Nawrócenie warunkiem miłości w rodzinie

Nawrócenie warunkiem miłości w rodzinie

Miłość małżeńska i rodzicielska to błogosławiona, ale wymagająca forma miłości. Z tego powodu, aby być kochającym małżonkiem i odpowiedzialnym rodzicem, trzeba nieustannie się nawracać.
Niestety, nie jest to łatwe. Istnieje kilka przeszkód, które blokują proces nawrócenia.

Pierwsza z nich to lekceważenie własnych słabości i grzechów. Zwykle wyolbrzymiamy cudze błędy, a pomniejszamy własne. Widzimy drzazgę w oku brata, a nie dostrzegamy belki w naszym oku. Przykładem, zdawałoby się drobnych, grzechów są: plotkowanie, stałe narzekanie, nieuzasadnio­na podejrzliwość, wygodnictwo, patrzenie na świat wyłącznie z własnej perspektywy czy odreagowywanie na bliskich naszych problemów i gorszych nastrojów.
Drugą przeszkodą w nawróceniu jest porównywanie siebie z innymi ludźmi. Czynimy to po to, żeby uciekać od prawdy o sobie i usprawiedliwiać własne grzechy. To dlatego zwykle porównujemy się z ludźmi, których uznajemy za gorszych od siebie. Osądzamy wtedy nie tylko ich zachowania zewnętrzne, lecz także świadomość, sumienie, wolność oraz motywy działania. Takiej oceny może dokonywać jedynie Bóg, gdyż tylko On zna serca poszczególnych ludzi. Znalezienie choćby jednego człowieka, który wydaje się nam gorszy od nas, nie sprawi, że nasze złe postępowanie stanie się właściwe.
Trzecią przeszkodą w nawróceniu jest wmawianie sobie, że nie jesteśmy już w stanie się zmieniać. Wbrew pozorom nie jest to postawa pokory, lecz przejaw wygodnictwa i egoizmu. Z pomocą Boga nawet największy grzesznik może stać się człowiekiem świętym.

Kryteria rachunku sumienia

Gdy uda się nam uniknąć pułapek, które blokują nawrócenie, to dostrzeżemy fakt, że jesteśmy grzeszni i potrzebujemy nawrócenia. Właściwym rozwiązaniem są wtedy: uczciwy rachunek sumienia, serdeczny żal
za popełnione grzechy i szczera spowiedź.
Nawrócenie to jednak coś znacznie więcej niż tylko odwrócenie się od zła. Chrystus wyjaśnia, że na końcu życia doczesnego sądzeni będziemy z miłości. Przypomnijmy sobie słowa Pana Jezusa, które powinny stać się dla nas kryterium nawrócenia. Do ludzi potępionych Chrystus mówi: „Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie” (Mt 25,41-43).
Los potępionych jest zatem konsekwencją faktu, że nie nauczyli się kochać.
Do ludzi po prawej stronie Chrystus nie mówi, iż idą do nieba, gdyż są bez grzechu. Wtedy bowiem w niebie byłaby tylko Maryja. Chrystus wyjaśnia im, że idą do nieba dlatego, że nauczyli się kochać (por. Mt 25,35–40). Jedynym sposobem, by nie czynić zła, jest czynienie dobra. Nie grzeszy jedynie ten, kto kocha. Człowiek, który się nawraca, powinien także zapytać samego siebie o to, czy powstrzymywał się od czynienia zła, do którego był kuszony i które mu się narzucało.
Nawrócenie wymaga od nas rozrachunku z grzeszną przeszłością. Wymaga żalu oraz odwrócenia się od zła – ale to punkt wyjścia, a nie punkt dojścia w nawróceniu.

