Troska o prawa ojca a Niebieska Karta
Problem „przemocy domowej” niewątpliwie występuje także w polskich domach. Niestety często sprawcami takiej przemocy stają się ojcowie. Zdarzają się jednak wypadki fałszywych oskarżeń skierowanych wobec ojca rodziny. Czy regulacje prawne w tym zakresie pomagają rozróżnić „prawdziwą” przemoc domową od tej „fikcyjnej”?
Specjalna ustawa „o przeciwdziałaniu przemocy domowej”, definiuje swoje tytułowe pojęcie jako „jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie, wykorzystujące przewagę fizyczną, psychiczną lub ekonomiczną, naruszające prawa lub dobra osobiste osoby doznającej przemocy domowej”.
Precyzuje jednocześnie, że chodzi o takie działania, które ofiarę takiej przemocy narażają na niebezpieczeństwo utraty życia, zdrowia lub mienia, naruszą jej godność, nietykalność cielesną lub wolność (także seksualną), wywołują u ofiary cierpienie, krzywdę, czy też ograniczają lub pozbawiają ofiarę dostępu do środków finansowych lub możliwości pod-
jęcia pracy lub uzyskania samodzielności finansowej, bądź istotnie naruszają prywatność ofiary lub wzbudzają u niej poczucie zagrożenia, poniżenia lub udręczenia (także poprzez działania za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej).
Jak widać, przykładowy katalog przewin potencjalnego sprawcy jest bardzo szeroki. Jeśli Szanowni Czytelnicy zechcieli zrobić wedle przywołanej listy zarzutów swój własny „rodzicielski rachunek sumienia”, mogłoby się okazać, że i przez nas mogły ucierpieć nasze własne dzieci lub współmałżonek. Oczywiście – jako prawnik – spiesząc z pomocą, pragnę zwrócić uwagę, że istotnym elementem uznania rodzica winnym „przemocy domowej” jest umyślność (tzw. zamiar) jego działania lub zaniechania. Warto też zauważyć, że za sprawcę przemocy domowej może być uznana jedynie osoba pełnoletnia.
Czym jest Niebieska Karta
Instrumentem prawnym, uprawniającym do szybkiego reagowania funkcjonariuszy publicznych w przypadku, gdy nabiorą choćby podejrzeń, że w danym środowisku (miejscu) występuje przemoc domowa, jest tzw. Niebieska Karta. Warto od razu zaznaczyć, że owe podejrzenia muszą być „uzasadnione”.
Zasada odnosząca się do uruchomienia „procedury Niebieskiej Karty” jest następująca. Jeśli jakiś funkcjonariusz (lub urzędnik) zauważy w danej rodzinie sytuację, która w jego ocenie odpowiada szerokiej definicji przemocy domowej, to ma obowiązek – nie zważając nawet na brak zgody potencjalnej ofiary takiej przemocy – wszcząć procedurę Niebieskiej Karty. Funkcjonariusz (np.: policjant, pracownik socjalny, nauczyciel, pedagog szkolny, pracownik służby zdrowia, przedstawiciel gminy), który zauważy taką sytuację, winien niezwłocznie wypełnić formularz „Niebieskiej Karty”, w którym winien możliwie szczegółowo opisać zauważoną „sytuację przemocową”.
Po sporządzeniu formularza „A” osoba przygotowująca go ma obowiązek przekazania takiego formularza do przewodniczącego zespołu interdyscyplinarnego w danej gminie. W skład takiego zespołu wchodzą m.in.
przedstawiciele pracowników ośrodka pomocy społecznej, policji, szkoły, służby zdrowia.
Od tej chwili sprawą zajmuje się wspomniany zespół interdyscyplinarny. Diagnozuje on sytuację rodziny, opracowuje plan pomocy ofierze, prowadzi rozmowy z osobą stosującą przemoc, aż wreszcie stale monitoruje sytuację domową. Kluczową kwestią jest monitorowanie zdiagnozowanej sytuacji, polegające na regularnym sprawdzaniu, czy prze-
moc ustała oraz czy zaproponowana pomoc jest rzeczywiście skuteczna.
Polskie realia
Należy przy tym podkreślić, że procedura Niebieskiej Karty w swoim zamyśle nie miała stać się środkiem represji wobec rodziny lub poszczególnych jej członków, lecz ma na celu stworzenie ustrojowego, administracyjnego systemu pomocy danej rodzinie w zachowaniu jej organizacyjnej substancji.
Czy tak jest naprawdę? Oficjalne statystyki nie rozróżniają sytuacji, w których tzw. Niebieskie Karty zakładane są prawidłowo (w realnych sytuacjach zagrożenia dla domowników), a kiedy fikcyjnie, „na wyrost”, na podstawie niezweryfikowanych dowodowo „przeczuć” danego funkcjonariusza. W świetle niejasnych statystyk (najbardziej dostępnych za 2024 r.) możemy mówić w skali całej Polski, że została wszczęta procedura Niebieskiej Karty w około 90 tys. przypadków. Prawie 80% sprawców takiej przemocy to mężczyźni (w większości mężowie oraz ojcowie). Niestety nie mamy ujawnionych danych odnoszących się do tzw. fikcyjnych (nieuzasadnionych) Niebieskich Kart.
Przy „zamazywanych”, powierzchownych statystykach nie da się gruntownie i rzetelnie przeanalizować zaistniałej sytuacji. Wydaje się, że statystycznie sprawcami przemocy domowej są ojcowie. Czy źródło problemu tkwi w ich niedojrzałości? Być może. Ale nie da się tego stwierdzić z całą pewnością.
Jeśli jednak założyć źródłową potencjalność przemocy domowej w niedojrzałości mężczyzny (męża, ojca rodziny), to gdzie jest i w czym tkwi źródło owej niedojrzałości?
W wychowaniu? W domu rodzinnym? W środowisku, otoczeniu, w którym dany mężczyzna się formuje? Pewnie w jakiejś (tylko nie wiadomo, w jakiej) części w każdej z podanych przyczyn jest „cząstka prawdy”. Wiemy jednak, że już starożytny Arystoteles pisał, że „prawda leży tam, gdzie leży” (i niekoniecznie musi leżeć „idealnie” pośrodku).
Ojciec domniemanym sprawcą
Przepisy nie są doskonałe. Ustawowa definicja „przemocy domowej” sformułowana jest bardzo szeroko, a praktyka interpretacyjna jej stosowania w zasadzie wprowadziła zasadę domniemania winy (zamiaru, umyślności) „silniejszego”, za którego stereotypowo uznawany jest mąż, ojciec rodziny. Brakuje także prawnych instrumentów obronnych, przyznanych osobie uznawanej za potencjalnego sprawcę.
Gdzie w tym wszystkim znajduje się rodzina? Szczególnie ta sakramentalna? Nie twierdzę, że sakrament małżeństwa gwarantuje tworzonej w jego wyniku rodzinie „idealność”, „bezgrzeszność”. Jednakże łatwość stawiania – a szczególnie egzekwowania postawionych – oskarżeń budzi niepokój. I to właśnie z punktu widzenia dobra rodziny.
Warto zakończyć przestrogą starego Cycerona, który uprzedzał, że zbyt dosłowne, bezdusznie formalne stosowanie prawa, bez uwzględnienia jego ducha i celu, może prowadzić do rażącej niesprawiedliwości.

Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany by dodawać komentarze.