fot. depositphotos

Dożyliśmy czasów, kiedy wszystko, co nas otacza, każda sfera życia, jest negowana, podważana, wręcz odrzucana. Poddawane krytyce jest to, co zbudowało istniejący porządek i ład. To szaleństwo wielu polityków, naukowców, tzw. autorytetów dosięgnęło nawet prawa naturalnego. Pomimo że wynika wprost z samego istnienia człowieka, z natury ludzkiej, jest jawnie negowane. Nasze prawa do życia, własności, wolności słowa czy wreszcie religii stają pod pręgierzem „inżynierów od naprawy ludzkości”.
Walka toczy się na trzech frontach. Pierwszym jest atak na Kościół, głównie katolicki, którego wyznawcy są marginalizowani, prześladowani w różnych formach i na skalę niespotykaną od czasów komunizmu czy antycznego Rzymu. Drugim jest przeformatowanie w stronę lewicową większości partii centrowych, również chrześcijańsko-demokratycznych. Kierunkiem trzecim i chyba najgroźniejszym jest lewicowy nurt myślenia, przekształcony z sowieckiego komunizmu na współczesny. Wyposażony został w nowoczesne formy oddziaływania, „przyjazne” twarze liderów i fałszywy język wspólnoty. Ta rewolucja antropologiczna walczy
z istotą człowieczeństwa, z zasadami i normami życia społecznego, z modelem wychowania dzieci, a przede wszystkim – z rodziną.
Rodzina jest organizacją pierwotną wobec wszystkich innych, jak społeczeństwo, naród czy państwo. Jest pierwszym i najważniejszym miejscem kształtowania się społecznej natury człowieka, wychowania i nauki: języka, uczuć, kultury, religii. Polska historia pokazuje, że dzięki silnej rodzinie, pielęgnującej wiarę i tradycję, udało nam się przetrwać jako narodowi najtrudniejsze chwile, przeżyć zabory i powstania oraz odrodzić się, kiedy po II wojnie światowej stanęliśmy na progu biologicznego wyginięcia.
Od lat wiele środowisk katolickich postuluje, aby każda nowa ustawa czy przepis wprowadzany w życie były weryfikowane w pierwszej kolejności pod kątem korzyści, jakie przyniosą rodzinie, tak w warstwie eko-
nomicznej, jak i społecznej. Przykładem jest choćby zakaz pracy w niedzielę i święta. Tu dobro rodziny wygrało z liberalną ekonomią. Natomiast nasz system podatkowy przez wielu nazywany jest antyrodzinnym i antydemograficznym. Podobnie jest z systemem prawa rodzinnego. Zasadą w nim nadrzędną winno być skuteczne i praktyczne stawianie interesu dziecka i rodziny. Rzeczywistość jest inna.
Bez wątpienia wojna o rodzinę jest „najdłuższą i najważniejszą wojną nowoczesnej Europy”. Jeżeli ją przegramy, przegramy wszystko, co w Bożym planie otrzymaliśmy, a z człowieka przekształcimy się w „postacie” humanoidalne. Bez uczuć, bez wiary,
bez celu… ■

Zostaw komentarz