Listy od Czytelników

Podziękowania Najświętszej Maryi Pannie, św. Maksymilianowi i naszym świętym Orędownikom

Wydawnictwo Ojców Franciszkanów Niepokalanów
wraz z Redakcją „Rycerza Niepokalanej” pragną podziękować Księżom Proboszczom
za zaproszenie i możliwość promocji naszego miesięcznika w swoich parafiach. Gościli nas:

Ks. Proboszcz Rafał Kopis, par. pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Sycowie,
Ks. Proboszcz Janusz Mikołajewicz, par. pw. św. Józefa Oblubieńca w Żarach,
Ks. Proboszcz Kazimierz Rojek, par. pw. Matki Bożej Pocieszenia w Gwizdowie.

Jeszcze raz dziękujemy za zaproszenie i ogromną życzliwość. Bóg zapłać!

 

Pragnę podziękować na łamach „Rycerza Niepokalanej” Najświętszej Panience i Panu Jezusowi za dobre rozwiązanie. Około 15 lat temu zaszłam w trzecią ciążę, miałam dwóch synów. Ciąża przebiegała prawidłowo, ale bardzo bałam się porodu. Obiecałam, że jak dobrze przejdę poród
i córeczka urodzi się zdrowa, to podziękuję tu Matce Najświętszej. Tak też czynię. Dziękuję również za otrzymane łaski i opiekę Matki Bożej nad moją rodziną.

WDZIĘCZNA AGNIESZKA

W lutym 2006 roku obiecałam Matce Bożej, że podziękuję na łamach „Ryce­rza”, jeśli mój syn wyjdzie z wypadku samochodowego żywy i zdrowy. Samochód, którym jechał jako pasażer, na świeżym śniegu wpadł w poślizg i uderzył prawą stroną
w drzewo. Syn był ok. tygodnia w śpiączce farmakologicznej. Miał krwiaka w mózgu, który z czasem się wchłonął. Miał pękniętą szczękę w trzech miejscach, zdrutowaną w klinice w Poznaniu. Moje żebranie
w modlitwach o jego życie i zdrowie, zamawianie Mszy świętych, modlitwa rodziny
i sióstr zakonnych z Frankfurtu nad Odrą pomogły. Pragnę również podziękować Matce Najświętszej za szczęśliwie zakończony wypadek, gdy mój syn był dużo młodszym chłopcem. Wyrzuciło go z pustej, podskakującej przyczepy w powietrze. Zrobił fikołka i stanął na nogach między złączonymi przyczepami, które zdążono zatrzymać. Gdy był trochę starszy, podczas czyszczenia zbiornika w kombajnie zbożowym został wciągnięty, porwało mu spodnie i tenisówki, a jemu nic się nie stało. Innym razem, gdy spawał coś w kombajnie przy oborze, iskra zapaliła plewy na pochylni. Krzyknął: „Mama! Ogień!” i z wrażenia znieruchomiał. Gdy to zobaczyłam, krzyknęłam: „Panie Boże, ratuj!”. Przy nogach zobaczyłam garnki z wodą i mokrą karmę dla kaczek. Zdusiłam płomienie ognia w zarodku.
Dziękuję Panu Bogu za to, że uchronił mnie od nagłej i niespodziewanej śmierci w Wielkim Tygodniu 2021 roku pod moim własnym domem. Słyszałam przejeżdżający osobowy samochód, ale nie sprawdziłam, czy szosa jest pusta. Rowerem chciałam wjechać na szosę, gdy nagle zza zakrętu, zza budynku sąsiadki wyskoczył ciężarowy samochód, wiozący torf do pieczarkarni, do której zresztą spieszyłam się do pracy. Zdążyłam skręcić koło rowerowe i zeskoczyć przed wtargnięciem na szosę wprost pod koła samochodu.
Dziękuję za opiekę Bożą, gdy ja i mój mąż w kwietniu zachorowaliśmy na COVID i wyzdrowieliśmy. Dziękuję, że Matka Boża pomogła mężowi wyjść z ciężkiej depresji. Proszę o dalszą opiekę Bożą dla nas, tym bardziej że czasy bardzo niespokojne, zdrowie niepewne, a syn mieszka 1000 km od nas.

PRENUMERATORKA OD PONAD 30 LAT, WANDA

Spełniając obietnicę złożoną Matce Najświętszej, pragnę na łamach „Rycerza Niepokalanej” złożyć moje serdeczne
podziękowanie Maryi Niepokalanej i św. Ojcu Kolbemu za wszystkie otrzymane łaski, szczególnie za moje nawrócenie
i umocnienie wiary, za życie i udane zabiegi mojego syna. Dziękuję Ci, Matko, że opiekowałaś się nami podczas operacji i długiego leczenia. Chcę Ci jeszcze bardzo podziękować za ocalenie mi życia i memu tacie
w wypadku na drodze, za zdane egzaminy
i pracę moich dzieci. Modliliśmy się całą rodziną na różańcu i z pomocą Matki Bożej otrzymaliśmy potrzebne łaski. Jestem Ci wdzięczna, Matko Najświętsza, za pomoc
i opiekę w ważnych momentach życia. Proszę Cię, Maryjo, o dalszą opiekę i błogosławieństwo dla naszych rodzin.

