Z Ciemności islamudo Światła wiarykatolickiej

Czy wiesz, że człowiek może naprawdę umrzeć i powstać na nowo jako nowe stworzenie? 17 lat temu moje dotychczasowe życie dobiegło końca – i rozpoczęło się nowe. Spotkałam Prawdę, a kłamstwa i oszustwa, w które wierzyłam przez 40 lat w każdej dziedzinie mojego życia, rozpadły się na moich oczach.
Umarłam – ale potem zostałam stworzona na nowo.

Byłam pakistańską muzułmanką z urodzenia i całym sercem wierzyłam, że islam jest prawdziwą religią – jedyną drogą do Allaha. Nie wychowałam się w konserwatywnej muzułmańskiej rodzinie
i nie nosiłam hidżabu, ale w głębi serca byłam oddana Allahowi. W wieku 18 lat, w drodze swatanego małżeństwa, weszłam do bardzo tradycyjnej muzułmańskiej rodziny i wtedy zaczęłam praktykować islam z większym oddaniem.
Mój mąż nie był wymarzonym rycerzem w lśniącej zbroi, a moje małżeństwo nie przypominało niestety pełnego miłości i oddania związku moich rodziców. Skłoniło mnie to do jeszcze gorliwszej modlitwy, ponieważ tylko Allah mógł mi pomóc. Czytając Koran, natknęłam się na rozdział 19, zatytułowany Mariam. Jest to biblijna Maryja, znana w islamie jako Mariam, matka proroka o imieniu Isa (Jezusa) i jedyna osoba uhonorowana przez zatytułowanie rozdziału Jej imieniem. Dojrzałam do tego, by Ją pokochać, zaczęłam odczuwać głęboką miłość i więź z Nią.
Ta więź przyniosła owoce wiele lat później.
W miarę jak pogłębiała się moja wiara islamska, rosło przekonanie, że wszystkie inne drogi są błędne i zwodnicze, a ludzie, którzy nimi podążają, są zgubieni – choć nigdy nie wierzyłam w przemoc, ponieważ moi rodzice wychowali mnie w duchu życzliwości i miłości do wszystkich.
Po ślubie los rzucił mnie z Pakistanu na Bliski Wschód, a ponieważ moje małżeństwo się rozpadło, trzymałam się Allaha i błagałam Go, aby mnie ocalił. Kiedy byłam już bliska załamania nerwowego, udało mi się
w końcu opuścić Bliski Wschód i zamieszkać z dwójką dzieci w Ameryce, gdzie szukałam wyzwolenia z małżeństwa.

Bezskuteczne modlitwy do Allaha

Rozpoczęłam nowe życie i byłam bardzo wdzięczna za wolność, jaką znalazłam w Ameryce, ale wykształciłam w sobie także rodzaj religijnej dumy i poczucie wyższości, zwłaszcza gdy widziałam wokół siebie nieskromny i hedonistyczny styl życia. To sprawiło, że jeszcze bardziej doceniłam islamskie zasady skromności i czci dla Allaha, a moją wiarę muzułmańską praktykowałam z jeszcze głębszym oddaniem.
Moje modlitwy w Ameryce uległy zmianie. Nie błagałam już Allaha, aby mnie ocalił, ale zaczęłam pytać Go, kim jest. Chciałam zbliżyć się do Niego. Chciałam Go poznać. Odczuwałam palącą potrzebę czegoś więcej i wiedziałam, że to coś więcej, czego nie mam, istnieje. Ale kiedy modliłam się – codziennie, godzinami – nie słyszałam nic. Panowała ogłuszająca cisza, a w moim umyśle zawsze widziałam przed sobą ścianę i ciemność. Wiedziałam, że Bóg jest po drugiej stronie ściany, ale nie mogłam do Niego dotrzeć, bez względu na to, jak bardzo się modliłam.

