Kochaj na wzór Pana Jezusa!

Pan Jezus uczy nas miłości mądrej. Kochać jak Chrystus to okazywać miłość w sposób dostosowany do zachowania danej osoby.

Biblia zapewnia nas o tym, że Bóg kocha nas bez żadnej naszej zasługi. Kocha nas najdosłowniej za nic! Na Jego miłość nie jesteśmy w stanie zasłużyć. Miłość jest bezinteresownym i bezwarunkowym darem. Na wszystko, co dobre – poza miłością! – powinno się zasługiwać, gdyż inaczej nasze relacje międzyludzkie byłyby niesprawiedliwe. Powinno się zasługiwać, na przykład, na dobre stopnie w szkole, na awans w pracy zawodowej czy na zaufanie. Jedynie miłość jest za nic. Bóg kocha nas także wtedy, gdy Go nie kochamy i gdy nie kochamy nikogo z ludzi. Podobnie każdy z nas powinien tak okazywać miłość swoim bliskim, żeby byli pewni naszej nieodwołalnej miłości.

Bóg kocha na zawsze

Ponadto, Bóg kocha nas nieodwołalnie. Nigdy nie przestanie nas kochać. Ten, który jest Miłością, nie przestałby nas kochać nawet wtedy, gdyby ktoś z nas skazał siebie na wieczne potępienie. Piekło nie polega na tym, że Bóg przestał nas kochać, bo nie przestanie. Źródłem cierpienia w piekle jest świadomość tego, że ja już nigdy nie pokocham, mimo że jestem na zawsze kochany. W doczesności nie ma piekła, gdyż nawet jeśli tu i teraz nie kocham, to Bóg uczyni wszystko, żebym się nawrócił i ocalił.
Bóg nie tylko nigdy nie przestanie nas kochać, lecz nigdy nawet nie postraszy nas wycofaniem miłości. Gdy Jezus spotykał ludzi, którzy ciężko grzeszyli, to mówił, że marnie zginą, jeśli się nie nawrócą, ale nie mówił, że przestanie ich kochać.
Kto z nas kocha naprawdę, czyli na wzór Boga, ten nigdy nie przestanie kochać swoich bliskich i nigdy nie postraszy ich wycofaniem miłości. Straszenie małżonka czy dzieci
wycofaniem miłości to wydawanie na nich duchowego wyroku śmierci. W takiej oto sytuacji mogą oni już bowiem do śmierci nie uwierzyć w to, iż są przez Boga kochani na zawsze. Nigdy i nikogo nie wolno nam szantażować wycofaniem miłości!

Bóg kocha z bliska

W Starym Testamencie ludzie mogli myśleć, że Bóg wprawdzie kocha, bo daje im wiele znaków swojej miłości, ale że czyni to z dalekiego i wygodnego nieba. Ktoś mógłby w takiej sytuacji mówić: „Boże, niewiele daje mi to, że Ty gdzieś w zaświatach myślisz o mnie z miłością. Jesteś zbyt daleko. Ja tu, po Adamie i Ewie, straszliwie cierpię i na tym łez padole potrzebuję kogoś, kto wspiera mnie z bliska!”.
Odkąd Syn Boży stał się człowiekiem i przyszedł do nas osobiście, to już wiemy, że Bóg kocha nas z bliska. Z tak bliska, że do­słownie na dotyk. Jezus brał ludzi w ramiona, przytulał, wyciągał rękę, dotykał tych, których uzdrawiał czy pocieszał. Bóg wie, że im bliżej jest nas ten, kto kocha, tym bardziej nas umacnia. On kocha nas najbardziej i chce umacniać nas najbardziej. To dlatego pozostaje z nami w Eucharystii do końca czasów. Gdy przyjmujemy Go w Komunii świętej, to On staje się środkiem naszego środka.
Naszymi bliskimi czują się ci ludzie, którym okazujemy miłość z bliska. Kochający małżonek czy rodzic w każdej sytuacji znajduje czas na to, żeby być fizycznie blisko swoich bliskich. W przeciwnym przypadku rani ich, gdyż traktuje małżonka czy dzieci jak obcych.

