Ofiarowanie Pana Jezusai oczyszczenie Maryi

Ofiarowanie Pana Jezusai oczyszczenie Maryi

40 dni po narodzeniu Pana Jezusa w Betlejem Józef i Maryja z małym Dzieciątkiem udali się do Jerozolimy. W liturgii Kościoła wspominamy te wydarzenia 2 lutego. Ich treść jest bardzo głęboka.

W Jerozolimie odbyły się dwie ceremonie; były one znacznie bardziej uroczyste niż obrzezanie Jezusa, do którego doszło siedem dni po Jego narodzinach.
Pierwszym obrzędem było oczyszczenie matki po porodzie, drugim natomiast ofiarowanie dziecka w świątyni. Oba wynikały z Bożych nakazów zawartych w Starym Testamencie. O pierwszym przeczytać możemy w Księdze Kapłańskiej: „(…) «Jeżeli kobieta zaszła w ciążę i urodziła chłopca, pozostanie przez siedem dni nieczysta, tak samo jak podczas stanu nieczystości spowodowanego przez miesięczne krwawienie. Ósmego dnia [chłopiec] zostanie obrzezany. Potem ona pozostanie [w domu] przez trzydzieści trzy dni dla oczyszczenia krwi (…) Kiedy zaś skończą się dni jej oczyszczenia po urodzeniu syna lub córki, przyniesie kapłanowi, przed wejście do Namiotu Spotkania, jednorocznego baranka na ofiarę całopalną i młodego gołębia lub synogarlicę na ofiarę przebłagalną. Kapłan złoży to w ofierze przed Panem, aby za nią dokonać przebłagania. W ten sposób będzie ona oczyszczona od upływu krwi. To jest prawo dotyczące tej, która urodziła syna lub córkę. Jeżeli zaś ona jest zbyt uboga, aby przynieść baranka, to przyniesie dwie synogarlice albo dwa młode gołębie, jednego na ofiarę całopalną i jednego na ofiarę przebłagalną»” (Kpł 12,2-8).
Drugi nakaz zapisany został w Księdze Wyjścia: „Pan tak powiedział do Mojżesza: «Poświęćcie Mi wszystko pierworodne. U synów Izraela do Mnie należeć będą pierwociny łona matczynego – zarówno człowiek, jak i zwierzę»” (Wj 13,1-2).
Ofiarowanie dziecka nie wymagało zaniesienia go do świątyni jerozolimskiej, ale jedynie uiszczenia odpowiedniej kwoty kapłanowi. Wiele matek przynosiło tam jednak swoje pociechy, by osobiście poświęcić je Bogu. Tak też uczyniła Maryja, która wspólnie z Józefem i Dzieckiem udała się z Betlejem do Jerozolimy. Licząca osiem kilometrów droga zajęła Im zapewne dwie godziny.

Ofiara całopalna

Świątynia posiadała cztery dziedzińce. Najbliżej ołtarza położony był dziedziniec kapłanów, za nim dziedziniec mężczyzn (Żydów), potem dziedziniec kobiet, zaś na końcu dziedziniec pogan. Każdy z nich był ściśle przypisany do konkretnej grupy i nikt nie mógł – pod groźbą kary śmierci – naruszyć tego porządku. Dlatego Maryja z Niemowlęciem mogła wejść tylko na dziedziniec kobiet, gdzie obok Bramy Nikanora odbywał się obrzęd oczyszczenia z rytualnej „nieczystości”.
Wcześniej, przechodząc przez dziedziniec pogan, zakupili parę synogarlic. Zbliżyli się do kapłana, któremu Maryja podała oba ptaki, by złożył je w ofierze Bogu.
Ponieważ w świątyni składano na ołtarzu olbrzymią liczbę gołębi, niedaleko Jerozolimy istniały wykute w jaskiniach gigantyczne gołębniki, w których przechowywano tysiące ptaków.
Następnie rozpoczął się rytuał, który hiszpański mariolog Juan L. Bastero de Eleizalde opisywał następująco:
„Kapłan pokropił matkę wodą oczyszczenia, odmawiając nad nią pewne modlitwy. Potem nastąpiła najważniejsza część obrzędu, polegająca na złożeniu obu ofiar. Jedna nosiła nazwę ofiary przebłagalnej i jej materią była zawsze synogarlica lub gołąb, druga zaś była ofiarą całopalną. W tym przypadku na ofiarę wymagano od ludzi bogatych rocz-
nego baranka, od ubogich zaś gołębia lub synogarlicy.
Kapłan wziął zatem gołębia, przeznaczonego na ofiarę całopalną, podszedł do ołtarza ofiar całopalnych, naciął szyję ptaka i nie oddzielając jej od ciała, rozlał krew u stóp ołtarza i wydobył wole i wnętrzności, które rzucił na stos popiołów. Następnie, biorąc ptaka za skrzydła, spalił go nad drewnem położonym na ogniu. Potem wziął drugiego gołębia, zastrzeżonego na ofiarę przebłagalną, zabił go jednym ciosem w kark, rozlał jego krew u stóp ołtarza i rzucił go na popioły. Poprzez ten obrzęd matka została oczyszczona”.

