Oczyszczenie „nieczystych”

Oczyszczenie „nieczystych”

W Indiach coraz częściej dochodzi do nawróceń na chrześcijaństwo, zwłaszcza na katolicyzm, wśród dalitów, czyli „nieczystych”, członków najniższej kasty, zwanych także pariasami. Co prawda dziś są oni określani oficjalnie w nomenklaturze państwowej mianem scheduled castes i posiadają ustawowe przywileje oraz ochronę prawną, jednak codzienna praktyka znacznie odbiega od antydyskryminacyjnych zasad wprowadzonych w 1989 r. przez władze w New Delhi.
Dla dalitów Ewangelia ma powiew Dobrej Nowiny. Ludzie znajdujący się na samym dole drabiny społecznej, których życie w świetle ich własnej religii jest mniej warte niż świętych krów, nagle dowiadują się, że ich egzystencja ma nieskończoną godność, ponieważ zosta­li stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, a dokonało się to z czystej i bezinteresownej  miłości Stwórcy do nich samych. Dowiadują się, że ich dusze nie są skazane na nieustanne krążenie w kołowrocie istnień, lecz powołane do wiecznej szczęśliwości z Bogiem. To prawdziwa rewolucja, która całkowicie odmienia ich postrzeganie religii, świata i siebie samych.
Ta rewolucja wywraca jednak także obowiązujący w hinduizmie system kastowy. Stanowi tym samym zagrożenie dla głęboko zakorzenionej w Indiach hierarchii społecznej. Dlatego obóz rządowy, skupiony wokół nacjonalistyczno-hinduistycznej Indyjskiej Partii Ludowej (BJP) premiera Narendry Modiego, traktuje chrześcijaństwo jak poważne wyzwanie. Pod jego przywództwem państwo odchodzi bowiem od sekularystycznego programu Indyjskiego Kongresu Narodowego, na którym ufundowana została państwowość kraju po ogłoszeniu niepodległości w 1947 r.
Rządząca nieprzerwanie od 2014 r. BJP prowadzi odmienną politykę Hindutwy, czyli forsowanej odgórnie hinduizacji, zwanej niekiedy (od strojów mnichów hinduskich) sza­franizacją. Faworyzuje ona najliczniejszą religię w Indiach kosztem innych wyznań.
Nie powstrzymuje to jednak dalitów przed przechodzeniem na katolicyzm.
W tej sytuacji w niektórych stanach lokalne władze związane z BJP wprowadziły prawo utrudniające porzucanie hinduizmu, przewidujące kary do 10 lat więzienia za próbę zmiany wyznania innej osoby „przez przymus, nadużycie wpływu, oszustwo, pokusę lub inne nieuczciwe środki”.
Definicja przestępstwa jest tak szeroka, że może objąć nawet ewangelizację. Wielu kaznodziejów trafiło już z tego powodu do aresztu. To pokazuje realny strach przed zbawczym przesłaniem Chrystusa.

Zostaw komentarz