Lęk o przyszłość a codzienne wybory serca
Codzienność niesie lęk o przyszłość, który potrafi przytłaczać nawet najodważniejszych. Ta niepewność czasem pojawia się nagle, kiedy rzeczywistość zatrzymuje nas na chwilę. Czy wszystko naprawdę jest pod kontrolą? Jak nie dać się zagłuszyć temu, co nieznane?
Historia, która odsłania sens
W jednym z zimowych dni, gdy św. Maksymilian Kolbe spacerował po zakopiańskich ulicach, natknął się na grupkę dzieci bawiących się w pobliżu świątyni. Patrzył na nich, zamyślony. Widział w tych młodych twarzach ufność, wolną od troski o jutro. Przypominał sobie, że dziecko nie pyta, co nadejdzie jutro. Czeka, bo ufa. Tak uczył i swoją młodą wspólnotę – zaufać Bogu, nawet jeśli świat wokół pełen był niepewności. Święty nie lekceważył trudów epoki, ale przekonywał, że prawdziwa siła rodzi się z zawierzenia i pokornego przyjęcia Bożej woli. Często stawiał pytanie: czy bardziej troszczysz się o swoje plany, czy raczej powierzasz je Maryi i Jej Synowi? W Ewangelii znajdziemy wezwanie: „Nie troszczcie się zbytnio o jutro” (por. Mt 6,34). Kościół od wieków przypomina o tej nadziei wpisanej w modlitwę każdego dnia.
Wymiar duchowy tej drogi
Lęk o przyszłość dotyka serca, gdzie stykają się wiara i niepokój. Wybór dokonuje się w ciszy sumienia. Można wybrać zaufanie, nawet jeśli żadna okoliczność nie daje gwarancji spokoju. Maksymilian Kolbe zachęcał, by w codziennych napięciach wybierać zawierzenie, choćby wydawało się to trudne lub nawet nierozsądne. Uczył, że zaufanie Bogu nie polega na braku myśli o jutrze, ale na oddaniu tej myśli w Jego ręce. Im bardziej niepewność się wkrada, tym pilniejsza staje się potrzeba wiary – nie deklaratywnej, ale zakorzenionej w praktyce, w najprostszych gestach: modlitwie, obecności przy drugim człowieku, uczciwym wykonywaniu codziennych obowiązków.
Wiara dziś wymaga odwagi zawierzenia, zwłaszcza w świecie pełnym sprzecznych komunikatów i obietnic. Szukanie pewności poza Bogiem zawsze prowadzi do rozczarowania. Kościół nieustannie wskazuje, że najpewniejszą drogą jest powrót do Ewangelii, do Maryi, która w największym niepokoju trwała pod krzyżem swojego Syna. To Jej przykład zaprasza do postawy spokojnej ufności, nawet jeśli nie widzimy rozwiązań. Modlitwa do Niepokalanej, tak bardzo obecna u św. Maksymiliana, staje się sposobem na budowanie pokoju serca i wierności mimo burz.
Myśl na drogę
Każdego dnia można na nowo uczyć się wybierać zaufanie. Nawet jeśli nie zmieni się od razu rzeczywistość, przemienia się serce. Lęk o przyszłość przestaje prowadzić, a zaczyna być okazją do jeszcze głębszego zawierzenia. Na tej drodze nigdy nie jesteśmy sami – jest z nami Kościół i Maryja, która prowadzi do Syna.
Zachęcamy do lektury artykułu o modlitwie w trudnych chwilach, by pogłębić swoje zawierzenie i odnaleźć pokój w codzienności.

Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany by dodawać komentarze.