Wykup pierworodnego

Później powinny nastąpić dwie rytualne czynności. Pierwszą było wykupienie pierworodnego syna, jednak św. Łukasz nie wspomina ani słowem o tym obrzędzie. Część biblistów uważa, że Małżonkowie mogli dokonać owego wykupu już wcześniej, nie ruszając się z Betlejem, a jedynie przekazując za pośrednictwem kogoś znajomego pięć srebrnych szekli kapłanom w Jerozolimie.
Możliwe jest jednak inne wytłumaczenie. Jak już wspomniano, Tora przewidywała, że wszyscy pierworodni synowie mieli być kapłanami, jednak później Bóg zlecił tę misję jedynie mężczyznom z rodu Lewiego. Dlatego pierworodnych z pozostałych plemion Izraela należało od tego obowiązku „wykupić”. W związku z tym niewykluczone są dwa różne wyjaśnienia.
Według pierwszego z nich, Jezus był zwolniony od „wykupu”, ponieważ Maryja miała krewnych nie tylko z pokolenia Judy, lecz także z kapłańskiego pokolenia Lewiego, w związku z tym Jej Syn mógł zostać zaliczony do lewitów.
Druga wersja mówi, że Małżonkowie nie zamierzali „wykupywać” Dziecka, ponieważ pragnęli, by służył Bogu, dlatego poświęcili Go w świątyni, tak jak wcześniej Joachim i Anna zrobili to z Maryją.

Proroctwo Symeona i miecz w Niepokalanym Sercu

Ostatnim obrzędem było przedstawienie dziecka Bogu w świątyni. Temu epizodowi św. Łukasz poświęcił znacznie więcej miejsca, opisując zachowanie starca Symeona oraz prorokini Anny, którzy byli obecni przy tym wydarzeniu (por. Łk 2,25-38).
W relacji św. Łukasza aż trzykrotnie pojawia się Osoba Ducha Świętego, dzięki której Symeon jest w stanie wypatrzeć wśród wielu matek z dziećmi znajdujących się w świątyni Maryję z Jezusem, a także rozpoznać
w Dziecięciu wyczekiwanego przez Żydów Mesjasza. Według niektórych biblistów, świątobliwy Symeon mógł być esseńczykiem lub człowiekiem z esseńczykami związanym. Oni bowiem spośród wszystkich Izraelitów wyglądali nadejścia Mesjasza z największym wytęsknieniem. To znamienne, że w swym hymnie na cześć Dziecięcia pobożny Symeon używał słownictwa zaczerpniętego z fragmentów Księgi Izajasza, zapowiadających przyjście Mesjasza.
W jego wypowiedzi mamy do czynienia z grą słów, której nie oddaje wszakże grecki oryginał tekstu. Św. Łukasz na określenie słowa „zbawienie” użył greckiego terminu soterion. W rzeczywistości jednak Symeon musiał mówić po hebrajsku, posługując się wyrazem jeszua, które jest tożsame z imieniem Jezusa (Jeszua). Tak więc słowa: „moje oczy ujrzały Twoje zbawienie” można było odebrać jako: „moje oczy ujrzały Twojego Jezusa”. Dla Maryi było to kolejne potwierdzenie autentyczności misji, która czekała Jej Syna.
Symeon wypowiedział też niezwykłe słowa, jakich matki nie słyszą zazwyczaj po urodzinach swych dzieci. Otóż zapowiedział Maryi, że Jej duszę miecz przeniknie. Znając późniejsze wydarzenia, wiemy, że wspomniane proroctwo dotyczyło boleści, które Maryja przeżywać będzie pod Krzyżem, widząc swego ukrzyżowanego Syna.
Przed Nią przyszłość była jednak zakryta, dlatego usłyszane zdanie stanowiło dla Niej tajemnicę. Mogła jedynie czuć niepewność i niepokój. Wiedziała tylko, że ów „miecz”, który przepowiedział Starzec, związany będzie z przyszłym losem Jej Dziecka. Ten fragment Ewangelii posłuży później wielu artystom do przedstawiania wizerunku Matki Bożej Bolesnej z siedmioma sztyletami lub szpadami wbitymi w Jej Serce.
Do tego fragmentu odwoływać się będzie również cała rzesza Świętych, którzy, z racji współcierpienia z Synem, używali wobec Maryi tytułu Współodkupicielki – od św. Bernarda z Clairvaux, przez św. Johna Henry’ego Newmana do św. Jana Pawła II. To już jednak temat na inną opowieść… ■

Zostaw komentarz