Odzież kobiety żyjącej w tamtych czasach składała się z trzech warstw. Pierwszą była koszula, czyli szata spodnia (po hebrajsku: sadin, hetoneh lub kuttonet, po grecku: chiton, po łacinie: tunica, interula lub subucula), drugą – suknia wierzchnia (po hebrajsku: talit, po grecku: himation, po łacinie: tunica longa), trzecią zaś – płaszcz (po hebrajsku: simba lub simlach, po grecku: chlamys lub failones, po łacinie: toga lub pallium). Podczas większych chłodów zakładano po dwie suknie spodnie bądź wierzchnie.
W odróżnieniu od mężczyzn kobiety mogły mieć na szatach ozdobne naszywki lub hafty, a także przepasywały się kolorowymi pasami. Nosiły też nakrycia głowy – chusty lub welony, składające się najczęściej z dwóch kawałków tkaniny: białej pod spodem i kolorowej na wierzchu.
Szaty Maryi
Dziś w kilkudziesięciu kościołach na świecie przechowywane są relikwie maryjne, a więc przedmioty otaczane czcią jako niegdysiejsza własność Matki Bożej. Nie zostały one nigdy poddane tak wszechstronnym i szczegółowym badaniom naukowym, jak materialne ślady po Panu Jezusie, np. Całun Turyński, Święty Krzyż czy Tunika z Argenteuil.
Wobec tego nie da się potwierdzić autentyczności owych pamiątek. Nie da się jednak także wykluczyć, że część z nich może być prawdziwa. Jedyne, co można powiedzieć na pewno, to fakt, że przez wieki umacniały one wiarę niezliczonej rzeszy pielgrzymów, którzy oddawali im cześć. Dużą część tych przedmiotów stanowią ubrania, głównie suknie, welony oraz pasy.
Trzy suknie
Dwie najbardziej znane szaty, które miała nosić na sobie Matka Boża, znajdują się obecnie w Akwizgranie i Chartres. Wiadomo, że posiadaczem obu sukni był cesarz Karol Wielki, który słynął jako zapalony kolekcjoner relikwii. Sprowadzał je głównie z Jerozolimy i Konstantynopola i przechowywał w swej kaplicy pałacowej, stanowiącej teraz część katedry w Akwizgranie. Pierwsza z owych szat pozostaje tam do dziś i jest wystawiana na widok publiczny raz na siedem lat wraz z innymi relikwiami.
Druga suknia trafiła z kolei do Chartres. Podarował ją władzom tego francuskiego miasteczka w 876 r. wnuk Karola Wielkiego – Karol II Łysy. Na początku przechowywana była w małym drewnianym kościele, który spłonął doszczętnie w 1194 r. Szata jednak ocalała, co mieszkańcy poczytali jako cud. Postanowili zatem zbudować kościół, który zaprojektowano jako relikwiarz dla sukni. Tak powstała jedna z najpiękniejszych katedr gotyckich świata: Notre-Dame de Chartres. W 1927 r. pracownicy Muzeum Włókiennictwa w Lyonie przeprowadzili jedyną naukową ekspertyzę relikwii. Stwierdzili, że mają przed sobą ubiór utkany z grubego, dobrej jakości jedwabiu, pochodzący z pierwszych wieków po Chrystusie.
Trzecia najbardziej znana szata, otaczana kultem jako odzież Maryi, znajduje się w mieście Zugdidi w Gruzji. Jej kustosze twierdzą, że jest to ta sama relikwia, która – według
bizantyjskich kronik – sprowadzona została z Jerozolimy do Konstantynopola i wniesiona 15 lipca 473 r. w uroczystym pochodzie do świątyni Matki Bożej Blacherneńskiej. Miała jednak zniknąć stamtąd w niewyjaśnionych okolicznościach i odnaleźć się dopiero w wieku XVII w prawosławnym klasztorze, w miasteczku Chobi, w Gruzji. Po podbiciu tego kraju przez bolszewików i wcieleniu go do Związku Sowieckiego relikwia trafiła do muzeum w dawnym pałacu książąt Dadiani w Zugdidi, gdzie była pokazywana jako przykład religijnego zabobonu. Dziś jest tam czczona jako relikwia chrześcijańska.
