W 1989 roku (według Instytutu Socjologii Kościoła Katolickiego) około 46% Polaków uczestniczyło w każdą niedzielę we Mszy świętej. W 2023 roku było ich już tylko 28-30%. Winą za ów spadek obarczyć można bezosobowe procesy sekularyzacyjne, co jest oczywiście najłatwiejsze. Można jednak zapytać także o odpowiedzialność mężczyzn,
a zwłaszcza ojców rodzin. Dlaczego właśnie ich?
Warto przytoczyć wyniki badań przeprowadzonych w Szwajcarii na temat wpływu rodziców na wiarę dzieci. Okazuje się, że w rodzinach, w których oboje rodziców co tydzień chodziło do kościoła, 33% dzieci będzie regularnie w każdą niedzielę uczestniczyć we Mszy świętej przez całe życie, 41% będzie robić to nieregularnie, zaś 25% przestanie w ogóle praktykować swoją wiarę. Może wydawać się to niezbyt imponującym rezultatem, dopóki nie poznamy innych danych.
Otóż w rodzinach, w których ojciec chodził do kościoła rzadko lub nie chodził wcale (nawet jeśli matka uczęszczała regularnie), wyniki były znacznie gorsze: tylko 2% dzieci co tydzień brało udział we Mszy świętej w wieku dorosłym, 37% czyniło to sporadycznie, a ponad 60% całkowicie porzuciło praktyki religijne.
Wiele do myślenia daje odkrycie, że w rodzinach, w których to ojciec inicjował wychodzenie do kościoła, aż 44% dzieci kontynuowało w dorosłym życiu regularne uczestnictwo w niedzielnych Mszach świętych. To najwyższy współczynnik uzyskany podczas owych badań, pokazujący pierwszoplanową rolę głowy rodziny jako wzorca zachowań dla swego potomstwa. Jeśli ojciec chodzi do kościoła, bo jest do tego zachęcany lub zmuszany przez matkę, jawi się dzieciom jako niezbyt zaangażowany chrześcijanin, a niekiedy osoba słaba i podatna na wpływy.
Z badań wynika, że nawet gorliwość religijna matki, która co niedzielę chodzi do kościoła, nie ma długoterminowego wpływu na regularne uczestnictwo dzieci we Mszy świętej – może ona jedynie zapobiec całkowitemu odejściu pociech od wiary. W tym kontekście matki odgrywają dobroczynną rolę tylko jako uzupełnienie praktykującego ojca. Kluczowa jest zatem funkcja tego ostatniego. Jeśli on nie chodzi do kościoła, to niezależnie od tego, jak starać się będzie matka, tylko co pięćdziesiąte dziecko w tego typu związku będzie w dorosłym wieku co tydzień brać udział we Mszy świętej.
Dane statystyczne pokazują, że ojcowie w Polsce nie spełniają swej roli jako przewodnicy duchowi dla własnych synów i córek.
Na kogo spada wina ojców?

Tata modlący się ze swoimi dziećmi / Depositphotos
Zostaw komentarz