Maryja wkroczyła w moje życie

Właśnie w tym czasie Mariam, którą tak głęboko kochałam jako muzułmanka, wkroczyła do mojego życia jako Maryja. Podczas gdy zwiedzałam katedrę św. Patryka w Nowym Jorku, szepnęła mi coś do ucha i wezwała mnie z powrotem do Jej kaplicy. Myślałam, że wzywa mnie do siebie, ale po latach zdałam sobie sprawę, że wzywała mnie do swojego Syna, ponieważ to właśnie w Jej kaplicy przechowywano Najświętszy Sakrament.
Po tej wizycie zaczęłam mieć sny o Jezusie i Maryi i odczuwałam namacalną obecność Boga – którą dziś znam jako Ducha Świętego – prowadzącą mnie do miejsc, które były całkowicie chrześcijańskie.
Przez kilka lat przeżywałam zamęt, strach, zdenerwowanie i dezorientację. Jako muzułmanka nie rozumiałam, dlaczego Allah odpowiadał na moje modlitwy, bym mogła Go lepiej poznać poprzez Jezusa i Maryję, a także bałam się gniewu Allaha, ponieważ islam nie pozwala nawet na rozmyślanie o zmianie wiary na inną.
W islamie chrześcijanie są uważani za bluźnierców, ponieważ wierzą w Syna Bożego, i uważa się, że za ten wielki grzech spłoną w ogniu piekielnym.
Nie rozumiałam więc, dlaczego Bóg przemawia do mnie poprzez Jezusa!
Sny i inne mistyczne doświadczenia trwały, a Boska Miłość poruszała mnie, bym za nimi podążała, jakbym szła po czyichś śladach. Ta Miłość była tak delikatna i zachęcająca – tak cierpliwa i czuła, a jednocześnie wytrwała w swoim wezwaniu. Było to zaproszenie, które mogłam przyjąć lub odrzucić. Dla mnie – jako muzułmanki – to przeżywanie Boga było zupełnie inne od tego, do czego byłam przyzwyczajona. Allah był panem – wielkim i nieosiągalnym Bogiem – dalekim od ludzkości, zawsze osądzającym i obserwującym, jak z lękiem wykonywaliśmy wszystkie Jego polecenia, aby nas nie ukarał.
Jako kobieta, czułam się jeszcze mniejsza, ponieważ islam uznaje kobietę za mniej wartą od mężczyzny. Mężczyzna ma przewagę i władzę nie tylko na mocy Koranu – również kultura stawia mężczyznę ponad kobietą.

Pan Jezus przemówił do mnie

Przeżyłam burzliwy, ale ekscytujący okres zmagań z ideą Syna Bożego, odrzucając ją i kłócąc się z Bogiem. Trafiwszy do katolickiego kościoła, codziennie odwiedzałam Go, aby Mu powiedzieć, że nie jest Synem Bożym. Aż pewnego dnia Bóg przemówił do mnie słyszalnym głosem, który rozbrzmiał echem w pustym kościele: „Kim ty jesteś, żeby Mi mówić, kim mogę być, a kim nie? Idź i wróć jako dziecko, a powiem ci Prawdę”. Wybiegłam z kościoła, wstrząśnięta i przekonana, że Bóg właśnie do mnie przemówił. Szukałam Prawdy, a Bóg właśnie obiecał, że mi ją wyjawi.
Wróciłam następnego dnia, wiedząc, że za Prawdę przyjdzie mi drogo zapłacić, ale chciałam poznać ją za wszelką cenę. Nie chciałam przeżyć reszty życia, nie znając Boskiej Prawdy. Tego dnia, kiedy otworzyłam się, by słuchać, zamiast mówić Mu, kim nie jest, promień światła wyszedł z krucyfiksu, pod którym znajdowało się tabernakulum, uderzył w moje serce, tak że zaczęłam drżeć i płakać, padając na kolana po raz pierwszy.
Prawda stała przede mną i nie mogłam już dłużej zaprzeczać, że On jest Synem Bożym. Jedyne, co mogłam wykrzyczeć, to: „Wierzę, wierzę, jesteś Synem Bożym! Wierzę, wierzę!”. W okamgnieniu otrzymałam zastrzyk wiedzy i przekonałam się, że Prawda nie jest filozofią, ideą ani opinią. Prawda była Osobą, której na imię było Jezus Chrystus. Tego dnia dawna ja umarłam – stałam się nowym stworzeniem. Po raz pierwszy poczułam, co to znaczy żyć. Poczułam, co to znaczy wyraźnie widzieć i słyszeć. Z mojego umysłu została zdjęta zasłona, a łuski spadły z moich oczu. Poznałam Prawdę.

18 lat mojej drogi z Panem Jezusem

Od tamtego dnia minęło już ponad 18 lat, a ja jestem jeszcze bardziej zakochana w Panu Jezusie. Zawsze jestem wdzięczna za dar łaski, który otrzymałam. Dar Prawdy jest drogocenną perłą. Żeby ją zdobyć, warto sprzedać wszystko, co się ma.
Dla mnie ceną za Prawdę było wszystko, na czym budowałam swoje życie przez 40 lat. Kiedy przylgnęłam do Jezusa, zewsząd spadały na mnie cierpienia, a ziemia usunęła mi się spod nóg. Myślałam, że kiedy zostanę ochrzczona i zacznę praktykować moją wiarę katolicką, wszystko stanie się łatwiejsze. Jest to jedno z największych nieporozumień, ponieważ kiedy wybieramy Jezusa, wróg zwraca na nas uwagę i ugania się za nami, żeby zgasić nowy płomień wiary. Właśnie wtedy musimy trzymać się Pana Jezusa bardziej
niż kiedykolwiek i iść naprzód przez burzę.
Przeszłam przez lata wielkiego cierpienia, ale dzisiaj, patrząc wstecz, mogę naprawdę dziękować Panu Bogu, że na to pozwolił. On mnie oczyścił i zaprowadził porządek w moim domu. To prawda, że stamtąd, gdzie jest Światło, ciemność musi uciekać. Dziękuję Mu za cierpienie, ponieważ przyniosło mi ono dobro. Nauką, którą z tego wyniosłam, było zaufanie Jezusowi i poddanie się tajemnicy Bożych dróg, wiedząc, że On jest dobry – zawsze dobry. Początek mojego tańca z Bogiem był romansem, w którym On mnie uwodził. Cierpienie było próbą miłości – i to właśnie w tym cierpieniu poznałam, jak niezawodny i wierny jest Jezus.