Welony i pasy
Innymi częściami ubioru, otaczanymi kultem jako dawna własność Matki Bożej, są welony. Najbardziej znane ich fragmenty znajdują się m.in. w skarbcu cesarskim w pałacu Hofburg w Wiedniu, w muzeum katedralnym w Perugii, w muzeum diecezjalnym w Imoli niedaleko Bolonii oraz w muzeum w Sienie. To charakterystyczne, że wszystkie owe cztery płótna nie są wystawiane w kościołach jako relikwie, lecz w muzeach jako eksponaty. Jest to wymowne świadectwo tego, że nawet lokalne Kościoły w wielu miejscach nie traktują owych przedmiotów jako autentycznych obiektów kultu.
Co ciekawe, w odróżnieniu od welonów, nadal żywą czcią otaczane są przez wiernych inne fragmenty odzienia, a mianowicie pasy, którymi przewiązywano suknie. Takie relikwie przechowywane są dziś m.in. w prawosławnych świątyniach, w klasztorze Watopedi na Górze Athos, monasterze Troditisa na Cyprze oraz cerkwi św. Eliasza w Moskwie. Pasy są jednak wciąż przedmiotami kultu także w Kościele katolickim, np. we wspomnianej już katedrze w Akwizgranie czy w leżącym 10 km od niej opactwie benedyktynów w Kornelimünster (znajduje się tam kłębek nici oderwany w średniowieczu od akwizgrańskiej relikwii).
Najwięcej wiernych na świecie przyciągają jednak dwa inne pasy uważane za część ubioru Maryi. Pierwszy z nich znajduje się w katedrze św. Szczepana w Prato, w Toskanii, we Włoszech. Pokazywany jest publicznie z balkonu świątyni trzy razy w roku, m.in. 1 maja, gdy ulicami miasta przechodzi uroczysta procesja ze wspomnianą relikwią. Drugi z nich znajduje się z kolei w katedrze Najświętszej Maryi Panny w Tortosie, w Hiszpanii. Jest wystawiany na widok publiczny kilkanaście razy w roku. W pierwszą niedzielę września wierni obnoszą go w specjalnej lektyce podczas odświętnej procesji, gromadzącej większość mieszkańców, ubranych często w tradycyjne regionalne stroje.
Włosy i pierścienie
Kolejnym rodzajem relikwii maryjnych są włosy, przechowywane w ozdobnych relikwia-rzach, m.in. w bazylice Matki Bożej Większej (Santa Maria Maggiore), w Rzymie, we włoskich katedrach w Genui, Mesynie i Palmi oraz w muzeum w Luwrze, do którego trafiły z bazyliki Saint-Denis pod Paryżem. Nie wiadomo, czy rzeczywiście należały one do Maryi. Nawet gdyby poddano je badaniom naukowym, to te nie byłyby w stanie niczego wykazać. Nie wiemy przecież nawet, jakiego koloru włosy miała Matka Boża. Przyjęło się uważać, że czarne lub ciemne, ponieważ takie posiada większość Żydówek, jednak całkowitej pewności co do tego nie ma.
Najbardziej oryginalnym przedmiotem przypisywanym Maryi jest jednak pierścień ślubny, który miała dostać w momencie zaślubin od św. Józefa. W ciągu wieków kilka miast szczyciło się tym, że posiada taką relikwię. Dziś najbardziej znane znajdują się w katedrze Notre-Dame w Paryżu, kościele św. Józefa w Mesynie na Sycylii oraz w katedrze
św. Wawrzyńca w Perugii. Tylko ten ostatni został jednak poddany badaniom naukowym.
Według średniowiecznych podań, po wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny cenne precjozum miało trafić w ręce św. Jana, a później zostało dostarczone do Rzymu przez jednego z jego uczniów. Potem pierścień znalazł się w kościele św. Franciszka w Chiusi, skąd w 1473 r. został ukradziony przez niemieckiego augustianina o. Winteriusza z Moguncji i przywieziony do katedry w Perugii, gdzie umieszczono go w specjalnie wybudowanej kaplicy św. Józefa.
W 2005 r. ukazała się praca zbiorowa włoskich naukowców poświęcona owej relikwii. Autorzy wykazali, że biżuteria wykonana została z kamienia półszlachetnego, czyli jasnożółtego chalcedonu. Wśród tekstów znalazła się m.in. analiza gemmologiczna pierścienia, sporządzona przez włoskiego badacza, Miski Michele Tostiego, który dokonał szczegółowych pomiarów precjozum. W swej konkluzji nie wykluczył, że może ono pochodzić z I w. po Chrystusie. ■
