Powołani do radości
Bóg jest Miłością i Radością. Dla ludzi stworzonych na Jego podobieństwo radość to jedyny normalny sposób istnienia. Radości w codzienności doświadczamy najbardziej w małżeństwie i rodzinie, czyli w kontakcie z osobami, które kochamy najwięcej.
Nasze pragnienie szczęścia jest tak wielkie, że jesteśmy nieszczęśliwi nie dopiero wtedy, gdy przeżywamy rozpacz, lecz już wtedy, gdy nie doświadczamy radości.
Niektórzy ludzie są na tyle nieszczęśliwi, że ból istnienia próbują zagłuszyć alkoholem, narkotykami, seksem, hazardem czy ucieczką w świat wirtualny.
Biblia wyjaśnia, że początkiem oddalania się od szczęścia był grzech pierworodny. Pierwsi ludzie ulegli naiwności, gdyż wymyślili sobie inną drogę do szczęścia niż ta, jaką Bóg im proponował. Od początku historii Stwórca wyjaśniał, że drogą do szczęścia jest uznawanie autorytetu Boga w sprawie dobra i zła, czyli w kwestii odróżniania szczęścia
od nieszczęścia, i że nierozerwalne małżeństwo to najlepszy sposób na pokonanie samotności (por. Rdz 1,22). Adam i Ewa wmówili sobie, że Bóg przeszkadza im w byciu szczęśliwymi. Odtąd kolejne pokolenia ludzi stają w obliczu wyboru między wskazaną przez Boga drogą błogosławieństwa i życia a wskazaną przez Adama i Ewę drogą przekleństwa i śmierci (por. Pwt 30,19).
Szczęśliwy, kto od Boga uczy się miłości
Jeśli ktoś myśli, że jest jedynie ciałem, to będzie przekonany, że do szczęścia wystarczy mu cielesna przyjemność, zaspokojenie popędów i wygodny tryb życia. Jeśli zaś ktoś myśli, że człowiek to duch uwięziony w niepotrzebnym ciele, to będzie przekonany, że warunkiem szczęścia jest walka z własną cielesnością. Kto interpretuje człowieka w sposób skrajny, ten będzie miał skrajnie wypaczone pomysły na szukanie szczęścia.
Szczęśliwi są ci, którzy przyjmują miłość Boga i którzy odpowiadają miłością na miłość. Trwanie w miłości do Boga i do ludzi to jedyna droga do szczęścia. Być człowiekiem szczęśliwym to kochać na wzór Jezusa. Miłość, którą Jezus nas pierwszy pokochał, nie jest uczuciem, zakochaniem, tolerancją, akceptacją, „wolnym związkiem” czy naiwnością. Miłość jest bezwarunkowa, wierna i ofiarna, a jednocześnie mądra. Wyjaśnia nam to Pan Jezus w przypowieści o synu marnotrawnym (por. Łk 15,11-32). Mądrze kochający ojciec nie wycofuje miłości do błądzącego syna. Nie zsyła na niego kar ani cierpień, ale też nie przeszkadza synowi cierpieć na skutek błędów, które ten popełnia.
Miłość musi być mądra
Jezus uczy miłości mądrej, czyli okazywanej w sposób dostosowany do sytuacji i sposobu postępowania danej osoby. Ludzi szlachetnych wspierał, przytulał, uzdrawiał, rozgrzeszał, stawiał za wzór, chronił. Spełniał ich prośby. Potwierdzał, że są błogosławieni. Takim ludziom okazywał miłość w sposób, który wielu uznaje za jedyną formę komunikowania miłości. To mylne przekonanie, gdyż ludziom błądzącym Jezus okazywał miłość w zupełnie inny sposób. Takich ludzi nie tolerował, nie akceptował, lecz twardo upominał i stanowczo wzywał do nawrócenia: „Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie” (Łk 13,3).
Gdy Pan Jezus spotykał krzywdzicieli, to okazywał im miłość w jeszcze bardziej zaskakujący sposób, a mianowicie przez to, że się przed nimi bronił. Nie pozwolił, żeby strącili Go ze skały (por. Łk 4,28-30). Ukrywał się przed tymi, którzy chcieli Go zabić (por. J 11,54). Bronił się przed Annaszem i Kajfaszem, a także przed Piłatem. Bronił się przed żołnierzem, który Go uderzył. Obrona przed krzywdzicielem jest wyrazem dojrzałej miłości, gdyż sprawia, że krzywdziciel nie będzie miał kolejnych ofiar na sumieniu i że nie zaciągnie jeszcze większej winy. Gdy krzywdzeni stanowczo się bronią – nie przestając kochać! – wtedy krzywdziciel ma szansę zastanowić się, nawrócić i zacząć szczęśliwie żyć.