WDZIĘCZNA
CZCICIELKA NIEPOKALANEJ,
MARIANNA

Na łamach „Rycerza Niepokalanej”, który gości w naszym domu od lat, pragnę podziękować za dar wielokrotnego uzdrowienia. Już w tamtym czasie moja babcia Katarzyna zmagała się latami z guzem na nosie, który stale krwawił i ropiał. Babcia Katarzyna po zażyciu cudownej wody
z Lourdes doznała uzdrowienia, rana całkowicie się zagoiła. Ja miałam guzy na tarczycy i one zniknęły po zażyciu cudownej wody. Pragnę również podziękować za dar uzdrowienia za wstawiennictwem św. Charbela. Modliłam się bardzo gorąco o jego wstawiennictwo, o dobre wyniki badań. Po wielu dniach modlitwy, odprawionej nowennie do tego świętego kapłana, przyszły dobre wyniki badań. Chwała Panu! Chwała Jego Mateńce Maryi oraz
św. Charbelowi! Ufam, że za Ich przyczyną nastanie pokój na Ukrainie.

HALINA

Za pośrednictwem „Rycerza Niepokalanej” pragnę podziękować Matce Najświętszej oraz św. Ojcu Maksymilianowi Kolbemu za udaną operację tętniaka oraz za otrzymane wszelkie łaski. Nadal powierzam się codziennie Maryi Niepokalanej.

BOGDAN

Bądź uwielbiony Boże w Trójcy Przenajświętszej, bądź uwielbiony Jezu ukrzyżowany, nasz Zbawicielu, bądź pochwalona Maryjo, Matko Syna Bożego. Pragnę podziękować w „Rycerzu Niepokalanej” za odzyskane zdrowie podczas choroby koronawirusa. Zacznę od tego: mój mąż od lat choruje na raka, szpiczaka kości. Jest pod opieką paliatywną. Lekarze mówią, że z tymi chorobami żyje się do ośmiu lat, mąż choruje już lat 14. Ja natomiast jestem uczulona na wiele leków i mam nietolerancję pokarmową. Gdy zostaliśmy zarażeni, z dnia na dzień czuliśmy się coraz gorzej, organizm nie przyjmował pokarmu, a później picia. Dzieci chciały, byśmy poszli do szpitala. Wiedziałam, jak się czuję, i myślałam, że ze szpitala już nie wrócę. Wraz
z mężem wieczorem odmawiamy Różaniec, Litanię i różne modlitwy, prosząc
o wstawiennictwo Świętych: św. Józefa, św. Ojca Pio, św. Antoniego i Sł. B. o. Wenantego Katarzyńca. W czasie choroby nie mogliśmy zmówić razem jednego Ojcze nasz. Wirus zabierał nam życie. Przy łóżku na stoliku nocnym leży obrazek Maryi Niepokalanej i krzyżyk na godzinę śmierci poświęcony. Codziennie przed snem dziękuję za cały dzień i przepraszam za wszystko. Synowa, której jestem bardzo wdzięczna za opiekę, przyniosła mi trochę wody z Lourdes, którą wypiłam. Brakowało mi sił. Przytulona do Maryi i trzymając w ręku krzyż, pogodzona i szczęśliwa, że umrę w domu, leżałam. Tej nocy w sercu mia-
łam dziwny pokój, tego nie da się opisać. Był to pokój Boży. Nad ranem zasnęłam, po zbudzeniu sięgnęłam po różaniec, który leżał na stoliku. Zmówiłam tajemnice bolesne. Łzy leciały z wdzięczności Bogu, że mogę się modlić. Od tej nocy zaczęliśmy
z mężem odzyskiwać siły dzień po dniu.
Razem z mężem dziękujemy Różańcem Panu Bogu Najwyższemu w Trójcy Przenajświętszej i Maryi Niepokalanej, jak też Jezusowi ukrzyżowanemu Zbawicielowi oraz Świętym, prosząc ich o wstawiennictwo za nami. Po 16 dniach wstaliśmy
z łóżka. Po chorobie dzieci powiedziały nam, że lekarze nie dawali nam szans na wyzdrowienie. Oboje z mężem wierzymy, że przez tę chorobę i cudowne uzdrowienie Bóg wszechmogący w swojej dobroci chce, abyśmy umacniali się w wierze, nawracali się, chwaląc i wysławiając Go – Pana Boga Najwyższego.

NIEGODNI
JADWIGA I CZESŁAW

Chcę serdecznie podziękować Jezusowi Chrystusowi i Maryi za to, że podczas adoracji Najświętszego Sakramentu, gdy się przewróciłem, nic mi się nie stało.
Byłem wtedy w kruchcie kościoła, gdzie nie było wiele światła. Myślałem, że mogę oprzeć się o ścianę, ale to był tylko baner. Przewróciłem się więc na posadzkę, uderzając biodrem. Nie mogłem wstać, pomagało mi kilka osób. Dodam, że mam sztuczne biodro z dodatkową obejmą z powodu wypadku i złamania biodra,
które miało miejsce osiem lat temu.
Noszę szkaplerz i Cudowny Medalik. Dziękowałem już na łamach „Rycerza Niepokalanej” za kilka uzdrowień w rodzinie, gdzie lekarze nie dawali szans. Co roku od 20 lat biorę udział w rekolekcjach Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej, do której należę. Wierzę, że Matka Boża uratowała mnie od nieszczęścia.

STAŁY CZYTELNIK
MAREK

Pragnę podziękować na łamach „Rycerza Niepokalanej” za szczęśliwe uratowanie życia i zdrowia syna, Krzysztofa. Krzysztof, początkujący kierowca, jechał
z kolegą. Padał deszcz i na drodze było ślisko. Nagle wpadł w poślizg. Uderzył autem w mur. Samochód nadawał się do kasacji, ale chłopcom nic się nie stało. Syn miał tylko zadrapanie na ramieniu. W aucie był różaniec, wizerunek św. Krzysztofa i Matki Bożej. Dziękuję Ci, Mateńko!

WDZIĘCZNA KRYSTYNA

Pragnę podziękować na łamach „Rycerza Niepokalanej” Panu Jezusowi i Matce Bożej za otrzymane łaski, za szczęśliwe zebranie zbiorów z pola i łąk.

WDZIĘCZNA RENATA ■