Przewaga pomidorówki nad fotosyntezą

I znowu o jedzeniu! Gdyby dobrze poszukać, to prawie w każdej Ewangelii, słyszanej już od początku lipca, jest coś o jedzeniu. Wynika z tego, że jedzenie jest sprawą poważną, może dlatego, że nieuniknioną.
Zastanawiali się Państwo, co by było, gdyby to jakoś inaczej było rozwiązane? Na przykład za pomocą fotosyntezy? Każdy z nas miałby zamiast włosów liście, jak u palmy, jak u łopianu lub jak u malwy.
I w przerwie obiadowej: hop! wszyscy pracownicy biura na taras, pół godziny na słoneczku, fotosynteza machnięta, można wracać do roboty.
Dlaczego musimy jeść? Przewaga sałatki jarzynowej nad fotosyntezą jest taka: ponieważ musimy jeść, to potrzebujemy siebie nawzajem. Gdybyśmy zamiast śniadania stosowali fotosyntezę, to byśmy siebie nie potrzebowali. Samotne drzewa istnieją. Samotnego niemowlaka, który radzi sobie bez innych ludzi i rośnie samodzielnie w dzikim stepie, jeszcze nie widziałem.
Ewangelia to opowieść o życiu, a na życie składa się i obiad, i kolacja. I, jak uczą dzisiejsza i pozostałe Ewangelie lipca i sierpnia, obiad i kolacja to ważny czas. Owszem, można – podwórkowo mówiąc – „nażreć się i pójść”. Ale warto pamiętać, że mnóstwo najważniejszych spraw historii Zbawienia zdarzyło się przy stole, przy posiłku. Przy pieczonej przez Pana Jezusa rybie i chlebie. Nie podczas fotosyntezy. Warto zatem zadbać o ten czas. I czekać, co się wydarzy.
Jeśli nasze stoły przypominają Eucharystię: jest na nich i chleb, i historie, którymi się dzielimy, to będą się zdarzać cuda. Proste, zwykłe, codzienne cuda