Pierwsza Komunia święta w par. św. J.M. Vianneya w Ouagadougou w burkina faso / fot. o. SYlwester Pudło OFMCONV

Podczas swojej niedawnej pielgrzymki na Czarny Ląd papież Leon XIV powiedział, że Afryka jest kontynentem radości
i nadziei, które może dać całemu światu.
Nasuwa się pytanie: Dlaczego Afryka ma radość i nadzieję, których brakuje Zachodowi? Być może dlatego, że jest kontynentem najbardziej religijnym, a Europa najmniej.
W Afryce Kościół rozwija się najszybciej, a w Europie najszybciej obumiera. W 1900 r. na Czarnym Lądzie mieszkał niespełna milion katolików, dziś jest ich już 265 mln. To jedyny kontynent, na którym stale rośnie też liczba kleryków w seminariach.
Czymś normalnym są tam sytuacje, że wierni potrafią w niedziele pokonywać pieszo nawet po kilkanaście kilometrów, żeby uczestniczyć w Eucharystii. Liturgie są długie i rozbudowane, niekiedy trwają po 2-3 godziny, a jednak po ich zakończeniu wiele osób czuje niedosyt, że było tak krótko, bo chcieliby się jeszcze modlić i wychwalać Boga. Na Zachodzie natomiast wielu księży odprawia niedzielne Msze jak najszybciej, by nie zabierać parafianom cennego czasu w weekend…
Na liście 50 krajów, w których chrześcijanie są dziś najbardziej prześladowani, znajdują się 22 państwa afrykańskie. Najwięcej wyznawców Chrystusa ginie rocznie
w 230-milionowej Nigerii, gdzie stanowią oni niemal połowę populacji. W 2025 r. z powodu wyznawanej wiary zamordowanych zostało tam około 7 tys. chrześcijan. Większość zabito podczas ataków na świątynie. Oznacza to, że najniebezpieczniejszym miejscem dla katolika w tym kraju jest kościół podczas Eucharystii. Mimo to Nigeria znajduje się na pierwszym miejscu na świecie pod względem frekwencji na niedzielnych Mszach. Regularnie uczestniczy w nich 94% wiernych. Co to znaczy? Że chodzą wszyscy oprócz tych, co są chorzy (dla porównania: w Niemczech praktykuje 14% katolików, we Francji – 8%, a w Holandii – 7%).
Żeby zrozumieć, skąd bierze się to umiłowanie Eucharystii, warto cofnąć się w czasie o 17 wieków do innego miejsca na mapie Afryki, czyli starożytnej Abiteny, leżącej dziś na terytorium Tunezji. W 304 r. podczas prześladowań za rządów cesarza Dioklecjana schwytano tam grupę 49 chrześcijan, którzy – mimo oficjalnego zakazu – spotkali się potajemnie, by wziąć udział we Mszy świętej. Skazano ich na śmierć. Gdy przed egzekucją rzymski urzędnik zapytał ich, dlaczego złamali prawo, ryzykując życiem, odpowiedzieli: „My bez niedzieli żyć nie możemy”.
A my? ■

Zostaw komentarz