Pozytywne postanowienie poprawy

Nawrócenie wymaga postawienia sobie konkretnych zadań. Postanowienie poprawy nie może ograniczać się do rezygnacji ze zła. Skoro zło zwycięża się dobrem i skoro sądzeni będziemy z miłości, to nawrócenie oznacza czynienie dobra, czyli coraz dojrzalsze okazywanie miłości. Konieczne jest zatem podjęcie postanowień pozytywnych.
Jeśli ktoś postanawia, że nie będzie już odtąd plotkował, to takiego postanowienia nie uda mu się zrealizować. Jedynym sposobem, żeby nie mówić źle o innych ludziach, jest mówienie o nich z życzliwością i przy-jaź­nią.
Jeśli ktoś nadużywa alkoholu, to powinien postanowić, że nie będzie już spożywał tej substancji, żeby nie dręczyć samego siebie i swoich bliskich.
Jeśli ktoś kłamał, to powinien stanowczo postanowić, że usunie przyczynę kłamstw, czyli że odtąd będzie postępował tak szla­chet-nie we wszystkich sferach życia, by nie mieć niczego do ukrycia.
Jeśli ktoś boryka się z grzechami seksualnymi, to nie wystarczy, że postanowi, iż nie będzie już do nich powracał. Trzeba postanowić, że będzie tak czysto i ofiarnie kochał ludzi – począwszy od swoich bliskich – że seksualność przestanie być dla niego chorobliwie atrakcyjna.

Boże ideały i aspiracje

Dokonując rachunku sumienia, nie wystarczy uznać poszczególne grzechy i postanowić walkę z nimi. Trzeba także zastanowić się nad ich źródłem, po to, żeby eliminować ich przyczyny. Każdy zły czyn to nie przypadkowy epizod, lecz to efekt całokształtu naszego postępowania. To rodzaj duchowego alarmu. Nawrócić się to nie tylko walczyć
z pojedynczym grzechem, lecz to zmieniać na lepsze samych siebie oraz nasze relacje z bliźnimi, zwłaszcza relacje w małżeństwie i rodzinie.
Warunkiem trwałego nawrócenia jest kształtowanie w sobie pragnień i aspiracji na miarę godności i powołania człowieka. Grzech wdziera się w nasze życie wtedy, gdy nie aspirujemy do życia w miłości, prawdzie, wolności i świętości. To właśnie rezygnacja z ideałów sprawia, że zło zaczyna jawić się nam jako dobro.
Także grzech pierworodny był konsekwencją zniekształcenia pragnień. Pierwsi ludzie zaczęli skupiać swoją uwagę na drzewie poznania dobra i zła (por. Rdz 3,6). Wypaczenie pragnień odbiera mądrość, miesza dobro ze złem i prowadzi do szukania szczęścia tam, gdzie go nie ma.

Pójść z grzechem do Pana Jezusa

Pomocą w rozumieniu warunków nawrócenia może być porównanie postawy św. Piotra z postawą Judasza. Ten ostatni też uznał swój grzech. Nie usprawiedliwiał się. Judasz zdobył się na uczciwy rachunek sumienia: „zdradziłem Niewinnego”. Mimo to poszedł i powiesił się.
Piotr zupełnie inaczej zareagował na swoją słabość. On również był boleśnie rozgoryczony własną postawą. Zaparł się trzy razy swojego ukochanego Mistrza, któremu wcze­ś-niej przyrzekał, że nigdy Go nie opuści. Jednak w przeciwieństwie do Judasza Piotr nie pozostaje sam ze swoim grzechem. Zawstydzony i zalękniony, idzie za Panem Jezusem. Gdy ich spojrzenia się spotykają, wtedy Piotr wychodzi, by gorzko zapłakać. Nie ulega rozpaczy – jak Judasz – lecz zmienia się w mocarza. Odtąd będzie można go zabić, ale nie będzie można go zastraszyć i zmusić do ponownego zaparcia się Chrystusa.
Widząc przemianę Piotra, możemy domyślać się tego, co wyczytał on w spojrzeniu Zbawiciela: Piotrze, jeśli myślisz, że cię potępiam, to jeszcze Mnie nie znasz. Właśnie idę oddać za ciebie życie, bo aż tak bardzo ciebie pokochałem.
Trwałe nawrócenie wymaga podejścia do kratek konfesjonału, żeby raz jeszcze – a może po raz pierwszy w życiu – przekonać się i upewnić, że Boża miłość większa jest niż nasza słabość i że wszystko możemy w Chrystusie, który nas umacnia.
Gdy przyjmiemy od Boga dar przebaczenia, to będziemy w stanie coraz bardziej kochać. Jest to najlepszy sposób na wynagradzanie naszym bliskim za krzywdy, które wyrządzaliśmy im przed nawróceniem. ■

Zostaw komentarz