Przez ostatnie 20 dni Bernadetta nie pokazywała się w grocie, zajmując się swoimi szkolnymi sprawami. W tym czasie miejscowe gazety „Lavedean”, „Imperiale” czy o szerszym zasięgu „Le Mémorial des Pyrénées” (wydawany w Pau) rozpisywały się na temat rzekomych objawień. Przy czym dwa pierwsze periodyki bardzo sceptycznie (a nawet wrogo) odnosiły się do lurdzkich wydarzeń i z ulgą przyjmowały, że to już będzie koniec. Natomiast trzecia gazeta w wydarzeniach w grocie widziała pewne dobro dotykające miejscową wspólnotę, tym bardziej, że owo dobro było także powoli odkrywane przez miejscowych duchownych w postaci duchowej przemiany okolicznej ludności. Przez cały okres owych dwudziestu dni grota była regularnie nawiedzana przez ludzi. Początkowo pojawiły się w niej pojedyncze świece, których liczba z dnia na dzień rosła. Potem pojawiły się jakieś obrazy, a w połowie marca w grocie została ustawiona biała figura Niepokalanej. Ludzie przybywali do groty, nie tylko w dzień, lecz niektórzy pozostawali w niej do późna w nocy. W Lourdes panowało powszechne przekonanie, iż w uroczystość Zwiastowania Pańskiego musi się coś wydarzyć.
W nocy poprzedzającą ów dzień Bernadetta czuje naglące wezwanie do groty. Bladym świtem udaje się tam wraz ze swoją ciotką Lucyllą. Gdy przybyła okazało się, że Pani już czeka. Dziewczynka także tego dnia ponawia prośbę, by Pani wyjawiła swoje imię. Pani tylko się uśmiech ała. Dziewczynka ośmielona Jej uśmiechami, ponawia swą prośbę. Za trzecim razem Pani rozkłada ręce. Potem je składa na piersi, wznosi oczy ku niebu i mówi: „Que soy era Immaculada Councepciou” (miejscowa odmiana dialektu gaskońskiego języka oksytańskiego [Ja jestem Niepokalane Poczęcie]). Pani zniknęła. Bernadetta zaś do płonących świec dołożyła także na prośbę Pani świecę ciotki Lucylli. Było to cztery lata po uroczystym ogłoszeniu przez papieża Piusa IX dogmatu o zachowaniu Matki Chrystusa od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego (8 grudnia 1854). Za ojca nauki o Niepokalanym Poczęciu Maryi Dziewicy Kościół uznaje bł. Jana Dunsa Szkota, franciszkanina, który rozwiązał teologiczną trudność: każde stworzenie podlega prawu grzechu pierworodnego i każde stworzenie potrzebuje odkupienia przez Jezusa Chrystusa. Istotne dokonanie Szkota na drodze ku dogmatyzacji leży we wprowadzeniu pojęcia doskonałego Odkupiciela. Przekonywał i przekonał, że nie ten jest doskonałym odkupicielem, kto wydobywa z grzechu, ale ten, kto nie dopuszcza do popadnięcia w grzech. Dlatego ustrzeżenie swojej przyszłej matki od grzechu pierworodnego świadczy o doskonałości Chrystusowego odkupienia; odkupienie dokonane przez Chrystusa nie byłoby doskonałe, gdyby ograniczało się do oczyszczenia, a nie posuwało się do skutecznego osłonięcia przed złem.
Bernadetta nawet nie wiedziała, co słowa wypowiedziane przez Panią oznaczają, ale dokładnie je powtórzyła Proboszczowi. Chcąc dobrze zapamiętać słowa Pani, dziewczynka powtarzała je przez całą drogę i prawie wpadłszy do domu Proboszcza, bez żadnych wstępów wypowiedziała (wykrzyczała) te dziwnie brzmiące dla siebie słowa. Proboszcz na słowa, które wypowiedziała Bernadetta – jak później wyznał – nieomal nie zemdlał. Gdy dziewczynka potwierdziła, że nie rozumie owych słów, przekonał się o prawdziwości wszystkich zdarzeń z groty: człowiek bowiem posługuje się kłamstwem w znanych sobie terminach. Natomiast tutaj trudno mówić o kłamstwie – dziewczynka powtarza słowa, które nie pochodzą od niej. A zatem Niepokalana Dziewica odmówiła Proboszczowi cudu kwitnącej róży, ale Pani objawiła wszystkim swoje imię
.
W dniu, gdy cały Kościół radował się ogłoszeniem dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, państwo Soubirous zmagali się z bankructwem kolejnego młyna i z wielką troską patrzyli na byt swoich dzieci.
Wieść ta rozchodzi się po całej okolicy. Już nikt nie ma wątpliwości, że Najświętsza Dziewica nawiedziła Lourdes. Czy jednak napewno nikt? Dwa dni później Bernadetta na polecenie burmistrza zostaje przebadana przez komisję lekarską, która orzeka, że w dziewczynce nie ma żadnych niepokojących objawów ani odchyleń od normy. Sprawa dociera aż do Paryża. Władze państwowe domagają się zamknięcia groty, miejscowi duchowni coraz bardziej są przekonani o prawdziwości wizji, zaś miejscowy ordynariusz bp Laurence jeszcze nie zabiera stanowiska.

Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany by dodawać komentarze.