Ekspansja islamu

Rozglądając się dzisiaj po świecie, dostrzegam rosnące zagrożenie ze strony radykalnego i politycznego islamu, i często jestem pytana, co powinniśmy zrobić jako katolicy. Uważam, że pęknięcie, które pozwoliło radykalnemu islamowi przeniknąć do społeczeństwa zachodniego, powstało, gdy Zachód porzucił swoją wiarę chrześcijańską i przekonanie o obiektywności prawdy, które niegdyś utrzymywały świat w porządku i zdrowiu. Świat zachodni zaczął rezygnować ze swojej wiary i wartości, przyjmując ideę, że wszystkie drogi są równie prawidłowe i że wystarczy być „dobrym człowiekiem”. Prowadzi to do zamieszania, duchowego lenistwa i kultu własnej osoby.
W przeciwieństwie do tego islam nie oferuje możliwości wyboru i nie uznaje innych wyznań za równe sobie. Muzułmanie wierzą, że islam jest właściwą drogą i są gotowi do ponoszenia z tego tytułu ofiar. Priorytetowo traktują swoją wiarę i żyją nią z dumą i przekonaniem. Mężczyźni są w domu przewodnikami wiary. Islam przybiera złowrogą postać tylko wtedy, gdy używa przemocy, aby narzucić wiarę.
Chrześcijanie natomiast przyjęli ducha inkluzywności, który doprowadził do kompromisów i bardziej leniwego podejścia do wiary. Idea obiektywnej Boskiej Prawdy uległa zagubieniu. Głoszona jest fałszywa i wypaczona Ewangelia. To załamanie pozwoliło silnej i niezachwianej wierze islamskiej wkroczyć do społeczeństwa zachodniego i zacząć zdobywać teren. Jeśli nazywamy się chrześcijanami, musimy żyć bezkompromisowo jako chrześcijanie i wierzyć w istnienie obiektywnej Prawdy.
Jezus nie powiedział, że wszystkie drogi prowadzą do Boga. Powiedział: „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”. Wydał Nakaz Misyjny: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.
Św. Paweł mówi w Liście do Galatów (1,8): ,,Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty!”.

Niewiara Zachodu

Nie możemy dostosowywać Ewangelii do naszego lenistwa lub grzechu. Słowo Boże jest wieczne i żaden człowiek nie może go zmieniać. Prawda jest warta tego, by za nią umrzeć, jak pokazuje nam Krzyż. Gdyby chrześcijanie naprawdę wierzyli i żyli swoją wiarą z oddaniem, świat uległby zmianie.
Ewangelia jest żywym Słowem, które ma moc przemiany serc i wskrzeszania duchowo martwych ludzi do nowego życia.
Prawdziwy chrześcijanin, żyjący autentycznie swoją wiarą, daje innym miłość i pokój oraz przyciąga ich.
Nie możemy oczekiwać, że muzułmanie lub inne osoby nawrócą się na chrześcijaństwo, jeśli prezentujemy im rozwodnioną i wypaczoną wiarę. Dlaczego ktoś miałby porzucić silną wiarę dla czegoś, co wydaje się słabe i ukazuje słabą wiarę? Dlaczego oni lub ktokolwiek inny mieliby przyjąć wiarę, której wyznawcy żyją dla przyjemności i nie okazują szacunku dla własnej wiary poprzez styl życia, jaki prowadzą? Jak duże zaufanie miałbyś do takiej wiary? Smutnym faktem jest, że ostatecznie to nie oni są problemem – to my.
Przestaliśmy kierować się wiarą w naszym życiu. Nie jesteśmy znakiem przesłania Ewangelii. Porzuciliśmy Jezusa. Tym, co uratuje świat, jest odnowa, i musi ona rozpocząć się najpierw w nas samych, a następnie w naszych domach. Jezus Chrystus żyje i nadal poszukuje swoich zagubionych owiec, a Ojciec czeka na swoich marnotrawnych synów i córki.
Je­śli będziemy żyć jak ludzie, którzy naprawdę umarli i zmartwychwstali wraz z Chrystusem, świat nie będzie mógł pozostać taki sam.
Żyjmy jako świadkowie Prawdy, jako godni miana chrześcijan, zawsze gotowi do uzasadnienia naszej nadziei – Jezusa Chrystusa. ■

Zostaw komentarz