Bóg chroni przed myleniem radości z przyjemnością
Od szczęścia radykalnie oddalają się ci, którzy mylą radość z przyjemnością. Przyjemność jest osiągalna dla wszystkich ludzi, podczas gdy radość jest osiągalna tylko dla niektórych. Aby doznać chwili przyjemności, wystarczy się najeść, wyspać czy zaspokoić popęd. Do tego typu zachowań zdolny jest każdy człowiek. Doznanie przyjemności jest czymś pospolitym.
Natomiast radość jest arystokratyczna, bo doświadczają jej arystokraci ducha. Trwała radość to dar od Boga. To stan ducha, a nie stan ciała czy psychiki. Człowiek dojrzały duchowo dba o zdrowie fizyczne i o dobrostan psychiczny, bo wie, że to ułatwia czerpanie radości ze szlachetnego życia. Z drugiej strony, taki człowiek nie poddaje się smutkowi wtedy, gdy niedomaga na zdrowiu czy gdy doświadcza smutku.
Kto skupia się na szukaniu radości, ten jej nie znajdzie, gdyż zapomina o drodze, którą trzeba przejść, żeby zaznać szczęścia. Drogą tą nie jest pragnienie radości, lecz zapominanie o sobie po to, żeby kochać bliźnich. Przyjemność jest krótkotrwała. Poczucie sytości po posiłku czy doznanie przyjemności seksualnej szybko przemija.
Bóg przypomina nam o tym, że ci, którzy pragną żyć w radości i szczęściu, powinni czynić to, co wartościowe, a nie to, co w danej chwili przyjemne. Powinni kochać Boga, siebie i bliźniego oraz respektować wszystkie przykazania Dekalogu. Człowiek szukający jedynie cielesnej przyjemności czy miłych stanów emocjonalnych nie zazna trwałej radości. Gdy przeżywamy Bożą radość, wtedy nawet nasze ciało staje się silniejsze i bardziej odporne na choroby.
Radość z nawrócenia
Jezus wyjaśnia, że Bóg cieszy się wtedy, gdy ktoś z ludzi nawraca się. Nie znaczy to, że Stwórca mniej cieszy się tymi, którzy od młodości wzrastali w łasce i mądrości. Przeciwnie, Jezus patrzył ze szczególnym wzruszeniem i czułością właśnie na takich ludzi, którzy od dzieciństwa postępowali w sposób szlachetny.
Specyfika radości z grzesznika, który się nawraca, płynie z tego, że wcześniej taki człowiek zadawał wielkie cierpienie Bogu, sobie i bliźnim, a oto teraz to cierpienie się kończy.Możemy sobie wyobrazić, jakie udręki przeżywał ojciec marnotrawnego syna, gdy ten żył w poniżeniu, głodzie i osamotnieniu.
Na tle dotkliwego bólu szczególnie mocno odczuwalna staje się radość z tego, że ktoś, kto błądził, nawraca się i ocala.
Im bardziej kogoś kochamy, tym bardziej cierpimy, gdy ten ktoś się zagubił, i tym większa jest nasza radość, gdy taki człowiek zaczyna kochać. Starszy syn z przypowieści o miłosiernym ojcu nie kochał i dlatego nie cieszył się z ocalenia brata ani z jego dobrej teraźniejszości.
Droga do szczęścia nie musi od razu być radosna. Jezus zapewnia, że błogosławieni są nie tylko ludzie miłosierni, czystego serca czy wprowadzający pokój, lecz także ludzie smutni czy cierpiący prześladowanie dla sprawiedliwości. Są oni błogosławieni pod warunkiem, że trwają przy Chrystusie i w Jego miłości (por. Mt 5,3-12).
Błogosławieństwa, które Pan Jezus proponuje, „odsłaniają cel życia ludzkiego: Bóg powołuje nas do swojego własnego szczęścia” (KKK, 1719). Pełnią szczęścia będzie oglądanie Boga twarzą w twarz w wieczności.
Biblia podkreśla, że szczęście, które człowiekowi daje Bóg, przekracza nasze rozumienie i nasze wyobrażenia o szczęściu: „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie
rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2,9). ■

Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany by dodawać komentarze.