Bóg kocha widzialnie

Czwartą cechą miłości Boga jest to, że dosłownie możemy Jego miłość zobaczyć.
To nie przypadek, że nie ma w Ewangelii takiej sceny, w której Jezus podchodzi do kogoś i mówi: „Kocham cię”. Jezus nie deklarował swojej miłości. On w aż tak oczywisty sposób miłość okazywał, że ludzie to po prostu widzieli. Dla przykładu, gdy Zbawiciel zapłakał przy grobie Łazarza, to Żydzi mówili: „Patrzcie, jak go miłował!”.
Jezus okazywał miłość widzialnie na trzy sposoby: poprzez skupienie na kochanych osobach, poprzez służenie im oraz poprzez okazywanie im czułości. Jezus patrzył w oczy i serce każdego człowieka. Wczuwał się w jego sytuację. Dostrzegał jego potrzeby i troski. Dzięki takiemu skupieniu wiedział, jakiej służby i pomocy potrzebuje dana osoba. Wspierał spotykanych ludzi często kosztem posiłku, odpoczynku czy snu. Nauczał, karmił, uzdrawiał, pocieszał, chronił. Jeśli nasi bliscy widzą, że jesteśmy na nich skupieni, że czasem padamy
ze zmęczenia, bo chcemy im we wszystkim pomagać, to widzą, że ich kochamy.
Miłość do ludzi okazywał Jezus widzialnie także poprzez czułość. Był czuły w spojrzeniu, w dotyku, w przytuleniu, w błogosławieniu, w tonie głosu, w cierpliwości. Gdy okazujemy naszym bliskim czułość, serdeczność i cierpliwość, to oni widzą, że ich kochamy.

Bóg kocha nad życie

Syn Boży przyszedł do nas w ludzkiej naturze, chociaż z góry wiedział, że Go zabijemy. Zapowiadał to uczniom i przygotowywał ich na to, że dobrowolnie odda za nas życie na Krzyżu. Bóg kocha nas do tego niesłychanego stopnia, że nasz los jest dla Niego ważniejszy niż Jego własny los!
On pozwoli na to, aby źli ludzie potraktowali Go gorzej niż mordercę, Barabasza. Pozwoli się aresztować, opluwać, biczować, skazać na haniebną formę śmierci, bylebyśmy byli pewni tego, że kocha nas najdosłowniej za każdą cenę. Ewangelie w konkretny sposób ukazują tę niesłychaną cenę cierpienia. Na samą myśl o tym, na co się zgodzi z miłości do nas, Jezus czuł w Ogrójcu trwogę i pocił się Krwią.
Nie chciał tego strasznego cierpienia.
Bóg jest nie tylko Mądrością i Miłością, lecz także Radością. Cierpienie jest obce Jego naturze. Jeśli ktoś okazuje nam miłość jedynie wtedy, gdy postępujemy dojrzale, to możemy mieć wątpliwości, czy ten ktoś będzie nas kochał nawet wtedy, gdy zaczniemy błądzić i zadamy mu cierpienie. Nasi bliscy są pewni naszej miłości wtedy, gdy okazujemy im miłość także wówczas, gdy w swojej słabości zaczynają nas dręczyć czy gdy troska o nich wymaga dosłownie oddawania życia dla nich – na raty w codziennej służbie.

Bóg kocha mądrze

Niektórym ludziom trudno uwierzyć w to, że Bóg kocha nas mądrze, skoro kocha za nic, nieodwołalnie i skoro oddaje za nas życie. Czy miłość, która jest aż tak radykalna, może być jednocześnie mądra? Jezus upewnia nas, że jest to możliwe. Miłość to nie tylko szczyt dobroci, lecz to także szczyt mądrości. Bóg doskonale potrafi łączyć ofiarność i mądrość w miłości.
Kochać mądrze to każdemu spotykanemu człowiekowi okazywać miłość inaczej, w zależności od zachowania tejże osoby. Ludzi szlachetnych Jezus wspierał, błądzących upominał, a przed krzywdzicielami się bronił po to, by nie stawali się jeszcze większymi krzywdzicielami. Miłość mądra oznacza kierowanie się zasadą: to, czy kocham ciebie, zależy ode mnie, natomiast to, w jaki sposób okazuję ci miłość, zależy od ciebie i od twojego sposobu postępowania.
Jeśli kocham tak, jak tego uczy mnie Pan Je­zus, to wtedy ofiarnie i czule wspieram tych, którzy postępują szlachetnie, twardo upominam tych, którzy poważnie błądzą, i stanowczo bronię się przed tymi, którzy usiłują mnie krzywdzić. Kochać mądrze to trafnie dobierać słowa i czyny do sytuacji i zachowania kochanej przez nas osoby.
Odnoszenie się w jednakowy sposób do wszystkich, których kochamy, byłoby mądre jedynie wtedy, gdyby każdy człowiek zachowywał się w identyczny sposób. Kto mądrze kocha, ten wie, że inaczej okazuje się miłość dzieciom, a inaczej dorosłym, inaczej kobietom, a inaczej mężczyznom, inaczej zdrowym, a inaczej chorym, inaczej ludziom świętym, a inaczej ludziom uwikłanym w grzechy czy uzależnienia. Kto z małżonków, rodziców, dzieci czy rodzeństwa w mądry sposób okazuje miłość swoim bliskim,
ten czyni wszystko, co możliwe, by jego bliscy też kochali mądrze i byli szczęśliwi. ■