Dlaczego coraz trudniej nam ufać – także Bogu

Podziękowania Najświętszej Maryi Pannie, św. Maksymilianowi i naszym świętym Orędownikom

Redakcja „Rycerza Niepokalanej” dziękuje Wielebnym Księżom i Ojcom Proboszczom za zaproszenie i możliwość promocji naszego miesięcznika w swoich parafiach. Gościli nas:

Ks. Arkadiusz Orzeł – parafia pw. Matki Miłosierdzia Ostrobramskiej w Piszu,
Ks. Piotr Błażejczyk – parafia pw. św. Wawrzyńca w Gliniance,
Ks. Andrzej Stokłosa – parafia pw. św. Jana Chrzciciela w Piszu,
Ks. Przemysław Soboń CRL – parafia Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Gietrzwałdzie.

Jeszcze raz dziękujemy za zaproszenie i ogromną życzliwość. Bóg zapłać!

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Chciałabym podzielić się historią cudu, który wydarzył się w życiu moim i mojego męża przez wstawiennictwo św. Ojca Maksymiliana.
Zawsze myślałam, że cuda przytrafiają się ludziom idealnym, świętym już za życia, tym, którzy naprawdę na nie zasługują.
Św. Ojciec Maksymilian Maria Kolbe pokazał mi w najpiękniejszy możliwy sposób, jak bardzo się myliłam…
Jesteśmy małżeństwem od ośmiu lat. Już od początku, kiedy tylko rozmawialiśmy o imionach dla naszych przyszłych dzieci,
w przypadku chłopca pojawiało się jedno imię – Maksymilian. Nasza fascynacja tym Wielkim Franciszkaninem narastała z każdym rokiem, gdy odkrywaliśmy, kim był i jak żył. Zachwycała nas Jego bezkompromi­sowa miłość do Boga, do Matki Najświętszej i do drugiego człowieka.
Przez wiele lat bezskutecznie staraliśmy się o dziecko. Oboje instynktownie czuliśmy, iż nie chcemy rozwiązywać naszego problemu metodami, które proponuje dzisiejszy świat. Bardzo mocno wierzymy, że każde życie jest darem od Boga i że to On jest jego Dawcą.
Po latach nieudanych starań przyszedł kryzys. Mój mąż, człowiek głębokiej wiary, dzięki któremu sama wróciłam do Kościoła, zaczął się buntować. Podczas modlitwy powiedział Panu Bogu wprost o swoim bólu i rozczarowaniu. Pytał, dlaczego nasze małżeństwo nie zostaje przez Niego pobłogosławione i jaką misję ma w takim razie do spełnienia tu, na ziemi.
W tym samym czasie ja doświadczyłam czegoś zupełnie odwrotnego. Choć z natury jestem osobą niecierpliwą i łatwo się buntuję, nagle doznałam głębokiego pokoju serca.
Pomimo ogromnego bólu, jaki czułam na myśl o dziecku, którego być może nigdy nie będzie mi dane tulić, przyszło we mnie niezwykłe ukojenie. Po raz pierwszy w życiu powiedziałam: „Jezu, ufam Tobie!” – i były to słowa wypowiedziane naprawdę świadomie, z całkowitym zawierzeniem. Zaakceptowałam swoją sytuację, prosząc Boga, aby pokazał mi, czego ode mnie oczekuje, a ja będę pełnić Jego wolę.
Kilka tygodni później dowiedzieliśmy się, że będziemy rodzicami. Termin porodu został wyznaczony na 12 sierpnia – dokładnie w rocznicę naszego ślubu. Nasz syn przyszedł jednak na świat 14 sierpnia wieczorem, we wspomnienie swojego Patrona i w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Otrzymał imiona – Maksymilian Maria.
W chwili gdy piszę te słowa, ma już pół roku. Każdego dnia dziękujemy Panu Bogu, Maryi i św. Ojcu Maksymilianowi za ten cud życia. Wiemy, że wybraliśmy dla naszego syna najlepszego Opiekuna w niebie i że to On wyprosił nam naszego Chłopca.
Marta

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Składam serdeczne, z głębi serca płynące podziękowanie Miłosierdziu Bożemu przez Niepokalaną – Maryję, Matkę Boga naszego, św. Ojca Maksymiliana, św. Ojca Pio, wszystkim Świętym i aniołom w niebie za opiekę nade mną i ratunek we dnie i w nocy. Dziękuję Ci, Królowo nieba i ziemi, Maryjo, Niepokalana.
Wdzięczna Kazimiera S.

Zgodnie z daną obietnicą chcę podziękować Panu Jezusowi Miłosiernemu za otrzymaną za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny łaskę uzdrowienia naszej mamy Barbary.
Mama znalazła się w stanie zagrożenia życia i z bardzo złymi wynikami trafiła do szpitala. Po wdrożonym leczeniu stan zdrowia poprawił się – i mama mogła wrócić do domu.
Wdzięczna Czcicielka

Pragnę podziękować Matce Najświętszej Pompejańskiej za wstawiennictwo i wyproszenie u Pana Boga uwolnienia z nałogu
alkoholowego mojego syna Piotra.
Maria

Zostaw komentarz