuje plan – taki, który pozwoli mu wymknąć się z relacji z Maryją, jednocześnie nie narażając Jej na szwank.
I w tym momencie Pan poprzez swojego anioła interweniuje, wyjaśnia mu całą historię i zaprasza do współpracy.
A Józef, w przeciwieństwie do Achaza,
o którym było w I Czytaniu, akceptuje Boży plan. Działa według Bożego projektu. Józef będzie widział Boże znaki i dzięki nim będzie wierzył w to, że to Bóg jest Tym, który trzyma ster historii w swoich rękach.
A w twoim życiu? Jak reagujesz na Boże interwencje, na zmiany planów, na niespodziewane zwroty akcji? Jak Achaz, czy jak
św. Józef?