Współpraca

Misja Jezusa zaczyna się od przekonania Jana, że trzeba współpracować. Pan Jezus nie zaczyna misji sam. Możemy sobie, co prawda, wyobrazić, że Jezus mógłby rozwiązać wszystko sam, bez niczyjej pomocy. Początek Jego misji domaga się jednak tego, żeby zaistniała jakaś współpraca. Tylko że Jan nie jest
w stanie sobie wyobrazić, że może się Jezusowi do czegoś przydać: „Przecież to ja potrzebuję chrztu od Ciebie! Dlaczego przychodzisz do mnie?”.
Jezus mówi do Jana: „Godzi się nam wypełnić wszystko”. Nie: „Tobie się godzi”, „Mnie się godzi”, ale właśnie „nam się godzi”. Nie: „Janie drogi, ochrzcij Mnie i nie marudź, bo Ja muszę wypełnić wszystko, co sprawiedliwe”. Nie: „Janie drogi, ochrzcij Mnie i nie marudź, bo godzi się tobie wypełnić misję”. Ważne jest to „nam”: Jan jest częścią misji Pana Jezusa; Pan Jezus jest częścią misji Jana.
Gdy pojawia się nam w głowie pytanie
o sensowność naszego bycia na tym świecie, o naszą użyteczność, o naszą przydatność
i zdolność do działania, przypomnijmy sobie Jana, który zmagał się z podobnym pytaniem: „Po co jestem Tobie potrzebny? Przecież to ja potrzebuję Ciebie!”. I przypomnijmy sobie odpowiedź Jezusa, który prosi Jana o chrzest w wodach Jordanu i mówi, że tak trzeba uczynić, tak jest właściwie, tak chce sam Bóg.
Jezus z dzisiejszej Ewangelii pokazuje, że Bóg chce naszej z Nim współpracy. A i owszem, mógłby to wszystko tak rozwiązać, że nie potrzeba by było żadnej naszej pracy i zaangażowania. Ale nie chce. Mamy do spełnienia tutaj jakąś misję, jakieś zadanie. Czy wiesz, jakie ono jest? Jana nazywamy Chrzcicielem, bo jego misją było chrzcić.
A ciebie, jak mogę nazywać? Co jest twoją misją i zadaniem?